Andrzej Zaucha: tragiczna śmierć znanego artysty

Czarna kartka z kalendarza: 10 października. 10 października 1991 roku został zastrzelony popularny piosenkach Andrzej Zaucha i jego domniemana partnerka – Zuzanna Leśniak. Dramat rozegrał się na parkingu przy krakowskim Teatrze STU. Sprawcą okazał się mieszkający w Polsce francuski reżyser Ives Goulais-Leśniak.

Tamtego wieczora, około godziny 21.30 parkingowy przy ul. Włoczków w Krakowie powiadomił policję o strzelaninie. Nieznany mu mężczyzna strzelał do innego, przechodzącego wraz z kobietą do zaparkowanego nieopodal samochodu marki Mercedes. Szybko okazało się, że kilkoma strzałami z francuskiego karabinka sportowego kal. 5,6 mm, o obciętej lufie i kolbie, zabity został na miejscu 42-letni Andrzej Zaucha.

Śmiertelne rany odniosła – próbująca go osłonić swoim ciałem – Zuzanna Leśniak. Wracali po spektaklu „Pan Twardowski”. Zaucha odwoził koleżankę do domu (byli sąsiadami). Na miejscu strzelaniny policja znalazła pusty magazynek  i 8 łusek z karabinku. Strzały padły z odległości 11 metrów.

Jestem demonem zła

Kilkanaście minut po 22. załoga policyjnego radiowozu  zauważyła mężczyznę z bronią w ręku siedzącego w zaparkowanym przed budynkiem KRP Kraków-Zachód szarym peugeocie 505 z francuskimi numerami rejestracyjnymi. Mężczyzna oddał się w ręce policji. Wyjaśnił, że to on strzelał pod Teatrem STU i zabił swoją żonę i jej kochanka. Jak wyjaśnił motywem zbrodni była chorobliwa zazdrość.  Nie mógł pogodzić się ze zdradą żony.

– Jestem demonem zła, którego opanowała żądza zemsty – mówił.

Andrzej Zaucha: jak rodził się związek

Andrzej Zaucha poznał 23-letnią Zuzannę Leśniak w 1988 r., kiedy wspólnie grali w operze „Kur zapiał” w Teatrze STU. Po śmierci Elżbiety, Zaucha chciał porzucić karierę artystyczną, ale przyjaciele przekonywali go, że praca będzie dla niego najlepszym remedium. W końcu zgodził się wrócić do teatru, gdzie dostał tytułowa rolę w „Panu Twardowskim” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego.

Na scenie partnerowała mu ponownie Zuzanna Leśniak, młodsza od niego o 16 lat. Ona była nim zafascynowana, on po stracie kobiety swojego życia potrzebował pocieszenia i ponownej stabilizacji. Zuzanna świetnie dogadywała się z jego córką, co dla niego było niezwykle ważne.

Zaucha źle czuł się wchodząc w bliską relację z mężatką, jednak Leśniak obiecywała mu, że zostawi męża. Było powszechnie wiadomo, że Yves Goulais-Leśniak był szaleńczo zakochany w młodej aktorce (świadczy o tym chociażby fakt, że przyjął jej nazwisko), ale za wielkim uczuciem szła również wielka zazdrość.

Po ślubie francuskiego reżysera z Leśniak krążyły plotki, że miał być dla niej swojego rodzaju trampoliną do międzynarodowej kariery, jednak nie wiadomo, ile w tym prawdy, gdyż Goulais nie odnosił spektakularnych sukcesów. Aktorka natomiast była wybitnie ambitną osobą – mimo iż nie miała ponadprzeciętnego głosu, uparła się, że wystąpi z repertuarem piosenki francuskiej właśnie we Francji. Udało jej się i zebrała całkiem dobre recenzje.

Będę musiał cię zabić

Goulais i Zaucha obracali się w jednym towarzystwie krakowskich artystów, ale nie znali się dobrze. Ponoć Zaucha naciskał na rozwód, ale kobieta cały czas odwlekała wyjawienie mężowi prawdy o romansie i postanowiła rozwiązać to w kuriozalny sposób. Pod nieobecność męża zaprosiła Zauchę na noc, ale nie powiedziała mu, że Francuz wróci nad ranem.

Obaj zostali postawieni w delikatnie mówiąc niezręcznej sytuacji, ale plan Leśniak powiódł się – mąż dowiedział się o ich relacji. Po takiej terapii szokowej doszło do kłótni między mężczyznami, a nawet rękoczynów, z których mierzący niecałe 160 cm wzrostu Zaucha wyszedł o wiele gorzej, niż liczący ponad 190 cm Goulais.

