Daria Reluga: zabójstwo zdolnej maturzystki

Było kilka minut po siódmej, słońce przebijało się przez korony sosen, a Daria, wysportowana i pełna planów na życie, wbiegła na leśną ścieżkę. Nikt nie przypuszczał, że to jej ostatni bieg. Kilkanaście godzin później ojciec dziewczyny, Dariusz Reluga, będzie przechodzić zaledwie kilka metrów od miejsca, gdzie ukryto ciało jego córki, nieświadomy dramatycznej prawdy. Do dziś dręczy go pytanie: czy gdyby poszukiwania rozpoczęto wcześniej, jego Daria żyłaby do dziś?

Daria Reluga mieszkała z rodzicami w bloku przy ulicy Bobrowej w gdańskiej Oliwie. Była dziewczyną niezwykłą – nie tylko ze względu na urodę, ale przede wszystkim na umysł. Kilka tygodni przed tragedią, w czerwcu 1995 roku, zdała maturę, zostając uznaną za najlepszą maturzystkę w Gdańsku. Jej marzeniem była medycyna. Dostała się na biotechnologię, by później aplikować na studia lekarskie.

Była wysportowana, biegała regularnie, a w wolnym czasie projektowała i szyła dla siebie ubrania. Ten jasny obraz przyszłości – studia, kariera, życie – został brutalnie przerwany 4 sierpnia 1995 roku. Tego dnia wyszła z domu wcześniej niż zwykle, bo w mieszkaniu mieli pojawić się hydraulicy. Jej plecak został w domu, co później zaniepokoiło matkę.

Tego dnia Daria wyszła pobiegać około godziny 7.00. Jej trasa wiodła przez Trójmiejski Park Krajobrazowy, w okolice góry Pachołek. Gdy po kilku godzinach nie wróciła, zaniepokojona matka rozpoczęła poszukiwania. Zgłoszenie na policję przyjęto dopiero po interwencji, a pies tropiący pojawił się na miejscu po ponad 12 godzinach – zbyt późno, by podjąć skuteczny trop.

Ciało odkryto dopiero następnego dnia, 5 sierpnia. Znalazł je leśniczy, który zauważył podejrzany stos chrustu i świeżo zerwanych paproci, nietypowo ułożony na zboczu. Pod tą prowizoryczną warstwą leżała naga Daria.

Sekcja zwłok nie pozostawiła złudzeń: dziewczyna została brutalnie zgwałcona, a następnie uduszona. Ślady wskazywały, że walka toczyła się w trzech miejscach – w miejscu ataku, w miejscu gwałtu i w miejscu, gdzie ukryto ciało. Ciało umieszczono w pobliżu kopców czerwonych mrówek – makabryczny detal, który sugeruje, że sprawca chciał, by ślady zbrodni zatarły się same.

Od samego początku śledztwu towarzyszyły zaniedbania. Policja zbagatelizowała zgłoszenie zaginięcia, a opieszałość w poszukiwaniach może mieć kluczowe znaczenie dla niewykrycia sprawcy.

Śledczy zabezpieczyli jednak kluczowy dowód: materiał DNA sprawcy. Przesłuchano setki osób, w tym znajomych ofiary i sąsiadów, ale żaden z podejrzewanych nie pasował do profilu genetycznego.

Zeznania świadków przyniosły nowe tropy. Kobieta spacerująca z psem widziała w lesie mężczyznę, co posłużyło do stworzenia pierwszego portretu pamięciowego. Sąsiad Darii rozpoznał na nim człowieka, który kilka dni wcześniej czaił się w lesie, ale podejrzanego szybko wykluczono. Z kolei kierowca autobusu linii 169 zeznał, że tego ranka wiózł dwóch brudnych, zdenerwowanych mężczyzn, którzy wyskoczyli z pojazdu po jednym przystanku. Ich portrety pamięciowe do dziś pozostają nierozpoznane.

Najbardziej kuriozalnym epizodem było zatrzymanie dozorcy sprzątającego blok Darii. Miał tę samą grupę krwi co sprawca i był karany za napaść seksualną. Spędził w areszcie kilka dni, po czym zwolniono go, gdy badania DNA wykluczyły jego sprawstwo.

W międzyczasie z policyjnych archiwów zaczęły znikać dowody. Włos, który mógł należeć do sprawcy, zaginął w transporcie do Bydgoszczy, a odciski na nożu wbitym w drzewo w pobliżu miejsca zbrodni uległy zatarciu. Kilka lat później, w latach 2001–2006, w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęły wszystkie akta śledztwa – około dwóch tysięcy stron dokumentacji.

Śledztwo zostało umorzone już kilkanaście miesięcy po zbrodni. W 2005 roku sprawę próbowało reaktywować policyjne Archiwum X, ale bez akt dalsze postępowanie było niemal niemożliwe.

Mimo upływu 31 lat sprawa nie uległa przedawnieniu – zgodnie z polskim prawem zabójstwo kwalifikowane przedawnia się po 40 latach. To jedyna nadzieja dla rodziny, która nie przestaje walczyć. Ojciec Darii, który wciąż przegląda zdjęcia córki każdego dnia, ufundował nagrodę w wysokości 100 000 złotych za informacje, które pomogą schwytać zabójcę.

W ostatnich dniach wzrosły nadzieje, że tę zagadkową sprawę uda się rozwiązać dzięki nowym technikom kryminalistycznym. Tak stało się w przypadku 13-letniej Izy Strzałkowskiej. Na trop podejrzanego udało się trafić dzięki osiągnięciom genetyki genealogicznej. Może i tak będzie w tym przypadku?!

Czy ten reportaż pomoże? Może sprawca, jeśli jeszcze żyje, przeczyta i poczuje ciężar sumienia. A może ktoś, kto wie coś więcej, w końcu odważy się przemówić. Dopóki w pamięci bliskich żyje obraz uśmiechniętej, utalentowanej dziewczyny, która mogła zostać lekarzem, dopóty sprawa nie zostanie zapomniana.

Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje na temat zabójstwa Darii Relugi, skontaktuj się z Prokuraturą Okręgową w Bydgoszczy pod numerem telefonu +48 525 190 033 lub z rodziną ofiary pod numerem +48 452 457 043. Gwarantowana jest anonimowość.

Dodaj komentarz