Jack Unterwerger: seryjny zabójca z Austrii

Jego przypadek to studium genialnej manipulacji, narcystycznej psychopatii i ślepoty establishmentu, który dał się uwieść błyskotliwej fasadzie. Zapraszamy w podróż po mrocznych zakamarkach tej duszy, gdzie sztuka mieszała się z okrucieństwem, a prawda była jedynie narzędziem w rękach mistrza iluzji. Poniższe sto faktów odsłania kulisy makabrycznej kariery człowieka, który na zawsze zmienił postrzeganie seryjnych zabójców. To opowieść, w której życie przerosło najczarniejszą fikcję, a każdy szczegół jest bardziej szokujący niż poprzedni. Przygotujcie się na historię, od której nie sposób się oderwać.

  1. Makabryczne narodziny legendy. Jack Unterweger przyszedł na świat 16 sierpnia 1950 roku w Judenburgu. Jego ojciec był amerykańskim żołnierzem, który opuścił rodzinę jeszcze przed narodzinami syna. Matka, zawodowa prostytutka, zmarła, gdy Jack miał pięć lat, pozostawiając go w pieczy surowego i brutalnego dziadka.
  2. Pierwsze znaki zagłady. Życie w biedzie i chaosie szybko odcisnęło piętno. Jako nastolatek Unterweger notowany był już za drobne kradzieże i włamania. Psychologowie sądowi już wtedy dostrzegli w nim niepokojące cechy psychopatyczne, ale nikt nie przewidział, jak potworny kierunek obierze jego życie.
  3. Ofiara systemu czy jego wytwór? Jego wczesna młodość to pasmo przytułków, poprawczaków i patologicznych środowisk. To tam miał szlifować swoje antyspołeczne zachowania. Wielu biografów uważa, że ten destrukcyjny system „wychowawczy” stał się pożywką dla jego późniejszej nienawiści do świata, a szczególnie do kobiet.
  4. Pierwsza zbrodnia. W 1974 roku, w wieku 24 lat, popełnił swój pierwszy udokumentowany mord. Ofiarą była 18-letnia Margaret Schäfer, którą udusił własnym biustonoszem. Ten makabryczny podpis stanie się później jego ponurą wizytówką, powtarzaną przy kolejnych trupach.
  5. Wyrok i przemiana. Za mord na Schäfer został skazany na dożywocie. To w celi miała dokonać się jego rzekoma przemiana. Zaczął pisać wiersze, opowiadania i sztuki teatralne, kreując się na wrażliwego artystę. Jego literatura zdobyła uznanie krytyków, co później stało się kluczowe dla jego losów.
  6. Kampania na wolność. Intelektualiści, artyści i dziennikarze rozpoczęli szeroko zakrojoną kampanię na rzcej jego uwolnienia. Twierdzili, że człowiek o takiej wrażliwości literackiej nie może być niebezpiecznym potworem. Był żywym przykładem resocjalizacji przez sztukę – tak przynajmniej wszyscy wówczas myśleli.
  7. Prorocza obawa. Prokurator i sędzia, którzy orzekali w jego pierwszej sprawie, głośno sprzeciwiali się warunkowemu zwolnieniu. Uważali, że Unterweger to nieuleczalny psychopata i manipulator. Ich głosy zostały jednak zagłuszone przez entuzjazm środowisk artystycznych. Mieli okazać się prorokami.
  8. Warunkowe zwolnienie. Po 15 latach odsiadki, w maju 1990 roku, Jack Unterweger wyszedł na wolność. Stał się medialną gwiazdą – przykład idealnie zresocjalizowanego przestępcy. Natychmiast zaczął pracę jako dziennikarz, pisząc reportaże o życiu nocnym Wiednia i… o prostytutkach.
  9. Pierwsza ofiara po wyjściu. Zaledwie kilka miesięcy po odzyskaniu wolności, we wrześniu 1990 roku, w lesie pod Wiedniem znaleziono ciało Brunhilde Masser. Była to prostytutka, uduszona paskiem od majtek. Policja nie powiązała jednak tej zbrodni z Unterwegerem. Morderca znów był na wolności.
  10. Makabryczny szlak. Przez kolejne miesiące w Wiedniu i okolicach zaginęło lub zostało zamordowanych kilka prostytutek. Wszystkie były duszone, często elementami ich bielizny. Modus operandi był łudząco podobny do sprawy z 1974 roku, ale nikt nie łączył tych wątków z celebrytą świata literatury.
