Hotel Oaza w Lublinie. Co tam się wydarzyło?

Hotel Oaza w Lublinie. W latach 90. ubiegłego stulecia hotel „Oaza”, położony przy ulicy Pogodnej w Lublinie, nie cieszył się dobrą sławą.

Budynek zajmowali przede wszystkim przez Ormianie i obywatele Ukrainy. Bardzo często dochodziło w nim do bójek i awantur. W hotelowej recepcji zatrudniono 29-letnią Annę G., która wraz z mężem i 7-letnią córeczką zajmowała jeden z pokoi na 5. piętrze. Choć ściany hotelu widziały i słyszały wiele, wydarzenia z 1995 roku przyprawiają o gęsią skórkę.

Była niedziela 23 lipca, gdy Anna G. pełniła dyżur w hotelowej recepcji. Nocą drzwi hotelu zamykano, a by dostać się do środka trzeba było prosić recepcjonistkę o otwarcie. W poniedziałek o godzinie 5 rano, jak co dzień, do hotelu przyszła pewna Ukrainka odebrać od znajomych torby z towarem. Kobieta od razu zwróciła uwagę na otwarte drzwi. Gdy weszła do środka, zauważyła zaschnięte plamy krwi. W windzie znalazła ciało 29-letniej Anny. Kobieta miała rany cięte i kłute klatki piersiowej, brzucha i ramion. Winda ociekała krwią. Na podstawie śladów ustalono, że kobieta została zaatakowana przy drzwiach wewnętrznych głównego holu. Choć w sprawie pojawiło się dużo poszlak i świadków, a wiele osób było typowanych na sprawców zabójstwa, zagadka brutalnego mordu nigdy nie została rozwiązana.

Nie tylko hotel Oaza w Lublinie

Czasem na jedną noc. Niekiedy dłuższy pobyt. W niektórych przypadkach sprawdziłby się wynajem choćby na godziny. Te też niosą śmierć. Ceną tych godzin byłby wówczas pobyt… „w hotelu dla przestępców”. Pod jednym warunkiem – gdyby kiedykolwiek ich schwytano.

W1893 roku mapa Chicago wzbogaciła się o nowy obiekt – hotel, który niósł śmierć. Za nim stał Henry H. Holmes. Postrzegany był jako miły i sympatyczny mężczyzna o szczerej twarzy. Za przystojną maską krył się jednak seryjny morderca, który polował na piękne i samotne kobiety, a największą satysfakcję przynosiło mu uśmiercanie dzieci. Hotel został zbudowany tak, by ułatwić właścicielowi morderczy proceder. Plątanina pokoi, ukryte pomieszczenia w ścianach, tajemne przejścia i mury z płytami tłumiącymi dźwięk – to zaledwie część misternie przygotowanego planu zabijania. W tym przypadku sprawcę doskonale znano. Na kartach historii zapisało się jednak wiele spraw, gdy jedynym świadkiem brutalnego mordu były cienkie, hotelowe ściany.

Cele zamieniono w luksusowe pokoje. Najcięższy zakład karny – w jeden z najlepszych holenderskich hoteli. Het Arresthuis – w tym miejscu noc może spędzić każdy. Za nią, trzeba tylko słono zapłacić. Cena za pobyt we wspomnianych obiektach była jednak o wiele wyższa. Była nią śmierć człowieka.

Chcesz poznać kulisy tej sprawy? Sięgnij po Detektywa 7/2023 (tekst Anny Rychlewicz pt. Hotelowe Archiwum X). Cały numer do kupienia TUTAJ.