Fatalne zauroczenie z zamiarem ewentualnym

Zieloną Górę i Międzyzdroje dzieli prawie 300 kilometrów. Dla Moniki i Natalii jednak pokonanie tego dystansu nie stanowiło problemu, zwłaszcza że od pewnego czasu już planowały wypad nad morze. Miał to być kilkudniowy wyjazd u progu wakacji. Z wycieczki cieszyły się również dzieci, 16-letni syn i 12-letnia córka Moniki. Koleżanki zabrały ze sobą także psy. Wszyscy wsiedli do wysłużonego, leciwego już Passata B5 Moniki i wyruszyli na północ.

– To miał być rodzinny wypad nad morze. Rodzinny, bo byłyśmy, jesteśmy jak siostry. Spontaniczny, lajtowy wyjazd, ot tak, żeby odetchnąć trochę. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw – 2 lata później powie Monika.

Podróż przebiegła bez przeszkód i popołudniem 15 czerwca 2022 roku kobiety z dziećmi zameldowały się w pensjonacie przy ulicy Mickiewicza, niedaleko międzyzdrojskiej promenady gwiazd. Monika i Natalia wynajęły apartament, choć to może określenie nieco na wyrost. Ich wakacyjne lokum stanowiły 2 pokoje z aneksem kuchennym i łazienką. Niewiele, ale młodym kobietom z lubuskiego w zupełności to wystarczało.

Jak później powie jeden z ich znajomych:

– Dla dziewczyn zawsze ważniejsza od luksusów była atmosfera i to, z kim się bawią, a nie gdzie.

Już na miejscu, po dłuższym spacerze po okolicy z dziećmi i psami kobiety wróciły do pensjonatu. Syn i córka Moniki byli zmęczeni długą jazdą samochodem i wrażeniami całego dnia, zostali więc w apartamencie, kiedy ich matka z Natalią postanowiły wyjść jeszcze raz tego dnia „na miasto” i spędzić trochę czasu bez podopiecznych.

Zdarza się, że pogoda w czerwcu jest upalna i mimo że w kalendarzu jeszcze wiosna, to aura przypomina już lato w pełni. W połowie czerwca 2022 roku, w rejonie Międzyzdrojów tropikalnych upałów jeszcze nie było. Termometry wskazywały w dzień prawie 20 stopni Celsjusza, a w nocy słupek rtęci spadał do 15. Ta nadmorska miejscowość jednak jest jedną z niewielu, w których życie imprezowe i nocne trwa niezależnie od tego, czy pogoda jest barowa, czy plażowa. W końcu to Międzyzdroje.

Kobiety poszły deptakiem w ciągu ulicy Bohaterów Warszawy, w kierunku słynnej Promenady Gwiazd. Pamiątką tamtych chwil jest selfie zamieszczone w mediach społecznościowych, na którym widać uśmiechnięte przyjaciółki. W poście Monika napisała: „I niczego więcej nam nie trzeba”.

Usiadły niedługo potem przy stoliku jednego z barów. Zamówiły po drinku. Wtedy przysiadł się do nich przystojny młody mężczyzna. Nie miały nic przeciwko temu, zwłaszcza że Serhij, bo takim imieniem przedstawił się nieznajomy, sprawiał wrażenie więcej niż korzystne.

– Był bardzo miły, uprzejmy – powie później Monika.

Obyciem wyróżniał się spośród reszty klienteli baru i innych mężczyzn, którzy większymi lub mniejszymi grupkami migrowali między knajpkami przy bulwarze. Zachowanie wielu wskazywało, że niektórym musiało porządnie szumieć w głowach od wypitego alkoholu, a Serhij nie był natarczywy. Mógł liczyć nie więcej niż 25 lat, miał kruczoczarne, krótko przystrzyżone włosy, bujny, ale zadbany zarost. Tatuaże, które widniały na jego przedramionach nie przypominały więziennych, raczej były to przemyślane kompozycje wykonane przez profesjonalnego tatuażystę, nie w jakiejś podrzędnej dziurze, tylko porządnym salonie. Owszem, też coś wypił wcześniej, ale najwyraźniej tylko tyle, by alkohol ośmielił go do zagajenia rozmowy z interesującymi turystkami.