  11. Dziennikarz na miejscu zbrodni. Unterweger, jako dziennikarz, często jako jeden z pierwszych pojawiał się na miejscach odkrycia zwłok. Zbierał „materiał” i relacjonował sprawę dla austriackich mediów. W ten sposób bawił się policją i opinią publiczną, będąc cały czas o krok przed śledztwem.
  12. Rozszerzenie działalności. W 1991 roku, podejrzewając, że trop jest już zbyt gorący, Unterweger wyjechał za granicę. Jego celem stały się Czechy, Słowacja, a w końcu Stany Zjednoczone. W każdym z tych krajów wśród prostytutek ginęły kobiety, zawsze w ten sam, charakterystyczny sposób.
  13. Zabójstwa w Los Angeles. W lutym 1992 roku w okolicach Los Angeles znaleziono ciała trzech prostytutek: Shannon Exley, Sherri Long i Irene Rodriguez. Wszystkie były uduszone. Amerykańska policja nie miała wówczas pojęcia, że trop prowadzi do austriackiego pisarza, który właśnie przebywa w mieście.
  14. Przypadkowy trop. Austriacka policja, analizując zaginięcia wiedeńskich prostytutek, w końcu dostrzegła podobieństwo do starej sprawy Unterwegera. Sprawdzono jego alibi i okazało się, że w czasie każdego z morderstw był nieuchwytny. Pisarz stał się głównym podejrzanym.
  15. Ucieczka i pościg. Gdy pod jego adresem zaczęły się mnożyć pytania, Unterweger uciekł z Austrii. Rozpoczął się międzynarodowy pościg. Listy gończe rozesłano na cały świat. Morderca-artysta, który niedawno był chlubą systemu, stał się jego największym wstydem i obsesją.
  16. Aresztowanie w Miami. Po miesiącach poszukiwań, został zatrzymany 27 lutego 1992 roku na lotnisku w Miami. Próbował wsiąść na pokład samolotu do Szwajcarii. Podróżował pod fałszywym nazwiskiem, ale agenci FBI rozpoznali go z fotografii. Jego wielka ucieczka dobiegła końca.
  17. Ekstradycja i proces. Po ekstradycji do Austrii stanął przed sądem w 1994 roku. Proces był medialnym spektaklem. Unterweger, zawsze elegancko ubrany, prowadził się jak gwiazda, rozdawał autografy i wygłaszał płomienne mowy o swojej niewinności. Sala sądowa pękała w szwach.
  18. Dowód z włókna. Kluczowym dowodem w procesie były badania kryminalistyczne. Na ciałach ofiar z Los Angeles znaleziono mikroskopijne włókna, które idealnie pasowały do materiału z tapicerki czerwonego kabrioletu Porsche, który Unterweger wynajmował podczas pobytu w USA.
  19. Więzienna sława. Nawet w areszcie śledczym Unterweger nie porzucił swojej narcystycznej persony. Udzielał wywiadów, pisał listy do wpływowych przyjaciół i planował swoją obronę. Wierzył, że znów uda mu się wszystkich oszukać i wyjść na wolność, by kontynuować zabójczy proceder.
  20. Ostatnie słowa. Po ogłoszeniu wyroku skazującego na dożywocie za dziewięć morderstw, jego ostatnimi słowami w sądzie było: „To nie jest wyrok śmierci, to morderstwo sądowe”. Do końca nie okazał skruchy ani współczucia dla ofiar i ich rodzin. Grał rolę prześladowanego męczennika.
  21. Samobójstwo w celi. W nocy z 28 na 29 czerwca 1994 roku, zaledwie kilka godzin po prawomocnym wyroku, Jack Unterweger popełnił samobójstwo w swojej celi. Użył paska od dżinsów, przymocowanego do kraty, by się udusić. Jego śmierć, tak jak życie, była pełna makabrycznego symbolizmu.
  22. Psychologiczna zagadka. Psychologowie do dziś analizują jego przypadek jako klasyczny przykład psychopatii z narcystycznym zaburzeniem osobowości. Jego zdolność do manipulacji, całkowity brak empatii i potrzeba bycia w centrum uwagi były doskonałym paliwem dla zbrodniczej kariery.
  23. Manipulacja mediami. Unterweger był mistrzem PR na długo przed erą social media. Świadomie kreował swój wizerunek genialnego, uwikłanego w zbrodnię artysty. Media dały się nabrać na tę grę, a on wykorzystywał je jako narzędzie do zdobycia wolności i… nowych ofiar.
