Chcesz poznać przepis na idealny biznes?

Pierwsze zamówienia otrzymali już następnego dnia. A za kilka dni odnotowali pierwsze wpływy na podane w internecie konto Roberta. Zdecydowali się wybrać jego konto dla łatwości rozliczeń. Przed rozpoczęciem biznesu znajdowało się na nim tylko 26 zł i 13 gr. Z okazji pierwszej transakcji obaj biznesmeni pozwolili sobie na całonocną imprezę zakończoną ciężkim kacem. Zapowiadało się na idealny biznes.

Marcin Szybki i Robert Biernat byli kolegami ze studiów: jeden skończył informatykę, drugi politologię. Połączyło ich wspólne mieszkanie, do którego trafili na drugim roku studiów. Dwupokojowy lokal nie był ekskluzywny, ale miał świetną lokalizację w pobliżu centrum miasta. Wynajmowane mieszkanko było też stosunkowo tanie, co obu młodzieńcom bardzo odpowiadało. Z tych powodów na studiach nie zmienili mieszkania. Właścicielka również była z nich zadowolona. Czynsz płacili regularnie, nie mieli żadnych fanaberii w rodzaju żądania remontu czy choćby tylko odmalowania pomieszczeń.

Młodzieńcy do wynajmowanego mieszkania nie przywiązywali zbyt dużej wagi. Służyło im ono głównie jako miejsce, gdzie można się przespać, wykąpać, zjeść szybki posiłek, czasem zaprosić gości lub, głównie w przypadku Roberta, kolejną dziewczynę. Informatyk Marcin wracał do mieszkania w późnych godzinach wieczornych. Robert – chociaż w odróżnieniu od kolegi nie pracował na półtora etatu i żadnych nadgodzin nie musiał odsiadywać – lubił odwiedzać nocne lokale i rozrywki w towarzystwie swoich kolejnych dziewczyn, przez co rzadko zjawiał się w domu przed północą. 

Sielanka trwała do czasu pandemii. Kiedy nagle Marcin i Robert przeszli na pracę zdalną i zostali zmuszeni do stałego przebywania w swoim towarzystwie, ich relacje pogarszały się z dnia na dzień. Nagle obaj mężczyźni zaczęli zauważać swoje wady. Marcin, pracoholik, nie umiał znieść bezczynności; Robert – rozstania z dziewczyną, która porzuciła go bez żadnego powodu i wyjechała do krewnych.

Sposób na chandrę

Rozstanie z dziewczyną Robert przeżył szczególnie boleśnie, gdyż chodziło nie tyle o urażoną miłość własną czy złamane serce, co o sprawy finansowe. Wykupił dla siebie i Laury wycieczkę do Egiptu, a ta przyjemność kosztowała go w sumie prawie 7 tys. zł. To były wszystkie jego oszczędności i Laura miała mu połowę kasy zwrócić. Pandemia pokrzyżowała te plany i biuro podróży jako jedyną możliwą opcję zaproponowało Robertowi zmianę terminu urlopu na czas po wygaśnięciu epidemii.

Na nic zdały się tłumaczenia, że po rozpadzie związku z dziewczyną Robert nie potrzebuje wczasów dla 2 osób i chciałby przynajmniej zwrotu połowy kasy. Z kolei Laura krótko oświadczyła, że to nie jej problem i żadnych pieniędzy Robertowi zwracać nie zamierza. Tego samego dnia poinformowała go, że ich związek nie ma przyszłości. Świeżo upieczony politolog czuł się podwójnie oszukany i szukał lekarstwa na swoje porażki w alkoholu i rozmowach z Marcinem. Jemu jednak narzekania kolegi szybko się znudziły i atmosfera we wspólnym mieszkaniu gęstniała z każdym dniem.

Awantury wybuchały z byle powodu, a nawet bez powodu: o pozostawiony na cudzym biurku kubek, pełną petów popielniczkę, odkurzanie, bałagan w kuchni i łazience. Po kilku tygodniach wzajemnych złośliwości i kłótni wyglądało na to, że każdy z nich wyprowadziłby się z ochotą – gdyby tylko to było możliwe! Sytuację uratował Robert. Po kolejnej scysji wyszedł do najbliższego supermarketu i mimo chudego portfela wrócił obładowany solidnym zapasem wina i piwa.

– Chcesz, to wypij ze mną na zgodę, a nie, to się dalej wściekaj. Tyle tylko ci powiem, że musimy żyć w zgodzie, bo inaczej zwariujemy albo się pozabijamy – oświadczył kumplowi.

Idealny biznes

Po wypiciu 2 butelek wina obaj koledzy mieli już znacznie lepsze humory. Ale na temat proponowanych przez Roberta zasad Marcin miał zupełnie inne zdanie.

– Przecież nie chodzi o zmywanie garów czy podobne duperele. Rzecz w tym, że zżera nas nuda. Normalnie pracowałem po 12–14 godzin, teraz zamówień nie ma i to, co mi zleci szef, robię w 4 godziny. Ty też nie siedzisz przy kompie dłużej, no nie? Przez resztę czasu snujemy się po kątach i ogryzamy pazury.

– Fakt. W dodatku za siedzenie w chacie nam nie płacą. Człowiek chciałby odłożyć trochę kasy, a zamiast tego ledwie starcza na czynsz i życie. Ty to co innego, bo masz zaskórniaki, ale ja już robię bokami. Wiesz przecież, że Laura mi kasy za wczasy nie zwróci, a biuro podróży też raczej się do tego nie pali. Jak to wszystko potrwa dłużej, nie stać mnie będzie nawet na parę piwek i paczkę fajek na dzień.

– Muszę się zgodzić, że nieźle cię ta zdzira potraktowała. Ale mnie też siedzenie na dupie rąbie po kieszeni. Wiesz, że mam hopla na punkcie dobrej fury i zbieram kasę już od 2 lat. A tymczasem wszystko się popsuło. Moje konto i lokaty w banku zżera inflacja, a na przyzwoity zarobek szansy nie widać.

– E, gdybym ja był informatykiem, to znalazłbym kupę pomysłów  na niezłą forsę. Teraz internet to najlepszy sposób zarobku jak się człowiek na tym zna.

– O, jaki mądrala! Ciekawe, jakie to niby pomysły? Jak mi powiesz, odpalę ci niezłą prowizję!

Jak się zakończył idealny biznes? Odpowiedzi szukaj w Detektywie 3/2022 (tekst Barbary Marcinkowskiej pt. „Idealny biznes”). Cały numer do kupienia TUTAJ.