– Gdy znalazłem Andrzeja w moim mieszkaniu powiedziałem mu: będę musiał cię zabić. Te słowa same wyszły mi z ust. Andrzej był zaskoczony, przestraszony, gdy mnie zobaczył. On był największą ofiarą tego wszystkiego – powiedział po latach w wywiadzie z Wirtualną Polską Yves Goulais. Okazuje się, że związek Leśniak i Zauchy nie był tajemnicą, a znajomi ze środowiska teatralnego mówili wprost, że Zuzanna myślała o ślubie z piosenkarzem.

W końcu zazdrość wzięła górę. Yves Goulais 10 października oddaje w kierunku Andrzeja Zauchy 9 strzałów. Za zabicie dwóch osób i nielegalne posiadanie broni zostaje skazany na… 15 lat więzienia. Świadkowie, na których powołuje się Super Express mówią, że był wzorowym więźniem. Pomagał innym osadzonym, założył studio filmowe, uczył ich francuskiego.

Za dobre sprawowanie wyszedł w 2005 r., 10 miesięcy przed zakończeniem kary. Cały czas wspierał córkę Zauchy Agnieszkę i oddał jej swoje mieszkanie. Po wyjściu na wolność zmienił nazwisko.

Andrzej Zaucha: jednoznaczna sytuacja

W 2021 roku reżyser wystąpił w telewizyjny programie „Pytanie na śniadanie”. Yves Goulais nie wystąpił pod starym nazwiskiem. Po wyjściu z więzienia zmienił tożsamość. W „PnŚ” nie pokazał swojej też twarzy, a jego wypowiedzi czytał lektor. Goulais opowiedział, co doprowadziło do tragedii. Wyznał, że zastał Zauchę ze swą żoną w jednoznacznej sytuacji. Wyważył zamknięte drzwi, bo bał się, że Zuzanna Leśniak chora na serce, dostała zawału.

– Ona wiedziała, że ja będę tego dnia. Są świadkowie, tu policja mogła i to sprawdzić. To nie była niespodzianka. O 9 rano tego dnia miałem tam być, wracałem z zagranicy z kolegą z Włoch. To nie była 5 rano i jakieś „sprawdzam cię”. Jak rozwaliłem te drzwi, spodziewałem się czegoś innego, niż to, co znalazłem, że mój kolega Andrzej stoi przerażony. To był ogromny szok, który w moim odczuciu po 30 latach miał wpływ – ten szok” mówił ” Goulais.

Goulais wyjechał, by zarabiać na zakupione właśnie mieszkanie, na jego remont.

„To było moje mieszkanie. Harowałem, żeby to kupić. Ja myślałem, że będę tu miał rodzinę, dzieci. To wszystko się stało w tym miejscu. Musiałem rozwalić te drzwi, bo ja myślałem, że moja żona dostała zawału. Ona się skarżyła, że jest chora na serce. We Francji byliśmy u specjalistów, ale to chyba było wszystko psychosomatyczne, związane z podwójnym życiem”, podkreślał Goulais

Żałuję swego czynu

Yves Goulais przyznał, że sytuacja, w której żona zdradza go z kolegą, bardzo nim zachwiała.

„Byłem ledwo dwa czy trzy lata w Polsce jako Polak z wyboru. To był mój kraj, chciałem mieszkać tu, ale byłem nowy, świeży w Polsce, więc i słabszy z tego względu. To wszystko zrobiło, że zamiast godnie i pokornie to znieść, to zachowałem się po prostu jak barbarzyńca. To był totalny chaos. Miałem 30 lat, tak że właśnie taki młody nie byłem, to powinienem reagować jak dojrzały, dorosły, mocny mężczyzna, który niestety przegrał. Ja nie potrafiłem panować nad emocjami „, wyznał w rozmowie.

Ma świadomość, że do końca życia na jego sumieniu będzie ciążyło to zabójstwo. Żałuje swego czynu.

„Pierwszy dzień wolności nie świętowałem szampanem, tak zrobiłby ktoś bez sumienia, bez serca, a nie ja. Wciąż jestem przerażony tym, co byłem zdolny zrobić. Ja, reżyser, na co dzień obcujący z Szekspirem i Molierem, powinienem wiedzieć lepiej od innych, co to znaczy zabić. Gdyby czas można było cofnąć…”

Źródło: noizz.pl, viva.pl, fakt.pl

Fot. Małgorzata i Tomasz Bogdanowiczowie – Archiwum prywatne/wikipedia.org