Albert Fish – porywał dzieci, torturował, na końcu jadł!

Hamilton Howard „Albert” Fish urodził się 19 maja 1870 roku w Waszyngtonie. Gdy umierał 16 stycznia 1936 roku na krześle elektrycznym w więzieniu Sing Sing, przeszedł do historii jako jeden z najbardziej przerażających seryjnych morderców Ameryki . Jego ofiarami były dzieci, które porywał, torturował, zabijał, a następnie zjadał .

„To dopiero będzie przeżycie, umrzeć na krześle…” – powiedział do strażników. I miał rację w sposób, którego nikt inny by nie chciał sprawdzić .

Korzenie zła – dzieciństwo i młodość

Sierociniec

Gdy Albert Fish miał pięć lat, zmarł jego ojciec, kapitan łodzi rzecznej, który był o 75 lat starszy od matki. Ta, nie mogąc utrzymać rodziny, oddała chłopca do sierocińca św. Jana w Waszyngtonie . To właśnie tam, w świecie surowej dyscypliny i publicznych chłost, zaczęła kształtować się jego mroczna natura. Nauczyciele regularnie bili chłopców na oczach innych – dla młodego Fisha te kary stały się źródłem podniecenia .

Zło rodzi się często w miejscach, które powinny dawać bezpieczeństwo. Fish nauczył się w sierocińcu, że ból i przyjemność mogą być tym samym.

Po opuszczeniu zakładu prowadził życie, które – przynajmniej z zewnątrz – wyglądało całkiem zwyczajnie. Z zawodu był malarzem i dekoratorem, w 1898 roku ożenił się i miał szóstkę dzieci . W dzień malował ściany – w nocy działo się coś zupełnie innego.

Albert Fish : Narodziny potwora

Już jako nastolatek Fish zaczął molestować chłopców. W 1890 roku, po przeprowadzce do Nowego Jorku, pracował jako męska prostytutka. W wieku 12 lat poznał chłopca, który wprowadził go w świat koprofagii (jedzenia kału) i urofilagii (picia moczu) . Te praktyki towarzyszyły mu przez całe życie. Psychiatra Frederick Wertham stwierdził później, że Fish przejawiał 18 różnych parafilii, w tym między innymi: kanibalizm, kastrację, masochizm, pedofilię i sadyzm .

Do tego wszystkiego doszła religijna obsesja. Fish zaczął słyszeć głosy – święty Jan Apostoł nakazywał mu torturować i kastrować małe dzieci . Fragment z Księgi Jeremiasza (19:9) stał się dla niego boskim usprawiedliwieniem: „I sprawię, że będą jeść mięso swoich synów i mięso swoich córek” . Fish był przekonany, że skoro Bóg nie zesłał aniołów, by chronić dzieci, to wszystko, co robił, było dozwolone.

W 1903 roku trafił do więzienia Sing Sing – za kradzież. Nikt wtedy nie podejrzewał, że wróci tam jako jeden z najsłynniejszych morderców w historii .

Albert Fish : Metoda – jak polował

Fish wykorzystywał swoją nieszkodliwą aparycję. Był drobnym, siwym staruszkiem z brodą i łagodnym głosem – typem dziadka, któremu każdy by zaufał . I właśnie ta ufność była jego największym orężem.

Jako malarz miał swobodny dostęp do domów i mieszkań. Mógł przemieszczać się po całym kraju, przyjeżdżać do nowych miast, znikać bez śladu . Preferował ofiary z marginesu – czarnoskóre dzieci i dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Uważał, że jeśli znikną, nikt za nimi nie zatęskni, nikt nie będzie ich szukał .

„Bogeyman” – tak trzyletni świadek porwania Billy’ego Gaffneya nazwał człowieka, który zabrał jego przyjaciela . To określenie idealnie oddaje to, kim Fish stał się w wyobraźni Ameryki: istotą z dziecięcych koszmarów, która przychodziła w biały dzień.

Albert Fish  i jego ofiary

Francis McDonnell (1924) – pierwsza potwierdzona ofiara

15 lipca 1924 roku ośmioletni Francis McDonnell bawił się na Staten Island. Widziano go, jak wchodził do lasu z siwowłosym starszym mężczyzną. Ciało chłopca znaleziono wiszące na drzewie – został zgwałcony i uduszony własnymi szelkami . Matka Francisa wspominała później „Szarego Człowieka” – wszystko w nim było wyblakłe i szare. Fish przyznał się do tego morderstwa dopiero po ogłoszeniu wyroku śmierci za zabójstwo Grace Budd .

