Chcieli pieniędzy, dostali złoto. Napad na Brink’s Mat

Napad na Brink’s Mat. Wczesnym rankiem 26 listopada 1983 roku, sześciu zamaskowanych rabusiów, wtargnęło do magazynu firmy Brink’s Mat na lotnisku Heathrow. Chcieli ukraść 3 mln funtów gotówki, ale czekała ich nie lada niespodzianka. Trafiła się im fortuna, a wraz z nią masa kłopotów.

Po wtargnięciu do magazynu rabusie obezwładnili będących tam ochroniarzy, po czym oblali ich benzyną. Pod groźbą podpalenia skłonili ich do otwarcia sejfów, ale to, co znaleźli wewnątrz wprawiło ich w osłupienie. W sejfie prawie nie było pieniędzy! Zamiast nich znaleźli 6800 sztabek złota, a do tego oszlifowane i nieoszlifowane diamenty warte 100 tys. funtów! Mieli farta. Chcieli 3 mln, a znaleźli złoto o wartości 26 mln funtów (dziś byłoby to około 100 mln). Mogli mówić o szczęściu, tyle że problemy też się pojawiły. Trzech ton złota na plecach wynieść przecież się nie da. Rabusie musieli rozejrzeć się za samochodem większym od tego, którym przyjechali.

***

Furgonetkę znaleźli po godzinie, a później, przez następną, ładowali do niej łup. Gdy odjeżdżali, był kwadrans po godzinie 8 i krótko po tym pojawiła się policja. Zaczęło się śledztwo, a w tym czasie rabusie rozglądali się już za rezydencjami, które bardziej pasowałyby do ich nowego statusu majątkowego. Tyle że pojawił się kolejny problem. Tak dużej ilości złota nie da się sprzedać ot tak. Dlatego, by je upłynnić, rabusie musieli zawrzeć znajomość z ludźmi, którzy nie potrafią dotrzymać słowa, ale za to potrafią oszwabić każdego. Nawet najtęższego złodzieja.

Sprawców napadu policja namierzyła bardzo szybko. Wystarczyło przycisnąć do muru jednego z ochroniarzy, którzy tamtego ranka mieli służbę w magazynie. Nazywał się Anthony Black i w czasie przesłuchania wspomniał o swym szwagrze, Brianie „Pułkowniku” Robinsonie. W ten sposób policja wpadła na trop ludzi, którzy obrobili magazyn. Robinson i jego kumpel Micky McAvoy dostali po 25 lat więzienia, zaś Anthony Black 6. Pozostali w zasadzie uniknęli kary. Długo unikali jej też ci, którzy mieli „zaopiekować” się (czyli sprzedać) zrabowane złoto.

Policji udało się odzyskać tylko drobną część łupu pochodzącego z tamtego rabunku. Zajęło to sporo czasu, a tymczasem w tajemniczych okolicznościach zaczęli ginąć ludzie, którzy mieli styczność z trefnym kruszcem. Mówi się nawet o dwudziestu śmiertelnych ofiarach feralnego złota. Klątwa czy przypadek? Nie wiadomo…

Nie tylko napad na Brink’s Mat

W połowie listopada 2022 roku trzej zamaskowani mężczyźni zatrzymali opancerzoną furgonetkę na poboczu drogi wiodącej z Sinuidzu do Pjongjangu w Korei Północnej. Napastnicy byli uzbrojeni i tak sprawni, że szybko obezwładnili kierowcę oraz żołnierzy ochrony. Napad trwał ledwo kilkanaście minut, po czym sprawcy zniknęli wraz z przewożonym w furgonetce ładunkiem złota.

Policja i funkcjonariusze północnokoreańskich sił bezpieczeństwa podjęli pościg za rabusiami, ale –  póki co – bez skutku. Napastnicy przepadli, wątpliwym jednak jest, by nadal przebywali w Korei. Napad miał wszak miejsce blisko granicy z Chinami, przypuszcza się więc, że rabusie uciekli tam wraz z łupem; a ten był imponujący. Sprawcy zabrali z furgonetki około 200 kilogramów złota o szacunkowej wartości 12 mln dolarów.

Bez wątpienia jest to jeden z bardziej spektakularnych rabunków złota w historii, ale nie największy. Podobnych napadów było w przeszłości więcej, a zaczęło się już w starożytności…

Chcesz poznać podobne historie? Sięgnij po Detektywa 6/2023 (tekst Pawła Pizuńskiego pt. Lśniący przedmiot pożądania). Cały numer do kupienia TUTAJ.