  24. Dziedzictwo zła. Dziś przypadek Unterwegera jest studiowany w akademiach policyjnych i na wykładach z kryminologii. Stanowi przerażające studium tego, jak system sądowniczy i media mogą dać się omamić przez inteligentnego, charyzmatycznego manipulatora o morderczych skłonnościach.
  25. Ofiary bez głosu. W ferworze dyskusji o mordercy-artystcie często zapomina się o ofiarach. Były to głównie kobiety z marginesu społecznego: prostytutki, których zaginięcia początkowo nie wzbudzały alarmu. Unterweger świadomie wybierał je, wiedząc, że policja będzie mniej skrupulatna.
  26. Podróż śmierci. Jego międzynarodowa trasa zabójstw jest przedmiotem wielu analiz. Podróżował po Europie i USA, zabijając w każdym miejscu, w którym się pojawił. Ta geograficzna skala czyni go prekursorem współczesnych seryjnych morderców, którzy wykorzystują łatwość podróżowania.
  27. Policjant-pisarz. Jednym z najbardziej perwersyjnych aspektów jego historii jest to, że pisał reportaże o własnych zbrodniach. Jako dziennikarz kryminalny odwiedzał miejsca, gdzie policja szukała zwłok – które on sam tam ukrył. To był szczyt jego pogardy dla prawa i ofiar.
  28. Wspólniczka? Istniały poszlaki, że w niektórych morderstwach, szczególnie w USA, mógł mieć wspólnika. Śledztwa nigdy tego definitywnie nie potwierdziły, ale zeznania świadków wskazywały, że czasem podróżował z nieznanym mężczyzną. Ta tajemnica pozostała nierozwiązana.
  29. Kulturowy ślad. Postać Unterwegera inspirowała twórców filmowych, pisarzy i muzyków. Jego życie stało się tematem dokumentów, filmów fabularnych (jak „Jack the Writer”) oraz książek. To kontrowersyjne upamiętnienie budzi wciąż żywe dyskusje o etyce przedstawiania zbrodniarzy.
  30. Przestroga dla systemu. Jego historia to wieczna przestroga przed naiwną wiarą w resocjalizację bez głębokiej analizy psychologicznej. Pokazuje, jak łatwo można ulec powierzchownemu wrażeniu zmiany, podczas gdy psychopatyczna struktura osobowości pozostaje niezmienna i śmiertelnie niebezpieczna.
  31. Więzienna biblioteka. W trakcie odsiadki za pierwszy mord Unterweger nie tylko pisał, ale też pochłaniał książki. Stał się samoukiem, co dodawało mu aury intelektualisty. Jego cela bardziej przypominała gabinet pisarza niż miejsce odosobnienia niebezpiecznego przestępcy.
  32. Listy do elit. Z więzienia prowadził obszerną korespondencję z austriackimi intelektualistami, artystami i politykami. Te listy, pełne autoanalizy i pseudofilozoficznych przemyśleń, były kluczowym narzędziem w budowaniu mitu o nim jako „więźniu sumienia” i wrażliwym poecie.
  33. Teatr za kratami. Jego sztuki były wystawiane na wolności, a on sam otrzymywał za nie nagrody. Aktorzy odwiedzali go w więzieniu, by omówić interpretację ról. Ta surrealistyczna sytuacja – morderca doradzający artystom – utwierdzała go w przekonaniu o swojej wyjątkowości.
  34. Program telewizyjny. Po wyjściu z więzienia prowadził nawet swój własny program w austriackiej telewizji publicznej. Rozmawiał z gośćmi o literaturze i społeczeństwie. Kamera uwielbiała jego charyzmę. Nikt w ekipie nie podejrzewał, że prowadzący to aktywny seryjny morderca.
  35. Reportaż z ciemności. Jego dziennikarskie teksty o wiedeńskim półświatku były wnikliwe i mroczne. Teraz wiemy, że pisał z taką znajomością tematu, ponieważ był jego aktywnym, i śmiertelnie niebezpiecznym, uczestnikiem. To był jego prywatny, perwersyjny żart.
  36. Polowanie na prostytutki. Jego metodą było wynajmowanie usług prostytutki, a następnie wywożenie jej w odludne miejsce. Tam ją dusił. Często używał ich własnej bielizny, co nadawało zbrodni rytualny, ponury charakter. Po morderstwie porzucał ciało, często w lesie.
  37. Czerwone Porsche. Wynajęty w USA kabriolet Porsche 944 w kolorze czerwonym stał się jednym z najważniejszych dowodów rzeczowych. Unterweger lubił szybkie, eleganckie samochody, które podkreślały jego wyimaginowany status gwiazdy. To pragnienie doprowadziło go do zguby.