Z konwersacji wynikało, że zaledwie kilka dni wcześniej rozpoczął pracę w pobliskiej kebabowni. Wcześniej pracował w Szczecinie jako kurier. Kolega opowiedział mu o możliwości pracy sezonowej w sąsiednim kurorcie i tak oto znalazł się w Międzyzdrojach. „Bo i praca lżejsza i zarobić więcej mógł”. A ponadto szef kebabowni zapewnił, że po krótkim okresie próbnym jest w stanie zatrudnić go legalnie na umowę zlecenie za godne wynagrodzenie. O to, co będzie robił już po zakończeniu sezonu, nie martwił się. Był zaradny, inteligentny i pracowity, więc nigdy nie miał problemu ze znalezieniem źródła utrzymania. „Coś się potem znajdzie, może w Szczecinie, może gdzieś indziej” – wyjaśnił.

Rozmowa kleiła się i towarzystwo przypadło sobie do gustu. Kobiety nie mówiły za wiele o sobie. Nie wiadomo, ile faktów z ich życia poznał nowy znajomy. Monikę i Natalię od lat łączyła przyjacielska zażyłość. Wiele sobie zawdzięczały i zawsze mogły liczyć na siebie nawzajem. Wiedziały o sobie wszystko. Natalia zawsze była skora wysłuchać tego, co Monika mówiła o sprawach dotykających ją najbardziej, ale i o codziennych sytuacjach. Łączyło je wiele, ale różniło też sporo.

– Przyciągały się, jak magnes. Były inne, ale uzupełniały się, niczym rodzone siostry. To była i… chyba jest nadal prawdziwa przyjaźń. Trwa na przekór wszystkiemu, co wydarzyło się później – to komentarz innej znajomej.

Monika to matka dorastających dzieci, pracująca w firmie kurierskiej. Bezpośrednia w obyciu, szczera, wesoła ekstrawertyczka. Jednym z jej hobby było oglądanie sportów walki i motoryzacja, szczególnie wszystko, co się wiąże z pojazdami dwukołowymi, motocyklami, skuterami.

Natalia miała inne doświadczenia życiowe. Wyjazd do Międzyzdrojów miał też być pewnego rodzaju odskocznią od spraw, z którymi musiała poradzić sobie w ostatnich miesiącach. Rozstali się z partnerem, z którym była w długoletnim związku i dopiero niedawno poznała nową bratnią duszę. Do tego dochodziły też problemy zdrowotne, ale z nimi zmagała się już od urodzenia. Na pierwszy rzut oka trudno było dostrzec, z jak wielkim bagażem kłopotów się boryka. Blondynka o subtelnych rysach twarzy spojrzeniem niebieskich oczu mogła zaczarować niejednego nieznajomego. Czy Serhij był jednym z tych, na których zadziałał jej czar?

Mężczyzna też nie od razu zorientował się, że ta piękna, starsza od niego o dekadę kobieta cierpi na częściowe porażenie i miewa poważne problemy z poruszaniem się. Jej życie pisane było kroniką wystawianych recept, konsultacji lekarskich i koniecznych rehabilitacji. Od pewnego czasu była również na lekach antydepresyjnych. Niezależnie od wszystkich tych trosk, walczyła o siebie, swoje życie i robiła wiele, by patrzeć na świat pozytywnie. Tamtego wieczoru w barze w Międzyzdrojach miała zamiar, po prostu, cieszyć się chwilą.

Zamówili po tzw. szocie na wódce. Potem drinki były zamawiane jeszcze kilka razy. Kobiety zrobiły sobie zdjęcie, na którym widać również Serhija. Gdy już późno w nocy bar był zamykany, ktoś wpadł na pomysł, by kupić na stacji paliw Żubrówkę i przejść się jeszcze na plażę. Tak też się stało. Serhij okazał się sympatycznym i wesołym towarzyszem. Było już porządnie po godzinie 2 w nocy, kiedy w końcu kobiety postanowiły wrócić do pensjonatu. Ukrainiec zaproponował, że odprowadzi tam swoje nowo poznane towarzyszki. Monika stwierdzi potem, że po prostu sprawiał wrażenie troskliwego: Ot tak, nie zostawi przecież dziewczyn samych w nocy, tylko zadba o ich bezpieczeństwo.

Przy budynku, w którym wynajmowały apartament, cała trójka znalazła się pomiędzy godziną 3 a 4 nad ranem. Właściciel przybytku tę okoliczność będzie mógł później potwierdzić, z dość dużą dokładnością, po przejrzeniu nagrań z kamery zainstalowanej przy drzwiach. Na wideo widać też było, że najbardziej wypity alkohol dał się we znaki Natalii, którą Monika z Serhijem musieli podtrzymywać. Właściciel użyje potem, określenia, że kobieta „słaniała się”.

Chcesz poznać kulisy tej sprawy sięgnij po „Detektywa Wydanie Specjalne” 2/2025 (tekst Macieja Czerniaka pt. Fatalne zauroczenie). Cały numer do kupienia TUTAJ.