Katarzyna Pisklewicz: nikt nie wie, dlaczego zginęła

Czarna kartka z kalendarza: 24 lutego. 24 lutego 1995 roku, w Legnicy, zamordowano 19-letnią Katarzynę Piskiewicz. Sprawcy zabójstwa nie wykryto, a sama zbrodnia jest bardzo zagadkowa.

Katarzyna Piskiewicz była młodą matką i mężatką. Dwa dni przez zabójstwem jej mąż wyszedł z więzienia za drobne przestępstwa. Spotkała go w centrum miasta. Chwilę porozmawiali, wróciła do domu. Wieczorem poszła do babci… i wtedy ostatni raz widziano ją żywą. Następnego dnia jej mama zgłosiła jej zaginięcie na policji.  Pani Katarzyna zapadła się jak kamień w wodę…

Jej ciało znaleziono 25 lutego 1995 roku, kilka kilometrów od centrum miasta. Młoda kobieta zginęła od strzału w tył głowy, oddanego z bliskiej odległości z broni palnej kaliber 7.65 mm, na nabój typu „Browning”. Typowy strzał z tzw. przyłożenia.

 Jak ustalono, śmierć nastąpiła najprawdopodobniej 24 lutego w piątek, około godziny 17-tej. Ułożenie zwłok z obnażoną częścią ciała i ułożoną między pośladkami wiązką trawy oraz obcięcie prawego ucha miało, być może, dla przestępcy znaczenie rytualne. Niewykluczone, że w ten sposób zabójca chciał utrudnić ustalenie motywów zbrodni.

Katarzyna Pisklewicz: to była egzekucja?

Wyglądało to egzekucję, jednak nie wiadomo, komu i dlaczego mogła podpaść młoda kobieta. Nie obracała się w podejrzanym towarzystwie, nie miała kontaktów z miejscowym półświatkiem, nie miała wrogów. Takie przynajmniej były ustalenia prokuratury i policji.

Nie ustalono również miejsca zbrodni. Wszystko wskazuje na to, że dokonano jej w innym miejscu niż miejsce znalezienia zwłok.

Sprawa wygląda bardzo tajemniczo i zagadkowo. Dwukrotnie była poruszana w telewizyjnej kronice kryminalnej „997”.  Nie było żadnych interesujących tropów.

Akta sprawy z nagłówkiem „Katarzyna Pisklewicz” nadal leżą w archiwum.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w miesięczniku „Detektyw” i kwartalniku „Detektyw Wydanie Specjalne”. Zapraszamy do naszego esklepu TUTAJ.

Fot. pixabay.com