  38. Fałszywe alibi. Dla morderstw w Los Angeles stworzył misternie przygotowane, ale ostatecznie kruche, alibi. Twierdził, że w tym czasie był z nieznaną kobietą. Jednak brak jakichkolwiek świadków potwierdzających tę historię oraz dowody materialne obaliły jego kłamstwa.
  39. Zachowanie w sądzie. Podczas procesu często szkicował, pisał wiersze lub pozował do zdjęć. Zachowywał się jak artysta na premierze, a nie oskarżony o najcięższe zbrodnie. Ta gra na pokaz była obliczona na zrobienie wrażenia na ławie przysięgłych i mediach.
  40. Brak skruchy. Nigdy, nawet w obliczu przytłaczających dowodów, nie przyznał się do żadnego z morderstw popełnionych po wyjściu z więzienia. Nie przeprosił rodzin ofiar. Jego narcyzm był tak głęboki, że uznałby to za oznakę słabości, na którą nie mógł sobie pozwolić.
  41. Międzynarodowa współpraca. Śledztwo było przykładem wczesnej, sprawnej współpracy policji austriackiej, czeskiej, słowackiej i amerykańskiego FBI. Wymiana informacji i analiza podobieństw między zbrodniami w różnych krajach ostatecznie umożliwiła namierzenie sprawcy.
  42. Kod geograficzny. Analiza jego podróży ujawniła przerażający wzór: miasto, w którym się pojawiał, wkrótce później odnotowywało zaginięcie lub morderstwo prostytutki. Był ludzkim tornado śmierci, pozostawiającym za sobą krwawy ślad na mapie Europy i Ameryki.
  43. Pogarda dla systemu. Jego całe życie po wyjściu z więzienia było aktem pogardy dla systemu, który go uwolnił. Zabijając w ten sam sposób, udowodnił, że się nie zmienił, a jedynie stał się bardziej wyrafinowany w ukrywaniu swojej prawdziwej natury.
  44. Mit „dżentelmena”. Dla wielu dziennikarzek, które go interviewowały, był ujmującym, elokwentnym dżentelmenem. Ta fasada była tak doskonała, że nawet gdy podejrzenia zaczęły rosnąć, niektóre z nich początkowo nie mogły uwierzyć w jego winę.
  45. Ostatni akt kontroli. Jego samobójstwo było ostatnim aktem totalnej kontroli. Nie pozwolił systemowi zamknąć się na zawsze w celi. Odebrał sobie życie w sposób, który parodiował jego zbrodnie – przez uduszenie. To był jego ostatni, cyniczny komunikat do świata.
  46. Pamiętniki. Podobno pisał pamiętniki podczas ostatniego uwięzienia. Ich los pozostaje nieznany. Spekuluje się, że mogły zostać zniszczone lub ukryte. Gdyby się odnaleźły, mogłyby rzucić więcej światła na motywy i skalę jego zbrodni.
  47. Inspiracja dla innych? Kryminolodzy zastanawiają się, czy jego metoda „zabójstwa z podróży” inspirowała późniejszych morderców. Jego przypadek pokazał, jak łatwo można wykorzystać otwarte granice do prowadzenia makabrycznej, transgranicznej działalności.
  48. Ofiary poza liczbą. Choć skazano go za 9 morderstw, policja uważa, że ofiar mogło być więcej, nawet 11 lub 12. Niektóre niewyjaśnione sprawy z tamtego okresu w Austrii i Czechosłowacji noszą znamiona jego działania, ale brakuje ostatecznych dowodów.
  49. Dziadek-oprawca. Trauma z dzieciństwa jest kluczem do zrozumienia jego nienawiści do kobiet. Jego dziadek, który go wychowywał, był znany z okrucieństwa i przemocy. Psychologowie upatrują w tym źródła jego zaburzonej, mizoginicznej seksualności.
  50. Literacka mistyfikacja. Jego literatura, choć chwalona, była w dużej mierze autoterapią i manipulacją. Pisał o winie, odkupieniu i samotności, grając na emocjach czytelników. To nie było prawdziwe odkupienie, ale scenariusz, w który chciał, aby wszyscy uwierzyli.
  51. Medialna pułapka. Gdy został zatrzymany w Miami, austriackie media rozpętały prawdziwą burzę. Gazety, które wcześniej go wychwalały, teraz prześcigały się w sensacyjnych nagłówkach. Unterweger stał się symbolem największego błędu systemu sprawiedliwości.
