Egzorcyzmy zakończyły się śmiercią…

Przyjechało pogotowie, stwierdzono zgon kobiety. Miała zmasakrowaną głowę, na jej ciele widniały liczne sińce i zadrapania. Lekarz przypuszczał, że 75-letnia Danuta J. została dotkliwie pobita i powiadomił policję. A to były egzorcyzmy.

Czynności dochodzeniowo-śledcze nie pozostawiły w tej kwestii cienia wątpliwości. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu był uraz czaszkowo-mózgowy, powstały w wyniku silnych uderzeń w głowę. U kobiety stwierdzono też złamanie żuchwy i kilku żeber. Danutę J. uśmiercił jej syn. Motyw zbrodni był szokujący, wręcz niewiarygodny,

Porządna, bogobojna rodzina

Danuta J. mieszała z dwójką dorosłych dzieci: 39-letnim Jerzym i 38-letnią Eweliną w bloku z wielkiej płyty na jednym z osiedli w Ostrowcu Świętokrzyskim. Seniorka przed kilkoma laty owdowiała. Ani jej syn, ani córka nie założyli rodzin. Ewelina pracowała na fizycznym stanowisku w szwalni, Jerzy był bezrobotny. Nie przelewało im się, emerytura Danuty J. i pensja jej córki nie pozwalały na życie ponad stan. Pomimo tego w domu mieli czysto, dzieci troskliwie opiekowały się matką, chodzili z nią do lekarza, wykupowali dla niej lekarstwa.

– To byli spokojni, kulturalni ludzie, wszystkim mówili dzień dobry, nie kłócili się. Ale tacy cisi, jakby wycofani. Pani Danuta od czasu do czasu wdawała się w rozmowy z osobami w podobnym wieku, natomiast jej dzieci nie utrzymywały z nikim bliskich kontaktów. Najwyraźniej wystarczało im własne towarzystwo. Syn może trochę za dużo ostatnio pił, ale nie urządzał po wódce awantur, nikogo nie zaczepiał, pani Danuta też się na niego nie skarżyła – scharakteryzowali rodzinę sąsiedzi.

Egzorcyzmy

Rodzina J. była bardzo religijna. Do kościoła chodzili nie tylko w niedzielę i święta, ale także w powszednie dni. Spowiadali się, przyjmowali komunię, zawsze z dużym szacunkiem wypowiadali się o duchownych i na tematy związane z wiarą. W ostatnim roku życia Danuta J., ze względu na pogarszający się stan zdrowia, rzadko już bywała w kościele. Regularnie natomiast przyjmowała księdza w domu. Matkę na nabożeństwach zastępował syn. Prawie codziennie chodził do kościoła. Przypuszczano, że modlitwa i uczestnictwo w życiu religijnym pomagają mu w walce z nałogiem alkoholowym.

Mieszkanie rodziny J. wyglądało jak kaplica. Ściany pokrywały obrazy o religijnej treści. W każdym z pomieszczeń był ołtarzyk, pełno wody święconej. Na półkach, stolikach, nawet na parapetach okiennych stały w ramkach fotografie papieża Jana Pawła II oraz wiele krucyfiksów.

On tu jest, czuję to…

Co się więc stało, że syn bestialsko zmasakrował matkę, a córka nie zaprotestowała? Aby to zrozumieć, należy się cofnąć o kilka lat, kiedy w życiu rodziny nastąpiło smutne wydarzenie. Zmarł mąż Danuty J., przyczyna śmierci była jak najbardziej naturalna. Mężczyzna chorował, był w podeszłym wieku, w końcu nadszedł jego czas. I wtedy właśnie się zaczęło. Danuta J. w rozmowach z sąsiadkami utrzymywała, że mieszkanie jest… nawiedzone przez ducha jej zmarłego męża.

– On tu jest, czuję to – mówiła z przekonaniem.

Skąd wzięło się u niej to przeświadczenie, nie wiadomo. Zdarza się, że w pewnych okolicznościach ludzie mają wrażenie obecności osób zmarłych, zwłaszcza gdy od ich śmierci nie upłynęło dużo czasu. Czasami wystarczy, że w domu rozlegnie się jakiś szelest, zaskrzypi podłoga, drzwi same się zatrzasną albo z półki spadnie fotografia. Nie zawsze jesteśmy w stanie wyjaśnić to prawami natury, co bynajmniej nie znaczy, że takiego wytłumaczenia nie ma. Od nas zależy jak będziemy to interpretować.

Egzorcyzmy

Wiara w zjawiska nadprzyrodzone nie jest zabroniona. Można organizować seanse spirytystyczne, chodzić do wróżki, stawiać kabałę, pod warunkiem, że nikomu się nie szkodzi, a prowadzone działania nie stanowią naruszenia porządku prawnego.

Mieszkańcy osiedla, którym Danuta J. opowiadała o duchu męża różnie reagowali na jej słowa. Jedni kładli je na karb podeszłego wieku, kiedy umysł zaczyna błądzić, inni radzili aby porozumiała się z księdzem. Jeszcze inni informowali o tym jej dzieci. Niech ją uspokoją, wytłumaczą, że duchy nie istnieją. Jednakże z zachowania Jerzego i Eweliny wynikało, że podzielają wiarę matki w ducha.

Chcesz poznać kulisy tej wstrząsającej sprawy? Sięgnij po Detektywa 8/2023 (tekst Mariusza Gadomskiego pt. Precz demonie). Cały numer do kupienia TUTAJ.