Nie ma zbrodni doskonałej, dzięki DNA

Niedbale zabezpieczony ślad na wtyczce kabla telefonicznego. Zasuszone pozostałości krwi w kącie korytarza. Odcisk na zniszczonej nodze od stołu. I DNA zbadane po trzech dekadach. Takie szczegóły pomogły specom z policyjnego Archiwum X zatrzymać po latach sprawców głośnych zbrodni.

W maju 2021 roku policja poinformowała o rozwiązaniu zagadki morderstwa. A wszystko przy użyciu technik badań genetycznych. Zbrodnię popełniono w styczniu 1989 roku, w miejscowości Adamów, niedaleko Zamościa. Ofiarą była mieszkająca samotnie 67-latka. Nocą ktoś roztrzaskał siekierą drzwi do jej domu i zaatakował ją tym samym narzędziem. Kobieta miała liczne ślady uderzeń ostrzem w głowę. Kiedy była w stanie agonalnym, zwyrodnialec zgwałcił ją. Choć na miejscu zabójstwa zabezpieczono wiele śladów i wytypowano kilkanaście osób podejrzanych o dokonanie tego mordu, sprawcy nie udało się doprowadzić przed oblicze sądu.

Przesłuchali i pobrali DNA

Po latach sprawą zajęli się policjanci z wydziału Archiwum X lubelskiej komendy wojewódzkiej. Ponownie przesłuchali i pobrali DNA od prawie 100 osób. Laboratorium Kryminalistyczne KWP w Lublinie sporządziło kilkadziesiąt ekspertyz w poszukiwaniu mężczyzny z określonym DNA. Ostatecznie kod genetyczny sprawcy udało się potwierdzić dzięki informacjom z centralnej bazy danych GENOM sprawców przestępstw. Okazał się nim 67-letni mieszkaniec powiatu zamojskiego. W przeszłości był już karany za gwałt, usiłowanie gwałtu i za znęcanie się nad bliskimi. Od zbrodni, której dopuścił się na 67-latce minęły 32 lata.

DNA prawdę ci powie

Zapoczątkowane pod koniec XX wieku badania porównawcze kodu DNA okazały się prawdziwą rewolucją w ustalaniu sprawców przestępstw. Niejednokrotnie to właśnie na podstawie zestawień próbek zebranych na miejscu popełnienia zbrodni z materiałem porównawczym pobranym od podejrzanego dochodziło do wydawania głośnych wyroków. Nierzadko właśnie badanie unikatowego, dającego śledczym niemal stuprocentową pewność kodu genetycznego stanowi jeżeli nie jedyny, to na pewno niepodważalny dowód sprawstwa. Wydawałoby się, że skoro ślady genetyczne zabezpieczone na miejscu popełnienia, np. zabójstwa, pasują do osoby, którą śledczy wytypowali jako podejrzaną, powinno to rozwiać wszelkie wątpliwości. Wiadomo powszechnie, że poza bliźniakami jednojajowymi – nie ma dwóch osób na świecie mających to samo DNA.

A jednak bywają przypadki, kiedy i ta – wydawałoby się niezawodna – metoda dochodzeniowa może wprowadzić w błąd. Przekonali się o tym śledczy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, nadzorujący postępowanie dotyczące morderstwa z roku 2015.

Chcesz poznać kulisy sprawy w Gdańsku i inne przypadki, gdzie DNA, nawet po latach pozwoliło zatrzymać sprawcę? Sięgnij po Detektywa 11/2021 (tekst Macieja Czerniaka pt. „Nie ma zbrodni doskonałej”). Cały numer do kupienia TUTAJ.

1 komentarz do wpisu “Nie ma zbrodni doskonałej, dzięki DNA”

  1. Nie ma czegoś takiego jak „centralnej bazy danych GENOM sprawców przestępstw”, jest zbiór danych zawierający informacje o wynikach analizy kwasu deoksyrybonukleinowego (DNA), nazywany „zbiorem danych DNA”( Art. 21a UoP), to po pierwsze. Po drugie, w zbiorze danych DNA gromadzone są i przetwarzane dane nie tylko dotyczące sprawców przestępstw. Po trzecie, sprawca nie był karany za gwałt ale za zgwałcenie, taka jest właściwa terminologia. Podobnie jak na nodze o stołu nie zabezpiecza się odcisków a odbitki. To tak na gorąco.

Możliwość komentowania jest wyłączona.