  52. Świadek koronny? Krążyły plotki, że w zamian za łagodniejszy wyrok mógł wskazać lokalizację wszystkich ciał lub ujawnić ewentualnych wspólników. On jednak nigdy nie współpracował. Jego ego nie pozwalało mu na przyznanie, że system ma nad nim jakąkolwiek władzę.
  53. Fascynacja duszeniem. Jego fetysz duszenia miał podłoże psychoseksualne. Zabierał ofierze oddech – źródło życia – co dawało mu poczucie absolutnej władzy. Użycie bielizny ofiary dodatkowo uprzedmiotawiało kobietę i nadawało zbrodni intymny, perwersyjny charakter.
  54. Błędne koło systemu. Jego historia to studium przypadku błędnego koła: system więziennictwa stworzył mu platformę do samowybielenia, a następnie wypuścił go, by mógł zabijać dalej. To był druzgocący cios dla zaufania publicznego do instytucji państwa.
  55. Symbol upadku. Dla Austrii stał się symbolem mrocznego rozdziału, okresu naiwności i łatwowierności. Pokazał, jak kraj, chcąc pokazać postępowość swojego systemu karnego, dał się omamić przez sprytnego psychopatę.
  56. Gra z policją. Często dzwonił na policję anonimowo, by zgłosić „znalezienie” ciała. Lubił słuchać chaosu w radiotelefonach policyjnych, wiedząc, że to on jest przyczyną tego zamieszania. To była dla niego rozrywka i dowód na swoją intelektualną wyższość.
  57. Spuścizna strachu. Długo po jego śmierci kobiety w Wiedniu, zwłaszcza prostytutki, żyły w strachu. Pamiętały, jak policja początkowo bagatelizowała zaginięcia, i jak morderca działał bezkarnie przez niemal dwa lata. Zaufanie do ochrony prawa zostało głęboko nadwyrężone.
  58. Analiza lingwistyczna. Językoznawcy analizowali jego teksty i mowę sądową, szukając śladów psychopatii. Odnaleźli w nich oznaki narcyzmu, manipulacji i głębokiej nieautentyczności. Jego język był fasadowy, służył kreacji wizerunku, a nie komunikacji prawdy.
  59. Międzynarodowa infamia. Jego proces był transmitowany w wielu krajach. Stał się międzynarodową sensacją – pisarzem-mordercą, który oszukał cały naród. Ta sława, choć przerażająca, z pewnością mu się podobała, nawet za kratami.
  60. Brak pomników. W przeciwieństwie do innych przestępców-pisarzy, wokół Unterwegera nie powstał żaden kult. Jego zbrodnie były zbyt świeże, a ich okrucieństwo zbyt dosłowne. Jego życie służy głównie jako materiał przestrzegawczy, a nie źródło mitologizacji.
  61. Pierwsze ostrzeżenie. Już w więzieniu psychiatrzy zauważyli jego skłonność do fantazjowania i patologicznego kłamstwa. Jednak te głosy zostały zignorowane w obliczu presji środowisk artystycznych domagających się jego uwolnienia. To był pierwszy, przeoczony sygnał alarmowy.
  62. Kolekcjoner doświadczeń. Podróżował nie tylko po to, by zabijać. Chłonął kultury, języki, by potem opisywać je w swoich tekstach. Jego morderstwa były jak potworne „pamiątki” z wojaży. Łączył chorą pasję z hedonistycznym stylem życia.
  63. Finansowanie zbrodni. Jego dziennikarskie i literackie honoraże finansowały jego podróże i luksusowy styl życia. Zabijał więc niejako za pieniądze zarobione na opisywaniu społecznego marginesu, z którego wybierał swoje ofiary. To był mroczny, perfekcyjny cykl.
  64. Podejrzenia ojca. Gdy w Wiedniu zaczęły ginąć prostytutki, ojciec jednej z ofiar publicznie oskarżył Unterwegera. Mówił, że modus operandi jest identyczny. Nikt go wówczas nie posłuchał. Jego rodzicielski instynkt okazał się trafniejszy niż wszystkie policyjne analizy.
  65. Zmiana tożsamości. Podczas ucieczki używał kilku fałszywych paszportów i nazwisk. Próbował stworzyć nową osobę, tak jak kiedyś stworzył personał „zresocjalizowanego pisarza”. Tym razem jednak policja była szybsza i nie dała się zwieść.
