Bracia Menendez nie wyjdą na wolność. Na razie

Żaden z braci Menendez, którzy w 1989 roku zamordowali swoich rodziców, nie wyjdzie warunkowo na wolność – zdecydowała kalifornijska komisja ds. zwolnień warunkowych. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną w Stanach Zjednoczonych.

Komisja w czwartek 21 sierpnia 2025 roku odmówiła warunkowego zwolnienia 54-letniemu Erikowi, zaś w piątek 57-letniemu Lyle’owi. Po raz kolejny bracia będą mogli ubiegać się o warunkowe zwolnienie za trzy lata.

Bracia Menendez zastrzelili swych rodziców w luksusowym domu rodzinnym w Beverly Hills, gdy mieli 18 i 21 lat. Ich proces na początku lat 90. był jednym z pierwszych transmitowanych w USA w telewizji.

Bracie Mendendez: dlaczego zabili?

Bracia twierdzili, że ojciec znęcał się nad nimi fizycznie i psychicznie, a także molestował ich seksualnie, ale sąd uznał, że motywem ich zbrodni była chęć przejęcia majątku wynoszącego 14 mln dol. W marcu sąd zamienił im pierwotny wyrok dożywocia na 50 lat więzienia, co umożliwiło im ubieganie się o zwolnienie warunkowe.

W więzieniu bracia uczestniczyli w warsztatach panowania nad agresją i pomagali osadzonym wymagającym opieki paliatywnej, komisja uwzględniła jednak fakt, że obaj łamali regulamin więzienny, np. używając telefonów pochodzących z przemytu. Lekarz więzienny podkreślił też, że Lyle jest manipulantem i odmawia uznania konsekwencji swoich czynów.

Bracia Menendez – bogactwo, krew i amerykański proces stulecia

„Nie zabija się rodziców dla pieniędzy” – powtarzali prokuratorzy podczas jednego z najgłośniejszych procesów lat 90. w Stanach Zjednoczonych. A jednak właśnie o to oskarżono dwóch młodych mężczyzn – Lyle’a i Erika Menendezów, którzy w sierpniu 1989 roku zamordowali własnych rodziców w willi w Beverly Hills. To, co początkowo wyglądało na mafijne porachunki, okazało się wstrząsającą rodzinną tragedią i początkiem wieloletniej batalii sądowej, którą Amerykanie śledzili jak telewizyjny serial.

Bracia Menendez – zbrodnia w willi Beverly Hills

Niedziela, 20 sierpnia 1989 roku. W willi przy Elm Drive w Beverly Hills panowała cisza. Rozległe wnętrza lśniły marmurem i mahoniem, a zza grubych zasłon sączył się blask ulicznych latarni. W salonie José Menendez, 45-letni biznesmen kubańskiego pochodzenia, siedział w ulubionym fotelu. Na stoliku przed nim leżały dokumenty, obok stała szklanka z whisky. Był dumnym człowiekiem – od zera doszedł do milionów w przemyśle filmowym i wideo.

Obok niego, z kieliszkiem wina, siedziała Kitty – jego żona, kobieta elegancka, ale od lat zmęczona. Zmagała się z depresją i lekami uspokajającymi. Tego wieczoru oboje byli zmęczeni, ale zadowoleni.

Zegar wskazywał kilka minut po 23:00, kiedy ciszę rozdarł huk.

Pierwsza kula uderzyła w głowę José. Upadł natychmiast. Kitty podniosła się z krzykiem, kieliszek rozbił się o podłogę.

– Nie! Co wy robicie?! – wrzasnęła, próbując uciec.

Ale następna salwa dosięgła ją w plecy i nogi. Upadła na dywan, pełzła w stronę korytarza, a za nią ciągnął się ślad krwi.

– Proszę, nie róbcie tego! – jęczała.

Nie było litości. Strzały padały jeden po drugim, aż w salonie zaległa cisza. Sprawcy zostawili makabryczne widowisko: dwoje rodziców martwych wśród plam krwi i porozrzucanych łusek.

Śmierć małżeństwa wstrząsnęła Beverly Hills. Jednak już kilka dni później uwagę śledczych zwróciło dziwne zachowanie dwóch synów ofiar – 21-letniego Lyle’a i 18-letniego Erika. Owszem, pojawiali się na pogrzebie i udzielali łzawych wywiadów, ale niemal natychmiast zaczęli prowadzić wystawne życie na koszt rodzinnej fortuny.

