Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci mężczyzny było przebicie płuc, do którego doszło w wyniku złamania żeber. Ponadto, na ciele ujawniono niewielkie rany kłute i cięte, których głębokość nie przekraczała kilkunastu milimetrów. Natomiast obrażenia klatki piersiowej mogły być wynikiem bardzo silnego kopnięcia.
Wtorek, 4 lipca 2017 roku nie należał do najcieplejszych wakacyjnych dni. Przeciwnie, w większej części kraju było pochmurno, występowały przelotne opady deszczu i wiał wiatr. W wielu regionach, temperatura powietrza nie przekraczała kilkunastu stopni Celsjusza. Podobna aura towarzyszyła również mieszkańcom województwa kujawsko-pomorskiego. Tego dnia leśniczy pracował w terenie. Prowadząc oględziny drzewostanu jednego z podwłocławskich lasów, natknął się na dziwnie wyglądający pakunek. Mężczyzna zbliżył się do niego z zainteresowaniem, mając nadzieję, że wewnątrz nie znajduje się to, co podpowiada mu wyobraźnia. Ktoś porzucił w lesie coś zapakowanego w czarny worek foliowy. Intuicja mówiła leśniczemu, że mogą to być ludzkie zwłoki.
Wezwany na miejsce policyjny patrol potwierdził przypuszczenia leśniczego. Wkrótce w lesie pojawili się kolejni policjanci, prokurator oraz lekarz, który stwierdził zgon odnalezionego mężczyzny. Choć na pierwszy rzut oka widać było, że denat nie żyje już od dłuższego czasu, procedury są takie, że zgon musi zostać stwierdzony przez lekarza. Pozostawała jeszcze kwestia ustalenia tożsamości. Mężczyzna nie posiadał przy sobie dokumentów. Istniała jednak spora szansa, że może figurować w policyjnej bazie osób zaginionych, a jego kod genetyczny został zarejestrowany. W pobliżu ciała znaleziono fragment podwozia z samochodu marki Peugeot Partner. Zabezpieczono go jako dowód w sprawie.
Kim jest ofiara?
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci mężczyzny było przebicie płuc, do którego doszło w wyniku złamania żeber. Ponadto, na ciele ujawniono niewielkie rany kłute i cięte, których głębokość nie przekraczała kilkunastu milimetrów. Natomiast obrażenia klatki piersiowej mogły być wynikiem bardzo silnego kopnięcia.
Badania DNA dały odpowiedź na pytanie o tożsamość denata, przy którym nie znaleziono żadnych dokumentów. To Jacek Sikora, pochodzący ze Sławkowa w województwie śląskim, biznesmen. Apele o zaginięciu mężczyzny pojawiły się w mediach w drugiej połowie maja 2017 roku. Zgłoszenie policja przyjęła od żony Jacka, Ilony.
Państwo Sikorowie byli małżeństwem od ponad 20 lat. Byli właścicielami firmy rodzinnej, którą zarządzał mąż. Pani Ilona zajmowała się domem, sprawy związane z przedsiębiorstwem leżały w gestii jej męża, który miał prawdziwą smykałkę do interesów. Jego zmysł inwestorski oraz kreatywność doprowadziły go do sukcesów zawodowych, a rodzina Sikorów mogła się poszczycić ogromnym majątkiem. Jednak chwalenie się pieniędzmi nie leżało w ich naturze. Korzystali z tego, co mieli, uwielbiali podróżować, a w ich garażu stały auta. Dom, który wybudowali, to wspaniała rezydencja, wokół której rosły drzewa i mnóstwo pięknych krzewów. Na co dzień jednak, Jacek Sikora ubierał się skromnie i nie wyglądał na krezusa. Był sympatycznym człowiekiem, który lubił swoją pracę, a wolny czas spędzał na podróżowaniu wraz z żoną. Oboje szukali odpoczynku w turystyce i zwiedzaniu najciekawszych miejsc.
Okoliczności zaginięcia
W poniedziałek, 15 maja 2017 roku, pan Jacek i jego żona Ilona, jak każdego dnia wstali dość wcześnie. Wypili razem kawę, zjedli śniadanie, a kobieta przygotowała jeszcze mężowi kanapki do pracy. Tego dnia nie czuła się najlepiej, dlatego zaraz po śniadaniu poszła do sypialni i położyła się, by odpocząć.
W tym czasie mąż krzątał się jeszcze przez chwilę w kuchni. Przygotował sobie kawę do termosu. Po kilku minutach zajrzał do sypialni i powiedział, że wyjeżdża. Żona nie dopytywała, dokąd jedzie ani kiedy wróci. Godziny jego pracy były bardzo nieregularne i zawsze zależały od tego, ile obowiązków ma do wykonania w danym dniu. Wcześniej wspominał o możliwości wyjazdu do powiatu cieszyńskiego, gdzie trwała budowa ich domku letniskowego.
Również swoim znajomym mówił, że planuje wybrać się do Istebnej (pow. cieszyński) oraz do Cieszyna. Mężczyzna najprawdopodobniej miał zamiar sprawdzić, jak przebiega budowa domu oraz załatwić jakieś sprawy urzędowe. Do żadnego z tych miejsc nie dotarł.
