Fabian Zydor: wyrok dla oskarżonych o zabójstwo

Tarnowa pod Wrześnią to niewielka wieś, w której jesienią 2016 roku mieszkało około 200 osób. Domy sąsiadują ze sobą, drogi prowadzą przez pola i lasy, a w centrum stoi remiza strażacka, przy której na co dzień niewiele się dzieje. To właśnie tamtędy 30 października 2016 roku miał wracać do domu 17-letni Fabian.

Do domu brakowało mu zaledwie kilkaset metrów. Tamtej nocy nie dotarł na miejsce. I choć od jego zaginięcia minęło już ponad osiem lat, a trzej mężczyźni usłyszeli właśnie wyrok 25 lat więzienia, to jednego wciąż brakuje – ciała chłopaka.

Funkcjonariusze prowadzący śledztwo od początku mówili o „zmowie milczenia”. Tarnowa to specyficzna społeczność – zżyta, zamknięta, nieufna wobec obcych. Problem w tym, że rodzina Zydorów była właśnie „stąd”, a jednocześnie „nie stąd”.

– Zydorowie byli w Tarnowie obcy – przyznał anonimowo oficer z wydziału kryminalnego poznańskiej policji w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. – Nie wywodzili się stąd.

Fabian miał trudne dzieciństwo. Jego matka odeszła od ojca alkoholika, później to on stracił prawa opiekuńcze. Gdy Fabian trafił pod opiekę starszej siostry Patrycji, ta przeprowadziła się z nim do Tarnowy. Ale nastolatek sprawiał kłopoty – wracał pijany, nie chciał słuchać.

Ostatni raz widziano go żywego w niedzielę, 30 października. Wyszedł z domu, mówiąc, że idzie na imprezę do Iwana – Ukraińca mieszkającego pod Pyzdrami. Bawiło się tam około dziesięciu osób. Zeznania świadków były sprzeczne: według jednych Fabian był bardzo pijany, według innych tylko lekko podchmielony. Jedni twierdzili, że był smutny i skarżył się, że boi się partnera siostry, inni, że w trakcie imprezy pokłócił się z kimś z towarzystwa.

Wszyscy zgodnie potwierdzili jednak jedno: około 23:00 Fabian wyszedł z imprezy sam.

Miał przed sobą krótki spacer – częściowo leśną ścieżką, częściowo asfaltową, oświetloną drogą. Ślad urywał się raptem 300 metrów od domu, w okolicy remizy strażackiej. Jakby ziemia się pod nim rozstąpiła.

Przez lata sprawa nie posuwała się do przodu. Policjanci przepytywali znajomych, przeczesywali teren, wkładali nawet psy tropiące do samochodów, żeby te nie zabrudziły zapachami drogi. Jeden z policyjnych psów poprowadził do skrzyżowania leśnej ścieżki z asfaltem – tam trop się urywał.

Mieszkańcy wspominali o czarnym BMW, które w noc zaginięcia Fabiana widziano w okolicy remizy. Zabezpieczono nagrania z kamer, ale nie ujawniły one ani chłopaka, ani podejrzanego auta. Okazało się później, że tej nocy zmieniano czas z letniego na zimowy, a policjanci najprawdopodobniej pobrali nagrania z niewłaściwej godziny.

Śledztwo utknęło w martwym punkcie. Aż do momentu, gdy Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych dla osoby, która przekaże informacje pomocne w sprawie.

– Ten apel sprawił, że zgłosiły się osoby, które wcześniej nie przychodziły – mówiła podinspektor Iwona Liszczyńska z biura prasowego KWP w Poznaniu.

Cisza w wiosce pękła.

27 marca – ponad cztery lata po zaginięciu Fabiana – policja ogłosiła przełom. Zatrzymano trzech mężczyzn. Dwóch miało po około 30 lat, trzeci – 39 lat. Wszyscy byli mieszkańcami Pyzdr, niedaleko Tarnowy .

Ustalono, że tej pamiętnej nocy mężczyźni przyjechali do Tarnowy i szukali Fabiana. Zapukali nawet do jego domu, ale zostali przegonieni przez partnera siostry. Później jednak natknęli się na wracającego z imprezy nastolatka.

– Został wepchnięty siłą do samochodu, na głowę założono mu worek, po czym przewieziono go w inne miejsce – relagował Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Motyw? Zdaniem śledczych – pieniądze. Według nieoficjalnych ustaleń, Fabian miał być dłużny jednemu ze sprawców 200 złotych . Być może chodziło o dług narkotykowy – bo jak ustalili śledczy, 23-letni wówczas Radosław M. handlował w okolicy narkotykami.

Sprawcy mieli pobić chłopaka na śmierć, a jego ciało ukryć. Być może wrzucili je do Warty, obciążone, by spoczęło na dnie. Przeczesywano koryto rzeki, ale bez skutku . Ciała 17-latka nigdy nie odnaleziono.

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Koninie rozpoczął się proces trzech oskarżonych mężczyzn – tych samych, którzy wcześniej mieli już na koncie inne przestępstwa, w tym porwanie i pobicie innego mężczyzny we wrześniu 2016 roku, czyli miesiąc przed zaginięciem Fabiana .

Proces nie był prosty. Ciała ofiary nie ma, a co za tym idzie – nie ma w pełni wiarygodnej przyczyny śmierci. Oskarżenie opierało się na poszlakach, zeznaniach świadków i opiniach biegłych. Mimo to sąd uznał winę trzech mężczyzn, skazując ich na kary po 25 lat więzienia. To surowy wyrok, ale nie maksymalny – groziło im dożywocie.

Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiedziała apelację.

Dla bliskich Fabiana to jednak dopiero początek drogi. Siostra Patrycja, która była jego opiekunką prawną, w jednym z wywiadów mówiła: – Nawet to najgorsze, ale wiedzieć, że jest na cmentarzu i możemy go tam odwiedzić, wiedzieć, że tam jest .

Póki co nie ma nawet takiej pewności. Ciała nie odnaleziono, a oskarżeni nie ujawnili, gdzie je ukryto.

Przed remizą strażacką w Tarnowie dziś znów jest cicho. Przy asfaltowej drodze, którą szedł kiedyś 17-letni Fabian, nikt nie stawia zniczy – bo nie ma gdzie. Rodzina nie ma grobu, nie ma prochów, nie ma nawet miejsca, które mogłoby stać się namiastką pożegnania.

Przez osiem lat śledztwa wielokrotnie wydawało się, że sprawa nigdy nie zostanie wyjaśniona. Gdyby nie nagroda, która przełamała zmowę milczenia w małej wielkopolskiej wsi – może do dziś nikt by nie wiedział, co wydarzyło się tej nocy października 2016 roku.

A jednak wiedzą. Trzej mężczyźni idą do więzienia na 25 lat. Sąd w Koninie uznał, że są winni zabójstwa 17-latka – nawet jeśli nikt nigdy nie odnalazł jego ciała.

Dla siostry Fabiana to nie koniec. – Nawet to najgorsze – powtarza.

Dla sprawiedliwości – i tej ziemskiej, i tej ostatecznej – kluczowe jest jednak jeszcze coś innego. Ciało wciąż czeka, by zostać odnalezionym.

Na podstawie informacji z TVN24, „Gazety Wyborczej” oraz materiałów biura prasowego wielkopolskiej policji. Wyrok Sądu Okręgowego w Koninie jest nieprawomocny. *

Więcej o tej sprawie pisaliśmy w 2022 roku TUTAJ.