  66. Ostatni wywiad. Tuż przed samobójstwem udzielił wywiadu, w którym mówił o niesprawiedliwości procesu. Do końca grał rolę ofiary. Dziennikarka, która z nim rozmawiała, nie przypuszczała, że to jego ostatnie publiczne oświadczenie.
  67. Test na detektorze. Podczas procesu zaproponował przejście testu na wykrywaczu kłamstw. Obrońcy odradzili mu to, wiedząc, że psychopaci często potrafią oszukać takie urządzenia. Ta propozycja była kolejną grą na publikę, by wyglądać na człowieka z czystym sumieniem.
  68. Fanatyczna dbałość o wygląd. Zawsze był nieskazitelnie ogolony, w dobrze skrojonych garniturach. Ta dbałość o image była częścią kontroli. Nawet w najczarniejszych chwilach musiał być postrzegany jako osoba uporządkowana i wyższa klasą od swoich oskarżycieli.
  69. Pogłoski o współpracy z Stasi. Niepotwierdzone pogłoski mówiły, że podczas podróży do Czechosłowacji mógł mieć kontakty z tamtejszą służbą bezpieczeństwa. Miały one rzekomo tolerować jego obecność w zamian za jakieś usługi. Te teorie nigdy nie zostały udowodnione.
  70. Ofiara z Niemiec. Oprócz ofiar austriackich, czeskich, słowackich i amerykańskich, śledztwo badało możliwość morderstwa w Niemczech. Jego trasy podróży prowadziły przez ten kraj, a pewne niewyjaśnione sprawy pasowały do wzorca. Brakło jednak ostatecznego dowodu.
  71. List pożegnalny. Zostawił po sobie list, którego treść nie została w pełni ujawniona publicznie. Wiadomo, że nie zawierał przyznania się do winy ani przeprosin. Miał charakter filozoficzno-obrażony, utrzymany w stylu jego publicznej persony.
  72. Reakcja intelektualistów. Ci, którzy go wspierali, po ujawnieniu prawdy przeżyli głęboki szok i poczucie winy. Niektórzy publicznie przepraszali. Kampania na jego rzecz stała się dla nich życiowym piętnem, przykładem straszliwej pomyłki.
  73. Motywy zabójstw. Psychologowie wskazują na mieszankę motywów: nienawiść do kobiet (szczególnie prostytutek, które kojarzyły mu się z matką), pragnienie absolutnej władzy nad życiem i śmiercią oraz potrzeba doświadczania ekstremalnych wrażeń, by czuć się żywym.
  74. Kult szybkości. Uwielbiał szybkie samochody i ponoć jeździł bardzo ryzykownie. Ta fascynacja prędkością i kontrolą na krawędzi mogła być odbiciem jego psychiki – życie na krawędzi, w ciągłym poczuciu niebezpieczeństwa i potrzeby ucieczki.
  75. Porównania do innych. Często porównuje się go do Teda Bundy’ego – obaj byli charyzmatyczni, inteligentni, zabijali kobiety i lubili manipulować systemem sądowym. Unterweger był jednak bardziej „artystyczny” i międzynarodowy w swoim procederze.
  76. Wpływ na prawo. Jego przypadek przyczynił się w Austrii do zaostrzenia procedur dotyczących warunkowego zwolnienia niebezpiecznych przestępców. Wprowadzono obowiązkowe, głębsze oceny psychologiczne, mające na celu wykrycie psychopatii.
  77. Samotna wyspa. Mimo otaczającego go tłumu dziennikarzy i prawników, był psychologicznie samotny. Jego relacje były powierzchowne, instrumentalne. Nawet jego adwokaci przyznawali później, że nigdy nie poznali prawdziwego człowieka za fasadą.
  78. Fascynacja śmiercią. W swoich wierszach często pisał o śmierci, ale w sposób abstrakcyjny, metafizyczny. W realnym życiu doświadczał jej w najbardziej brutalny, bezpośredni sposób. Ta przepaść między słowem a czynem jest kluczowa dla zrozumienia jego rozdwojenia.
  79. Ostatni posiłek. Przed samobójstwem zjadł normalną więzienną kolację. Nie okazywał zdenerwowania. Ta zimna krew w obliczu planowanego odebrania sobie życia pokazuje jego całkowite oddzielenie emocji od działań – cechę doskonałego psychopaty.
  80. Legenda miejska. W Wiedniu krążyły później miejskie legendy, że jego duch nawiedza miejsca zbrodni lub że nie on był zabójcą. Teorie spiskowe są częstym następstwem tak szokujących i niewyobrażalnych zbrodni, gdy umysł szuka prostszych wytłumaczeń.