Jacek Sikora
Kiedy po godzinie pani Ilona wstała z łóżka, męża nie było już w domu. Kobieta była przekonana, że pojechał do pracy lub na budowę. Dopiero później okazało się, że jego samochód stoi w garażu. Obok auta stał termos z kawą oraz przygotowane kanapki. Żona próbowała dodzwonić się do męża, ale ten nie odbierał telefonu. Kobieta była bardzo zaniepokojona, dlatego postanowiła zgłosić zaginięcie. Na posesji Sikorów pojawili się policjanci z psem tropiącym. Zwierzę podjęło trop w garażu i zaprowadziło przewodnika do bramy wyjazdowej z posesji. Trop urwał się zaraz za bramą. Powtórzony eksperyment z psem ponownie skończył się w tym samym miejscu. Sprawa wyglądała dziwnie. Mężczyzna przygotował samochód do wyjazdu, spakował potrzebne rzeczy, przyniósł również przygotowane jedzenie i kawę. Coś jednak przeszkodziło mu we włożeniu tych ostatnich przedmiotów do auta. Coś albo ktoś.
Składając zawiadomienie o zaginięciu męża, pani Ilona podała opis ubioru, jaki mógł mieć na sobie mąż, gdy wychodził do pracy. W domu zazwyczaj zakładał na siebie luźne, wygodniejsze ubrania, podczas gdy do pracy nosił dżinsowe spodnie, koszulkę polo, sportowe buty, a w chłodniejsze dni, również kurtkę.
Gdzie doszło do zabójstwa?
Kiedy latem 2017 roku ciało mężczyzny zostaje znalezione w lesie pod Włocławkiem, ponad 300 kilometrów od jego domu, Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczyna śledztwo w sprawie zabójstwa Jacka Sikory. Sprawdzony zostaje dom małżeństwa. Jedna z wersji zakłada, że do zabójstwa doszło właśnie tam. Wielogodzinne poszukiwania śladów zbrodni nie przynoszą rezultatu. Litry użytego luminolu, substancji wchodzącej w reakcję z żelazem, wykorzystywanej do ujawniania niewidocznych gołym okiem śladów krwi, nie pozwalają na znalezienie takich śladów. Sprawdzano wszelkie zakamarki, ale w domu nie udaje się znaleźć krwi, a gdyby do zabójstwa doszło w posiadłości, technicy kryminalistyczni z pewnością znaleźliby na to dowody.
Działania prowadzone przez policję i prokuraturę nie pozwalają na ustalenie kto i dlaczego zabił Jacka Sikorę. Jednak wkrótce do śledczych wpłynie informacja od rodziny pana Jacka, że żona ich brata, pani Ilona, dziwnie się zachowuje i może stać za zabójstwem męża. Prokuratura zaczyna doszukiwać się motywu o podłożu materialnym.
Jacek Sikora
– Małżeństwo Sikorów było bardzo zamożne – tłumaczy Grzegorz Głuszak z Fundacji Dowód Niewinności. – Dysponowali ogromnym majątkiem. Na ich kontach zgromadzone były środki, które wypracowali w trakcie trwania małżeństwa. Nie mieli rozdzielności majątkowej. Gdyby się rozwiedli, pani Ilona otrzymałaby połowę tego majątku, a trzeba podkreślić, że te pieniądze pozwoliłyby jej żyć na wysokim poziomie do końca życia. Może zabrzmi to zbyt bezpośrednio, ale pani Ilona nie miała żadnego interesu w śmierci męża. Ryzykowałaby przecież bardzo wysoki wyrok więzienia. W przypadku skazania, mogłaby przecież spędzić resztę życia za kratami.
Ilona Sikora zostaje jednak zatrzymana, prokurator przedstawia jej zarzut zabójstwa, a następnie kieruje do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu, z obawy na możliwość mataczenia w sprawie lub ucieczkę podejrzanej. Areszt jest wielokrotnie przedłużany.
Akt oskarżenia przeciwko kobiecie wpływa do Sądu Okręgowego w Katowicach. Po 2 latach przebywania w zamknięciu, Ilona Sikora ma możliwość odpowiadania z wolnej stopy. Sąd zgodził się, by wyszła z aresztu, jednak dzieje się to za poręczeniem majątkowym, które wynosi 1 mln zł. Gdyby złamała warunki zwolnienia, nie odzyskałaby kaucji.
Oskarżycielem posiłkowym w procesie o zabójstwo, jest brat pokrzywdzonego, pan Ryszard. W sądzie siedzi obok prokuratora i uważnie przysłuchuje się zeznaniom świadków, czy opiniom biegłych. Ilona Sikora nie składa w sądzie wyjaśnień. Korzysta z prawa do odmowy. Reprezentuje ją trzech obrońców z wyboru, w tym mecenas Paweł Matyja z Fundacji Dowód Niewinności.
Chcesz poznać ciąg dalszy tej historii? Sięgnij po Detektywa 5/2025 (tekst Anny Strzelczyk pt. Kto zamordował Jacka Sikorę?). Cały numer do kupienia TUTAJ.