Dawid Kuciel w rozmowie dla Detektywa

Wywiad z prywatnym detektywem. Dawid Kuciel zdradza kulisy swojej pracy i dzieli się zawodowym doświadczeniem.

Anna Rychlewicz: Czy były jakieś sprawy, w których zdrada nie potwierdziła się, a podejrzenia były bezpodstawne?

Dawid Kuciel: Sprawy, w których nie potwierdzają się podejrzenia niewierności partnera stanowią minimalny odsetek. Niestety albo stety, zazwyczaj te podejrzenia mają podstawy. Raz zdarzyła się sytuacja, w której żona podejrzewała męża o zdradę, a w toku czynności okazało się, że mąż jest jak najbardziej jej wierny, ale oprócz tego jest także wierny grom hazardowym. Zaczął chodzić do kasyna i przegrywać pieniądze. Więc choć wyniki obserwacji nie były zbytnio zadowalające, pani nawet się ucieszyła.

Trochę długów, ale to jednak nie zdrada, prawda? A jakiego rodzaju informacje są dla Pana punktem wyjścia? Jaka wiedza ułatwi rozpoczęcie jakichkolwiek czynności?

Przede wszystkim zawód, który warunkuje poniekąd rytm dnia. Okoliczności, w jakich nabieramy podejrzeń, że jesteśmy zdradzani. Tak naprawdę każda informacja, która może nas jakkolwiek nakierunkować jest bardzo ważna. Jeśli klient wie, że jego partner lub partnerka tego konkretnego dnia wyjeżdża na delegację czy będzie dłużej w pracy – to także jest istotne. Musimy mieć jakikolwiek punkt zaczepienia. Im bardziej ktoś jest precyzyjny i poda nam przykładowy rozkład dnia partnera, tym prościej będzie nam działać. Inaczej wygląda nasza praca, kiedy ktoś każdego dnia spędza w biurze 8 godzin, a inaczej jeśli jest na przykład przedstawicielem handlowym i jeździmy za nim po całej Polsce.

Dawid Kuciel – wywiad

Jak wygląda obserwacja detektywistyczna? Zdarza się, że obserwuje Pan „obiekt” 24 godziny na dobę?

Zdarza się, ale stosunkowo rzadko. Wtedy nie jest to jeden detektyw, a kilku. Wszystko zależy też od budżetu klienta. Znam też oczywiście detektywów, którzy działają w pojedynkę.

Jest to w ogóle wykonalne?

Przy bardzo dużej ilości szczęścia. Znam detektywów, którzy działając w pojedynkę robią genialną robotę, ale wtedy wystarczy jeden mały błąd, jedno czerwone światło. Wystarczy chociażby parking w galerii handlowej – tam ciężko o dwa miejsca obok siebie, więc w takiej sytuacji jeden detektyw wysiada i idzie za obserwowanym człowiekiem, a drugi dopiero szuka miejsca.

Przed naszym spotkaniem przeglądałam najnowsze wyniki różnych badań. Nie pozostawiają one wątpliwości, kto zdradza częściej. Dlatego domyślam się, że jednak większość wśród Pana klientów stanowią kobiety.

Oj, chyba będzie kolejne zaskoczenie. Powiedziałbym, że u mnie kształtuje się to 50 na 50. Czytałem wiele takich badań i nie umniejszając nikomu tych „zasług”, muszę powiedzieć, że odkąd pracuję w zawodzie, panowie również bardzo często się zgłaszają. Podejrzewają żonę o zdradę i chcą zyskać pewność. Jeśli miałbym być jednak bardzo precyzyjny, powiedziałbym, że 6 przypadków na 10 stanowią panie, które podejrzewają męża o zdradę.

***

To kto się lepiej kamufluje?

Tutaj zdecydowanie wygrywają panie. Nie mają sobie równych! Kobieta, kiedy już wie, że będzie robiła coś złego, zachowuje się wręcz jak szpieg – wykonuje trasy sprawdzeniowe, na rondzie zawraca kilka razy.

Proszę mi powiedzieć, kto w takim razie zdradza, a kto jest zdradzany? Możemy powiedzieć coś więcej na przykład o cechach osobowości takich osób?

Myślę, że tutaj nie można generalizować. Osobiście uważam, że przy liczbie obecnych rozwodów, wszyscy mogą zdradzać. Nie chciałbym zostać tutaj źle zrozumiany, ale nie odważyłbym się wskazać jakichś konkretnych cech osobowości, charakteru.