Kupowali sportowe samochody, drogie zegarki, ubrania od Armaniego. Wynajmowali luksusowe apartamenty w Marina del Rey. Wydawali pieniądze w kasynach, organizowali imprezy, sponsorowali własne biznesy. W ciągu kilku miesięcy roztrwonili ponad milion dolarów.

To już nie wyglądało na zachowanie osieroconych chłopców – raczej na kogoś, kto właśnie uwolnił się od kontroli rodziców. Policja zaczęła uważniej przyglądać się braciom.

Śledztwo ugrzęzło. Brakowało dowodów, broni nie odnaleziono, mafia zaprzeczała. Wtedy wydarzyło się coś zaskakującego. Erik Menendez w rozmowie ze swoim psychoterapeutą, doktorem Jerome’em Ozielem, przyznał się do zabójstwa rodziców.

Psycholog nagrał rozmowy, a jego kochanka, przerażona tym, co usłyszała, powiadomiła policję. To był dowód koronny. W marcu 1990 roku bracia zostali aresztowani i oskarżeni o morderstwo pierwszego stopnia.

Proces stulecia

Rozprawy, które rozpoczęły się w 1993 roku, elektryzowały opinię publiczną. Po raz pierwszy w historii amerykańskiej telewizji kablowej Court TV transmitowała proces na żywo – miliony widzów śledziły każdy gest oskarżonych i każde słowo prawników.

Prokuratura twierdziła, że bracia z zimną krwią zabili rodziców, aby odziedziczyć milionowy majątek. Ich wydatki po zbrodni były dowodem chciwości.

Obrona przedstawiała jednak zupełnie inną wersję: Lyle i Erik mieli być latami psychicznie i seksualnie wykorzystywani przez ojca, a matka – świadoma tragedii – milczała. Zbrodnia miała być desperackim aktem wyzwolenia, nie zaplanowanym morderstwem.

Łzy na sali sądowej, dramatyczne zeznania, oskarżenia o kazirodztwo i przemoc – proces zamienił się w rodzinną psychodramę, którą Ameryka śledziła jak reality show.

Pierwsze dwa procesy zakończyły się zawieszeniem ław przysięgłych – Ameryka była podzielona. Jedni widzieli w braciach zimnych morderców, inni – ofiary piekła za zamkniętymi drzwiami rezydencji w Beverly Hills.

Dopiero w 1996 roku, po trzecim procesie, obaj bracia zostali uznani za winnych morderstwa pierwszego stopnia. Sąd skazał ich na dożywotnie więzienie bez prawa ubiegania się o zwolnienie warunkowe.

Do dziś Lyle i Erik odsiadują wyrok w kalifornijskim więzieniu. W 2018 roku, po niemal 22 latach rozdzielenia, zostali osadzeni w tym samym zakładzie karnym.

Historia braci Menendez stała się częścią amerykańskiej popkultury – powstały filmy dokumentalne, seriale, książki. Dyskutuje się, czy byli chciwymi zabójcami, czy ofiarami patologicznej rodziny, które wybrały najgorsze możliwe rozwiązanie.

Jedno jest pewne – sprawa Menendezów obnażyła mroczną stronę amerykańskiego snu. Za fasadą bogactwa, rezydencji i luksusu kryło się piekło rodzinnych sekretów, które eksplodowało serią strzałów.

20 sierpnia 1989 – morderstwo José i Kitty Menendez w Beverly Hills

Marzec 1990 – aresztowanie Lyle’a i Erika

1993–1994 – pierwsze procesy, transmisje w Court TV

1996 – wyrok: dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego

2018 – bracia przeniesieni do tego samego więzienia

Ramka: Kim był José Menendez?

Urodzony na Kubie, w dzieciństwie uciekł z rodzicami do USA. Zaczynał od zera, skończył studia na Southern Illinois University. Dzięki ambicji i bezwzględności zrobił karierę w branży filmowej, zarządzając m.in. wytwórnią LIVE Entertainment. Znany był z pracoholizmu i surowego charakteru.