Jacek Balicki zabójca z Bydgoszczy

Matka 15-letniej Dominiki odebrała w pracy telefon. Usłyszała tylko słowa: „Mamo ratuj…”. Dziewczyna została zamordowana, a sprawcą był sąsiad, Jacek Balicki. Zabójca, nazywany odtąd bestią z Bydgoszczy, przyznał się też do zamordowania swojego kuzyna 3 lata wcześniej.

Dwunastego maja 1999 roku uczniowie VII Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy pisali maturę. Młodsze klasy nie miały w tym czasie lekcji. Wychowawcy zorganizowali im zajęcia zastępcze. Część pierwszoklasistów poszła na koncert do Filharmonii Pomorskiej. Piękna pogoda sprawiła jednak, że nie wszyscy uczniowie dotrwali do końca koncertu i niektórzy postanowili pójść na wagary do pobliskiego Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku w popularnym bydgoskim Myślęcinku. Były to czasy jeszcze bez dzienników elektronicznych i nauczyciele przesadnie nie przejmowali się absencjami uczniów. Zwłaszcza w dni takie, jak ten, kiedy nie realizowano programu nauczania.

W grupie pierwszoklasistów, którzy zjawili się w filharmonii, nie było między innymi 15-letniej Dominiki. Jej nieobecność odnotowano i ten fakt wzbudził nawet pewne zdziwienie, bo nastolatka miała opinię sumiennej i pilnej, piątkowej uczennicy. Filigranowa blondynka, o łagodnych rysach twarzy i dużych oczach.

– Nie było z nami Dominiki, ale pomyśleliśmy, że może umówiła się z kimś na spotkanie – sugerował jeden z uczniów, a jego uwaga znalazła się w sporządzonym później policyjnym protokole przesłuchania.

Ostatni telefon

Nikt nie miał świadomości, że w tym czasie rodzice Dominiki gorączkowo jej poszukiwali. Matka rankiem odebrała w pracy telefon. Usłyszała tylko słowa córki: „Mamo, ratuj…”. Były wypowiedziane niemal szeptem. Potem połączenie przerwano. Kobieta próbowała oddzwonić do domu, ale bezskutecznie. W końcu skontaktowała się z mężem, który wrócił do mieszkania w kamienicy przy ulicy Gdańskiej, w samym sercu Bydgoszczy. Ten nie zastał jednak córki na miejscu. Ojciec zapukał, między innymi do sąsiadów państwa Balickich, z którymi rodzina zajmująca lokal w czynszowej kamienicy, miała wspólny korytarz i toaletę. Otworzył 19-letni syn sąsiadów, Jacek Balicki. Przez uchylone drzwi powiedział tylko, że widział Dominikę, kiedy wychodziła z mieszkania z dwiema koleżankami. Podał nawet rysopisy dziewcząt.

Mija kilka godzin. Kilka minut po godzinie 14, tego samego dnia, wędkarz w odnodze rzeki Brdy, która opływa Wyspę Młyńską na starym mieście, zauważa pokaźną, pękatą, czarną torbę sportową. Nurt w Młynówce jest wartki, jednak widocznie pakunek zatrzymał się na wodnych szuwarach porastających brzegi tego kanału. Te zostaną wykarczowane dopiero wiele lat później, kiedy zakątek bydgoskiego Starego Miasta zostanie zrewitalizowany dzięki funduszom z Unii Europejskiej. W 1998 roku wyspa ożywała tylko w czasie letnich koncertów organizowanych przez miasto. Przez większą część roku był to zapuszczony zakątek pełen chwastów, dzikich krzewów porastających polanę między paroma rozpadającymi się ruderami. Czasem odwiedzali je młodzi ludzie lub lokalne pijaczki.

Zabójca – Jacek Balicki

Wędkarz wyciąga ciężką walizkę i otwiera ją. Włosy na głowie stają mu dęba. W torbie znajdują się do połowy rozebrane zwłoki młodej kobiety. Ciało jest potwornie zmasakrowane. Mężczyzna zawiadamia policję. Wkrótce nie ma już wątpliwości, widać że dziewczynę zamordowano. Patolog ocenia, że zabójstwa dokonano tego samego dnia, parę godzin wcześniej. Na ciele młodej kobiety doliczono się prawie 50 ran kłutych. Czaszka z lewej strony, w okolicach skroni i powyżej częściowo zmiażdżono. Policjanci od razu powiązali sprawę zabójstwa dziewczyny ze zgłoszonym kilka godzin wcześniej zaginięciem młodej mieszkanki domu przy ulicy Gdańskiej. Nie było to trudne, bo w bluzie, którą miała na sobie, znaleziono legitymację szkolną uczennicy bydgoskiego VII LO na nazwisko Dominiki Masłowskiej. Śledczy od razu nawiązują kontakt z rodziną zamordowanej. Po krótkim rozpytaniu, udają się do sąsiadów, z którymi państwo Masłowscy dzielą korytarz i łazienkę.

– To jest czyste fatum – mówi ojciec Jacka Balickiego, który otwiera drzwi kryminalnym Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.

Chcesz poznać kulisy tej sprawy? Sięgnij po Detektywa 9/2022 (tekst Adama Wernera pt. Głos, który kazał zabijać). Cały numer do kupienia TUTAJ.

Dodaj komentarz