  81. Ochrona przed samobójstwem. Po wyroku został umieszczony w celi z intensywnym nadzorem, by zapobiec samobójstwu. Mimo to znalazł sposób. To pokazuje jego determinację i pomysłowość nawet w najtrudniejszych warunkach ograniczenia wolności.
  82. Proces jako performance. Dla niego proces nie był walką o wolność, ale o legendę. Chciał przejść do historii jako genialny umysł prześladowany przez system. Nawet wyrok dożywocia był dla niego jedynie złą recenzją, a nie moralną porażką.
  83. Brak rodzinnego życia. Nigdy nie założył rodziny, nie miał stałej partnerki. Jego relacje z kobietami były krótkie, powierzchowne i kończyły się często tragicznie. Niezdolność do miłości była fundamentem jego osobowości.
  84. Korespondencja z fankami. Nawet po aresztowaniu otrzymywał listy od kobiet, które go uwielbiały. Ta zjawisko „hybristofilii” – pociągu do przestępców – towarzyszyło mu do końca. On je wykorzystywał, podsycając swój mit.
  85. Koszmar dla śledczych. Dla policjantów, którzy go ścigali, był wyjątkowo trudnym przeciwnikiem. Był inteligentny, przewidywał ruchy śledztwa i nie zostawiał wielu śladów. Jego aresztowanie było dla nich olbrzymim, choć gorzkim, triumfem.
  86. Symbol prostytutek. Jego ofiary stały się później symbolami przemocy wobec kobiet z marginesu. Ich pamięć jest czczona przez organizacje feministyczne i pomocowe. Historia Unterwegera pomogła zwrócić uwagę na problem zaginięć prostytutek.
  87. Brak religijności. Nie wykazywał zainteresowania religią ani duchowością. Jego światopogląd był głęboko materialistyczny i egocentryczny. Nie wierzył w życie po śmierci ani w boski sąd, co mogło ułatwiać mu dokonywanie zbrodni.
  88. Zainteresowanie kryminałem. Jako dziennikarz pochłaniał literaturę fachową o kryminalistyce i śledztwach. Wiedział, jak działa policja, co pomagało mu unikać wykrycia. Był studentem zbrodni w teorii i praktyce.
  89. Ostatni uśmiech. Na jednym z ostatnich zdjęć, wykonanych po wyroku, delikatnie się uśmiecha. To nie był uśmiech szczęścia, ale wyższości i zadowolenia z tego, że do końca kontrolował narrację o sobie. Był aktorem w swoim własnym, tragicznym dramacie.
  90. Analiza DNA. Gdyby jego zbrodnie miały miejsce dzisiaj, śledztwo potoczyłoby się znacznie szybciej dzięki analizie DNA. W latach 90. ta technologia była w powijakach, co mu pomogło. Był mordercą na styku dwóch epok technologicznych.
  91. Współczesny wampir. Jego nocny tryb życia, polowanie na kobiety z półświatka i wysysanie z nich życia czynią z niego symboliczną postać wampira. Żył w ciemności, a jego ofiary często były społecznie „niewidzialne”.
  92. Gra w otwarte karty. Czasem, rozmawiając z prostytutkami, przedstawiał się jako Jack Unterweger, były więzień. Grał na ich ciekawości i poczuciu, że je rozumie. To zaufanie, które budził, czyniło go jeszcze bardziej niebezpiecznym.
  93. Nieudana resocjalizacja. Jego przypadek jest klejnotem w koronie krytyków resocjalizacji psychopatów. Dowodzi, że dla niektórych osobowości nie ma skutecznej terapii, a więzienie może być jedynie szkołą przestępczości i miejscem do budowania fałszywej legendy.
  94. Pieniądze za historię. Po jego śmierci pojawiły się spekulacje, że ktoś mógł kupić prawa do jego pamiętników lub listów. Do dziś są one przedmiotem pożądania wydawców i producentów, choć ich publikacja wzbudziłaby ogromne kontrowersje etyczne.
  95. Samotna śmierć. Jego ciało znaleziono nad ranem przez strażnika. Ostatnie chwile spędził w absolutnej samotności, tak jak żył. Nawet w śmierci nie dopuścił do siebie nikogo, kto mógłby być świadkiem jego prawdziwej, nieubranej w maskę twarzy.
