Boguchwała: wbił matce 3 noże w plecy

Czarna kartka z kalendarza: 8 kwietnia. 8 kwietnia 2015 roku, w podrzeszowskiej Boguchwale, zamordowano 45-letnią Renatę K. Kobieta pracowała na kierowniczym stanowisku w rzeszowskim oddziale ZUS. Ciało denatki znalazła siostra. W plecach zamordowanej tkwiły 3 noże, w tym kuchenny tasak. Wokół łóżka było mnóstwo krwi.

Według wstępnych wyników sekcji zwłok Renata K. została ugodzona nożem dziewięć razy – w szyję i plecy. Żadna z ran sama w sobie nie była śmiertelna. Kobieta wykrwawiła się jednak na śmierć. Boguchwała była w szoku!

Od pierwszych godzin śledztwa wiele wskazywało na to, że sprawcą może być 23-letni syn denatki – Adam K. Zatrzymano go następnego dnia. Stało się to po tym, jak wysłał do byłej dziewczyny SMS o treści: „Mama nie żyje, naćpałem się, widziałem ją całą we krwi, chcę się zabić”. 23-latek pod fałszywym nazwiskiem zameldował się w jednym z tarnowskich hoteli.

Jak się okazało w śledztwie mężczyzna bezpośrednio  po zabójstwie wyniósł z domu m.in. telewizor i telefon matki. Sprzęt sprzedał w lombardzie, a pieniądze przegrał w nocy w kasynie. Następnego dnia pojechał do rodziny do Jasła. Z domu krewnych ukradł kilka tysięcy złotych. Taksówką pojechał do hotelu w Tarnowie. Tam go zatrzymano.

Jak zeznawali jego znajomi – Adam K. był uzależniony nie tylko od narkotyków, ale też hazardu. Bez skutku leczył się w zamkniętym ośrodku. Biegli uznali, że w chwili zbrodni był poczytalny.

Boguchwała: konflikt narastał od lat

Śledztwo ujawniło niemal wszystkie okoliczności zbrodni. Adam K. wyjaśnił, że noże przyniósł ze swojego pokoju i schował pod poduszką na łóżku mamy. Chciał nimi zabić siebie, bo dzień wcześniej zerwała z nim dziewczyna.

Tamtej nocy przyszedł do pokoju mamy, żeby go pocieszyła. Zaproponował, że w zamian zrobi jej masaż pleców. To wtedy, jak opowiadał, wyciągnął spod poduszki noże i zabił matkę. Dodał, że zrobił to pod silnym działaniem narkotyków. Miał brać je cały tamten dzień i całą noc, również po zabójstwie.  Uderzenia nożem zadawał na oślep. Nie używał rękawiczek.

W pamiętniku oskarżonego policjanci natrafili na opisy konfliktów i kłótni z matką. Rodzina wiedziała, że kilka razy Renata K. zażądała od syna, by się wyprowadził i wymeldował z domu. Swego czasu kobieta wyznała siostrze, że boi się syna, bo ten ma napady agresji, bywa wściekły, a kilka razy ją popchnął. W sporządzonym testamencie wydziedziczyła syna „z powodu długotrwałego, psychicznego znęcania się nad nią”.

Adama K. skazano na karę 15 lat pozbawienia wolności. Uzasadnienie wyroku utajniono ze względu na to, że proces toczył się z wyłączeniem jawności.

Fot. pixabay.com