Billy Gaffney (1927) – czterolatek z Brooklynu

11 lutego 1927 roku czteroletni Billy Gaffney bawił się w chowanego. Gdy starszy chłopiec wszedł do mieszkania, dwaj mali Billy’ego zniknęli. Ciało trzyletniego Billy’ego Beatona znaleziono na dachu budynku. Nikt nie wiedział, jak się tam dostał. Gdy policja zapytała o drugiego chłopca, malec odpowiedział: „Zabrali go bogeyman” .

Fish później szczegółowo opisał swojemu adwokatowi, co zrobił z Billem Gaffneyem. Zabrał go do domu, torturował przez cały następny dzień, zabił, odciął głowę, ręce i nogi. Ciało włożył do worków obciążonych kamieniami i wrzucił do stawów. Przez następne cztery dni kanibalizował uda i tułów. Ciała Billy’ego Gaffneya nigdy nie znaleziono .

Grace Budd – najbardziej znana ofiara

To właśnie ta zbrodnia uczyniła Fisha legendą – w najgorszym możliwym znaczeniu tego słowa.

28 maja 1928 roku osiemnastoletni Edward Budd zamieścił w nowojorskiej gazecie ogłoszenie – szukał pracy na wsi. Trzy dni później do drzwi zapukał uprzejmy starszy pan, przedstawiając się jako Frank Howard, zamożny farmer z Farmingdale . Rodzina zaprosiła go na lunch. Podczas wizyty Fish zobaczył dziesięcioletnią siostrę Edwarda – Grace. Później przyznał, że pierwotnie planował zabić chłopca, ale gdy zobaczył dziewczynkę, postanowił ją zjeść .

3 czerwca 1928 roku Fish wrócił. Przyniósł ser i truskawki ze swojej „farmy”. Powiedział, że zabierze Edwarda do pracy, ale najpierw musi iść na przyjęcie urodzinowe siostrzenicy. Zapytał, czy Grace może mu towarzyszyć. Rodzice się zgodzili .

Fish zabrał Grace na dworzec i kupił bilet w jedną stronę. Gdy dotarli do opuszczonego domu w Westchester County, kazał jej zbierać kwiaty. Sam wszedł na piętro i rozebrał się do naga – nie chciał poplamić ubrań krwią. Zawołał dziewczynkę. Gdy weszła i zobaczyła nagiego mężczyznę, krzyknęła „Mamo!”. Fish udusił ją .

Przez następne dziewięć dni gotował i piekł jej ciało, jedząc je kawałek po kawałku .

Albert Fish Fatalny list

Przez sześć lat nikt nie wiedział, co stało się z Grace Budd. Rodzina żyła w niepewności. Aż do listopada 1934 roku.

Fish wysłał do matki Grace anonimowy list. Był to dokument tak makabryczny, że do dziś wstrząsa nawet po latach. Napisał w nim szczegółowo, jak udusił dziewczynkę, pociął ją na kawałki, ugotował i zjadł. Zakończył zapewnieniem, że jej nie zgwałcił – „umarła jako dziewica” .

„Jak słodka i delikatna była jej mała dupcia, upieczona w piekarniku. Zajęło mi dziewięć dni by zjeść ją całą” .

Czy to było pragnienie uznania? Potrzeba przeżycia jeszcze jednej rozkoszy – rozkoszy bycia złapanym? A może po prostu perwersyjny nawyk wysyłania obscenicznych listów, który towarzyszył mu od młodości? Sam Fish powiedział, że nie wie, dlaczego to zrobił. Miał po prostu „manię pisania” .

To był jego błąd. Koperta zawierała emblemat organizacji, w której Fish wynajmował pokój. Policja dotarła pod adres, gospodyni potwierdziła, że starszy mężczyzna pasujący do opisu mieszkał tam przez dwa miesiące. 13 grudnia 1934 roku detektyw William King zapukał do drzwi Fisza .

Fish rzucił się na niego z dwiema brzytwami. Został obezwładniony.

Igły i samookaleczenia

Prześwietlenie wykonane po aresztowaniu pokazało w miednicy Fisza 29 igieł do szycia. Sam je sobie wbijał przez lata. Większość zardzewiała, głęboko wrosła w ciało . Nie usunięto ich przed egzekucją.

