Bestia z Chełmży to jeden z bardziej wyważonych przydomków, jakie media i opinia publiczna nadały sprawcy makabrycznej zbrodni. Byli tacy, którzy nazywali go ludzkim szambem. Morderca i gwałciciel 18-latki wracającej z dyskoteki w swojej bezczelności przez wiele lat robił wszystko, żeby zatruć życie jej rodziny. Zimny, wyrachowany seryjny gwałciciel i morderca polował na młode, samotne kobiety. Śledził je, potem atakował w odludnych miejscach.
Brąchnówko to licząca nieco ponad 250 mieszkańców wieś, która leży blisko Chełmży w województwie kujawsko-pomorskim. Rok 2002 w tej miejscowości nie różniłby się od poprzednich, gdyby nie to, co stało się tam pod koniec lata.
Kasia nie wróciła
Rankiem, w sobotę 24 sierpnia, państwo Zegan, właściciele niewielkiego gospodarstwa, zaalarmowali sąsiadów i policję. Z nocnej zabawy nie wróciła ich córka, Katarzyna. Dzień wcześniej 18-latka bawiła się na dyskotece w pobliskiej, oddalonej zaledwie o 4 kilometry, Grzywnie. Towarzyszyła jej licząca 16 lat siostra Ilona i jej koleżanka. One jednak bezpiecznie dotarły do swoich domów.
Rodzice byli jak najgorszych myśli. Katarzyna nigdy nie znikała bez wieści. Jeżeli miała wrócić z jakiegoś miejsca, ze spotkania czy zabawy, później niż zwykle, zawsze dawała o tym znać bliskim.
Matka nastolatki, pani Danuta wyzna później policji, że w głębi serca wiedziała już, iż tamtej nocy musiało wydarzyć się coś bardzo złego. Póki co jednak, w sobotni poranek, państwo Zegan postanowili nie czekać aż zaczną działać policyjne procedury. Wzięli sprawy w swoje ręce i sami rozpoczęli poszukiwania.
Wiadomo było niewiele. Mimo że siostry wspólnie udały się poprzedniego dnia na zabawę, w nocy młodsza, Ilona, razem ze swoją znajomą, postanowiły wrócić do Brąchnówka. Kasia została na dyskotece. Wtedy wydawało im się, że jest bezpieczna.
– Zresztą – wyzna potem jeden ze świadków w sprawie – co mogło się wydarzyć? Zabawy w Grzywnie odbywały się regularnie, młodzież mogła się tam wyszaleć, wytańczyć. Innego takiego miejsca w okolicy nie ma… Poza tym wszyscy się tu znają. To głównie miejscowi.
Co wiedział Łukasz?
Już wkrótce miało się okazać, jak bardzo mylne było takie przekonanie. Państwo Zegan wiedzieli, że prawie całą noc ich starsza córka przetańczyła ze swoim kolegą, pochodzącym z Torunia Łukaszem. Chłopak był jedną z pierwszych osób, z którymi w sobotę 24 sierpnia skontaktowali się zaniepokojeni rodzice Katarzyny.
Nastolatek przyznał, że prawie całą zabawę Kasia spędziła w jego towarzystwie. Przebywali ze sobą, tańczyli, żartowali też później, kiedy dyskotekę opuściły już zmęczone Ilona i jej koleżanka. Około godziny 4 nad ranem Łukasz i Katarzyna wyszli z grzywieńskiej potańcówki. Chłopak, jak tłumaczył, odprowadził swoją sympatię do skrzyżowania, od którego Kasi pozostał jeszcze do przejścia odcinek szosy długości ponad 3 kilometrów.
O tej porze niebo na wschodzie robiło się już srebrzyste, za mniej więcej godzinę nastałby świt. Szosa wiodła pustymi terenami, przecinała pola. Budynki wsi znajdowały się w oddaleniu od drogi. Katarzyna bardzo dobrze znała te okolice. Tu się wychowała, a jako nastolatka często przemierzała tę samą drogę o różnych porach dnia.
Biały volkswagen
Kiedy Łukasz opowiadał krok po kroku zdarzenia z poprzedniej nocy, przypomniał sobie jeden szczegół, który utkwił mu w pamięci. To detal, na który początkowo – gdy już pożegnał się z Katarzyną – nie zwrócił uwagi. Chodziło o białego volkswagena zaparkowanego pod dyskoteką. Auto widziała również inna dziewczyna, która bawiła się w tym samym miejscu. Więcej nawet: zauważyła, że samochód miał ruszyć w kierunku, w którym poszła Katarzyna.
Ustalenie kierowcy nie było szczególnie trudne. Właściciela wskazał jeden z okolicznych mieszkańców. Ten jednak zaprzeczył, że poprzedniej nocy nad ranem prowadził auto trasą z Grzywny do Brąchnówka. Nie było go także na dyskotece. Wcześniej auto pożyczył koledze, Adrianowi W.
To, rzec by się chciało, kolejny „swojak”. Rodzice Kasi znali liczącego 26 lat W. z widzenia, a nawet jakiś czas wcześniej właśnie W. ze swoim ojcem przyjechali do ich gospodarstwa, by naprawić jedną z maszyn rolniczych.
Chcesz poznać szczegóły tej sprawy. Sięgnij po tekst Macieja Czerniaka pt. „Bestia z Chełmży atakowała o brzasku”, opublikowany w miesięczniku „Detektyw” 12/2024. Kup TUTAJ.