  96. Kult ciała. Dbał o swoją sylwetkę, ćwiczył w więzieniu. Jego przystojny wygląd był kolejnym narzędziem manipulacji. Łatwiej było uwierzyć w przemianę przystojnego, wysportowanego mężczyzny niż kogoś o odrażającej powierzchowności.
  97. Ofiara systemu społecznego. Niektórzy socjologowie widzą w nim produkt zaniedbań społecznych: biedy, przemocy domowej, dysfunkcyjnego systemu opieki. Choć to nie usprawiedliwia zbrodni, pomaga zrozumieć, jak tworzą się takie monstra.
  98. Media jako wspólnik. Austriackie media, publikując jego teksty i dając mu platformę, nieświadomie stały się współodpowiedzialne za jego wolność i kolejne zbrodnie. To bolesna lekcja o etyce dziennikarskiej i odpowiedzialności za słowa.
  99. Nieodnalezione ofiary. Nie wszystkie ofiary zostały odnalezione. Rodziny niektórych zaginionych kobiet do dziś nie mają pewności, czy to on je zabił, ani gdzie spoczywają ich ciała. To niezagojona rana dla tych, którzy zostali.
  100. Ostateczne milczenie. Jack Unterweger zabrał do grobu wiele tajemnic: pełną liczbę ofiar, motywy wszystkich zabójstw, ewentualnych wspólników. Jego milczenie jest ostatnim aktem kontroli nad prawdą. Jego życie i zbrodnie pozostają mroczną, nie do końca odcyfrowaną zagadką, która do dziś budzi lęk i fascynację.

EPILOG

Proces Jacka Unterwegera ruszył 20 kwietnia 1994 roku. Sławny pisarz miał odpowiadać za 11 morderstw, w tym trzy popełnione w Los Angeles i jedno w Pradze.

Przed sądem zgromadził się tłum. Ludzie przyjechali z innych miast, żeby na własne oczy zobaczyć mordercę. Nikt nie chciał tego przegapić. To miał być proces stulecia – po raz pierwszy w historii Austrii jeden człowiek był oskarżony o taką liczbę morderstw.

Dowody przeciwko Jackowi nie wskazywały na niego w stu procentach, ale były mocne poszlaki. Oskarżony przebywał w pobliżu miejsc, w których po raz ostatni widziane były zamordowane kobiety. Nie miał alibi. Analiza włókien materiału znalezionego na ciele jednej z ofiar wskazywała, że było wysoce prawdopodobne, iż włókna te pochodziły z ubrań Jacka. W miejscu pasażera w samochodzie oskarżonego znaleziono włosy jednej z zamordowanych prostytutek. Dodatkowo wysłuchano opinii biegłego psychiatry, który stwierdził, że Jack cierpi na głębokie zmiany osobowościowe i ma tendencje sadystyczne.

Ważnym dowodem w sprawie (który jednak nie musiał obciążać akurat Unterwegera) była analiza pętli zaciskanych na szyjach ofiar. Doktor Lynne Herold z laboratorium kryminalistycznego w Los Angeles stwierdziła, że sposób wiązania był bardzo pomysłowy i miał siedem powtarzających się cech. Takie same pętle zastosował zabójca amerykańskich jak i austriackich prostytutek.

Obrona Jacka próbowała podważać dowody przedstawiane przez oskarżenie, twierdząc, że całą winę Jacka opiera się na zbiegach okoliczności i na wątpliwej (według oskarżenia) analizie DNA jednego włosa. Jack zaś próbował zrobić na ławie przysięgłych wrażenie sympatycznego, niegroźnego mężczyzny. Twierdził także, że wszystko co się teraz wokół niego dzieje, jest spowodowane jego przestępczą przeszłością, z którą obecnie nie ma nic wspólnego.

Tym razem mu się jednak nie udało – 28 czerwca 1994 roku ława przysięgłych wydała werdykt – uznano go winnym dziewięciu z 11 morderstw, o które go oskarżano. Resztę życia Jack miał spędzić za kratami. Po ogłoszeniu wyroku Unterweger ze łzami w oczach zapowiedział, że będzie się odwoływał.

Następnego ranka serwisy informacyjne podały jednak szokującą wiadomość: o 3.40 nad ranem w celi więzienia stanowego w Grazu znaleziono powieszonego Jacka Unterwegera. Popełnił samobójstwo. Jack powiesił przy pomocy pomysłowej pętli ze sznurka od spodni dresowych i liny z cienkiego metalowego drutu. Ponoć zastosował tę samą konstrukcję, którą miały pętle na szyjach zamordowanych prostytutek…

Fot. pixabay.com