Zaczęło się w Wielkopolsce, od dwóch aresztowań w powiecie kępińskim. Szybko okazało się jednak, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Śledztwo dziennikarzy CNN ujawniło bowiem istnienie globalnego procederu, w ramach którego mężczyźni z całego świata wymieniali się szczegółowymi instrukcjami, jak odurzać własne żony i partnerki, a następnie filmować ich gwałty. „Akademia Gwałtu” – tak nazwali to sami sprawcy.
Wszystko zaczęło się od pozornie niewinnego kodu. Dziennikarze śledczy CNN, pracujący nad finałowym odcinkiem cyklu „As Equals”, trafili na Telegramową grupę o nazwie „Zzz”. W jej wnętrzu odkryli przerażający świat. Jak podaje CNN, w grupie skupiającej blisko tysiąc użytkowników mężczyźni z całego globu wymieniali się wskazówkami na temat odurzania swoich partnerek, a następnie filmowania gwałtów, gdy te były nieprzytomne. Materiały wideo i zdjęcia traktowano jak towar, a sama przestępcza działalność była nie tylko planowana, ale i dokumentowana.
Wielkopolska sprawa nabrała nowego znaczenia, gdy okazało się, że może mieć związek właśnie z tą międzynarodową siatką. Wśród użytkowników grupy „Zzz” dziennikarze CNN zidentyfikowali bowiem mężczyznę, któremu nadali imię „Piotr”. Mężczyzna ten, pochodzący z Polski, otwarcie przyznał się w czacie do odurzania swojej żony, gwałcenia jej i publikowania zdjęć w sieci. Jak cytują dziennikarze CNN jego słowa: „Na razie wszystko dobrze ukrywam, ale muszę być ostrożny”. Dziennikarze zdołali go namierzyć, a nawet spotkali w restauracji wraz z jego niczego nieświadomą żoną.
Polskie służby potwierdziły, że po publikacji reportażu mężczyzna został zatrzymany. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie przekazał, że w połowie roku skierowano przeciwko niemu akt oskarżenia. Zatrzymania w Wielkopolsce, choć odrębnym wątkiem, idealnie wpisują się w ten globalny obraz zbrodni, gdzie sprawcami są ludzie z najbliższego otoczenia ofiar.
Cyfrowe imperium zła: M0therlessxxx i „płyn na sen”
Śledztwo CNN nie ograniczyło się tylko do grupy na Telegramie. Dziennikarze ujawnili istnienie całego ekosystemu nienawiści, którego centralnym punktem okazał się portal pornograficzny M0therlessxxx. Jak podaje CNN, serwis, który w lutym 2026 roku odnotował około 62 milionów wizyt, opisuje siebie jako „moralnie wolny host plików, gdzie wszystko legalne jest przechowywane na zawsze”. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, na platformie znajduje się ponad 20 tysięcy filmów oznaczonych jako „treści senne” (#sleep). Są one kategoryzowane za pomocą tagów takich jak #passedout (nieprzytomna) czy #eyecheck (sprawdzenie oka).
Co kryje się za tymi określeniami? W nagraniach mężczyźni filmują, jak unoszą powieki nieprzytomnych kobiet, aby udowodnić, że są one nieświadome i nie mogą stawiać oporu. Niektóre z tych nagrań mają dziesiątki tysięcy wyświetleń. Sam portal M0therlessxxx, pomimo drastycznej treści, jak dotąd unikał poważnych konsekwencji prawnych w USA dzięki tzw. „ustawom o bezpiecznej przystani” (safe harbor), które chronią właścicieli platform przed odpowiedzialnością za treści publikowane przez użytkowników.
Biznes na gwałcie: 150 euro za flakonik
To, co wstrząsnęło dziennikarzami, to nie tylko skala procederu, ale i jego biznesowy wymiar. Grupy te nie były jedynie miejscem wymiany filmów. Stały się przestrzenią, w której mężczyźni zarabiali na przemocy. Jeden z użytkowników Motherless, podający się za mieszkańca Ceuty, hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej, oferował wysyłkę „płynu na sen” na cały świat za 150 euro za butelkę, zapewniając, że substancja jest bezzapachowa i niesmaczna. „Twoja żona nic nie poczuje i niczego nie zapamięta” – pisał w reklamie.
Inni użytkownicy poszli o krok dalej, oferując płatne transmisje na żywo z gwałtów na odurzonych kobietach. Cena za obejrzenie takiego „show” wynosiła około 20 dolarów, a płatności przyjmowano w kryptowalutach, co gwarantowało anonimowość.
Głos ofiar, które nie wiedziały, że są ofiarami
Konsekwencje są druzgocące. Obraz, jaki wyłania się z reportaży, to obraz kobiet, które padły ofiarą przemocy, często nie mając o tym pojęcia przez wiele lat. Dziennikarze CNN rozmawiali z trzema ofiarami tego procederu. Jedną z nich jest Zoe Watts z Anglii. Przez 16 lat jej mąż kruszył tabletki nasenne syna i dosypywał je do jej wieczornej herbaty, po czym gwałcił ją, gdy była nieprzytomna. Przyznał się do wszystkiego w zwykłą niedzielę, po powrocie z kościoła.
„Martwimy się o to, kto idzie za nami, gdy idziemy ulicą, albo kto dodaje nas do znajomych na Facebooku. Martwimy się, gdy późno w nocy idziemy na parking po samochód. Nie martwimy się o to, obok kogo śpimy. Nie zdawałam sobie sprawy, że powinnam” – cytuje jej słowa CNN.
Echo sprawy Pelicot i policyjna „Operacja Meduza”
Sprawa ta nie jest odosobnionym incydentem. Ma wyraźny kontekst, który wstrząsnął światową opinią publiczną w 2024 roku – proces Dominique’a Pelicota. Francuz został skazany na 20 lat więzienia za odurzanie własnej żony Gisèle i zapraszanie do jej gwałtu obcych mężczyzn, których poznawał przez internet na czacie „Bez jej wiedzy”.
Międzynarodowe siły policyjne rozpoczęły przeciwko podobnym sieciom zakrojoną na szeroką skalę operację pod kryptonimem „Project Medusa”. Jak podaje NDTV, powołując się na Europol i brytyjską National Crime Agency (NCA), w operacji zaangażowano siedem krajów. Do lipca 2026 roku zatrzymano 57 osób, zidentyfikowano ponad 150 sprawców i ofiar, a w samej Wielkiej Brytanii aresztowano osiem osób. Jak podkreśla Nigel Leary, zastępca dyrektora NCA, „przestępstwa te rozwijają się w tajemnicy online i za zamkniętymi drzwiami”. W ramach śledztwa ujawniono też niepokojące szczegóły z Niemiec, gdzie grupa „niemiecka szkoła jazdy dla ekspertów” w kodowany sposób komunikowała się o gwałtach, używając słów takich jak „samochody”, „paliwo” czy „prowadzenie”.
Jak podaje NDTV, w Niemczech odbył się proces mężczyzny skazanego za odurzanie i gwałcenie żony, a następnie udostępnianie nagrań w sieci. Śledztwo to wpisuje się w globalny trend, którego skala przerasta dotychczasowe wyobrażenia.