Samookaleczenia były dla niego sposobem na życie. Chłostał się wiosłem nabitym gwoździami. Wkładał sobie w odbyt wełniany wacik nasączony płynem do zapalniczek i podpalał go. Pił własny mocz, jadł własne odchody. Mówił, że wszystkie te rzeczy nakazywał mu święty Jan Apostoł – którego głos słyszał, odkąd żona zostawiła go w 1917 roku .

Albert Fish: Proces – walka o duszę czy poczytalność?

Proces rozpoczął się 11 marca 1935 roku w White Plains. Fish miał 65 lat. Bronił się niepoczytalnością .

Na sali sądowej opowiadał o głosach, które kazały mu zabijać. Obrona pokazała zdjęcia rentgenowskie jego miednicy z igłami. Psychiatrzy nie mogli się zgodzić, czy jego parafilie stanowią chorobę psychiczną w sensie prawnym .

Dr Frederick Wertham, który badał Fisha przez kilka tygodni, stwierdził, że mężczyzna cierpi na „niezrównaną perwersyjność – nie ma znanego zboczenia, którego by nie praktykował i nie praktykował często” . Wertham uznał Fisha za niepoczytalnego i argumentował, że egzekucja byłaby wielką stratą dla psychiatrii – bo od takiego człowieka można się wiele nauczyć.

Prokuratura odpowiedziała, że wiele osób ma dewiacyjne pragnienia, ale potrafi je kontrolować. Sam fakt posiadania zboczeń nie czyni człowieka niepoczytalnym – czyni go tylko kimś, kto ulega swoim najniższym instynktom. Co do samookaleczeń: były one nie karą, ale przyjemnością – co dowodziło, że Fish wiedział, co robi i sprawiało mu to przyjemność .

„Trudno polemizować z gustem” – stwierdził jeden z psychiatrów wezwanych przez prokuraturę, komentując kanibalizm .

Sąd i ława przysięgłych uznali Fisha za poczytalnego. Został skazany na śmierć na krześle elektrycznym .

Po ogłoszeniu wyroku przyznał się do zabójstwa ośmioletniego Francisa McDonnella . Detektywi byli przekonani, że Fish odpowiada za co najmniej pięć morderstw – niektórzy mówili o piętnastu. Sam Fish twierdził, że zgwałcił setki dzieci .

Albert Fish: Egzekucja – „To dopiero będzie przeżycie”

16 stycznia 1936 roku Albert Fish został stracony w Sing Sing .

Gdy siadał na krześle elektrycznym, miał w swojej miednicy 29 igieł. Powiedział do strażników: „To będzie największa rozkosz, ta jedyna, której jeszcze nie próbowałem” .

Pomagał katowi mocować elektrody.

W celi śmierci zabrano mu kości z obiadów, żeby nie mógł nimi ciąć swojego ciała .

Był wówczas najstarszym człowiekiem straconym w Sing Sing – 65 lat .

Czy umierając, przeżył tę „największą rozkosz”? Tego nie wiemy.

Albert Fish: Człowiek bez żalu

W ostatnim wywiadzie przed egzekucją Fish powiedział tylko jedno: że nie wie, dlaczego to robił. I że nie żałuje.

Na kilka godzin przed śmiercią spisał kilka stron notatek. Jego adwokat, James Dempsey, odmówił ich publikacji. Powiedział: „Nigdy nikomu ich nie pokażę. To najbardziej plugawy ciąg obsceniczności, jaki kiedykolwiek czytałem” .

Do dziś nikt nie wie, co dokładnie napisał Fish w swoich ostatnich godzinach.

Epilog

Albert Fish został pochowany na terenie więzienia Sing Sing . Nie ma grobu, nie ma nagrobka. Jest tylko historia – i pytania, na które nigdy nie poznamy odpowiedzi.

Ile dzieci naprawdę zabił? Pięć? Piętnaście? Sto? Sam mówił o czterystu . Być może część z jego zeznań była chorobliwą fantazją. Być może było ich jeszcze więcej.

„Nie ma znanego zboczenia, którego by nie praktykował” – powiedział o nim psychiatra . I w tych słowach zawiera się cała prawda o Albercie Fishie: był ludzką otchłanią. Każda granica, którą przekraczał, prowadziła go do kolejnej, jeszcze głębiej w mrok.