Kibole bez tajemnic. Krew, szmugiel i wielkie pieniądze.

Zgłoszenie o siłowym starciu kilku osób na jednym ze skrzyżowań w Sandomierzu dotarło do dyżurnego w niedzielę 19 kwietnia br. wieczorem. Na miejsce szybko skierowane zostały odpowiednie siły. Patrole kryminalnych i funkcjonariuszy wydziału prewencji na miejscu zdarzenia nie zastały już nikogo, jednak niedługo po zgłoszeniu, na jednej z ulic policjanci zatrzymali do kontroli Forda. Wewnątrz pojazdu znajdowało się 5 osób: dwóch 19-latków, dwóch 21-latków i 25-latek. Funkcjonariusze ujawnili przy nich między innymi kominiarki i rękawice do walki. Mieszkańcy powiatu stalowowolskiego zostali zatrzymani.

Po niedługim czasie policjanci zatrzymali do kontroli skodę, w której podróżował 23 i 41-latek. Obaj mieszkańcy Sandomierza są, jak się okazało, kolejnymi brakującymi elementami zajścia. Oni także trafili do policyjnej celi. W poniedziałek rano, na jednej z siłowni, policjanci zatrzymali kolejnego uczestnika zbiegowiska – to 28-letni mieszkaniec Sandomierza.

Jak wynika z ustaleń, zatrzymani powiązani są ze środowiskami pseudokibiców. Wczoraj wszyscy doprowadzeni zostali do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty czynnego udziału w zbiegowisku.

Mężczyźni zostali objęci dozorami. Może im grozić do 3 lat pozbawienia wolności.

Kibole bez tajemnic. Walka o honor?

Nagłówki w mediach społecznościowych eksplodują filmami z zadym. Tysiące komentarzy, podziały na „miasta”, krew na kaskach i dym z rac. Walka o „honor”? Gówno prawda. Zapnijcie pasy – wjeżdżamy w świat, gdzie kij bejsbolowy jest narzędziem pracy, a szalik zasłoną dla największego przekrętu w polskim sporcie.

To nie jest sport. Nawet nie udawajcie.

Zacznijmy od czegoś, co powinno być oczywiste, a dla wielu wciąż nie jest. Ustawka kibolskich „elit” nie ma NIC wspólnego z piłką nożną. Zero. Nikt tam nie gada o taktyce, spalonym czy karnej w 93. minucie. To nie są kibice. To są zorganizowane grupy przestępcze, które wykorzystują barwy klubowe jako maskę, a stadiony jako biura reklamowe.

Piłkarze grają na murawie? Oni grają na osiedlach, w lasach, na opuszczonych halach. A stawką nie jest puchar – tylko pozycja w nielegalnym biznesie.

Kibole bez tajemnic : Za kurtyną dymną – grube miliony

Pytanie, które wkurza „kiboli” bardziej niż przegrana ustawka: po co to wszystko? Po co łamać kości, lądować w szpitalu albo w więzieniu? Bo chłopaki się lubią bić? Naiwność.

Każda szanująca się „ustawka” to dziś element większej układanki. Dopalacze, podrobione ciuchy, paliwo z przemytu, ochrona na imprezach, handel narkotykami, a nawet legalne firmy – ochroniarskie, transportowe, developerskie. Pseudo-kibole to dziś często etatowi przestępcy w dresach. A bijatyki? To przepustki do wejścia na wyższy poziom.

Jak to działa?

W skrócie: wygrywasz „ustawkę” – rośnie twój respekt. Rośnie respekt – przejmujesz kontrolę nad sektorem. Kontrolujesz sektor – rozdajesz zgody na handel na stadionie, na parkingach, w okolicznych knajpach. Nikt nie sprzeda tam nic bez twojej zgody. I nikt nie będzie handlował na twoim terenie bez twojego „podatku”. To gangsterka 101, ale w kasku i z racą.

Spojrzenie z bliska: „To jest nasza korporacja”

Rozmawiam z byłym „szefem” jednej z dolnośląskich grup. Na potrzeby artykułu nazwijmy go „Dyzio”. Trzy wyroki. Dziś wyszedł, choć jak sam mówi – nie na swoje życzenie. Ale gadać może.

– Myślisz, że łamiemy sobie głowy dla chuja? Dla miasteczka? Nikt nie ryje ryja dla herbu. Herb to towar, chłopie. My to my, a klub to firma. My robimy swoje, oni robią swoje. Czasem się mijamy na korytarzu.

– A po co wam ustawki?

– Bo musisz wiedzieć, kto rządzi. To jest nasza korporacja. Awansujesz nie przez CV, tylko przez łeb. Każda grupa to pion. A na górze – właściciele. I uwierz mi, oni na mecze nie chodzą.

Dyzio mówi wprost: ustawki to narzędzie zarządzania. Brutalne, krwawe – ale skuteczne. Kto nie walczy, nie ma głosu. Kto nie ma głosu, nie zarabia.

A gdzie jest sport? Gdzie są normalni kibice?

Gdzieś w tle. Zakładnicy. To oni przychodzą z dziećmi na mecz, kupują szaliki, śpiewają przyjezdnym. A potem oglądają, jak „ich” fani demolują miasto i tłuką się z policją. I boją się cokolwiek powiedzieć, bo następnym razem kij trafi w nich.

Prawda jest brutalna: pseudo-kibole okupują sport. Zajęli trybuny, zastraszyli kluby, kupili milczenie dziennikarzy. Kluby boją się konfliktów, bo stracą „frekwencję” i „atmosferę”. Burmistrzowie boją się wyborów. Policja? Robi, co może, ale ustawki w lasach to nadal terra incognita.

Kibole bez tajemnic. To warto wiedzieć!

Nie bijemy się o herb. Bijemy się o forsę.

I to jest sedno, które media rzadko pokazują. Ustawka to nie romantyczny pojedynek o honor miasta. Ustawka to audyt siły. Kto jest górą, ten dyktuje warunki w nielegalnych interesach. Handel, wymuszenia, ochrona – wszystko to ma swoje ceny, a ceny ustalają ci, którzy są najtwardsi.

Gdy następnym razem zobaczysz filmik z podpisaną „elita vs elita” – nie daj się nabrać. To nie starcie fanatyków. To negocjacje na pięści. A stawką nie jest puchar, tylko skóra wyprawiona z twojego podatku, z twojego strachu, z twojego milczenia.

I pamiętaj: to nie sport. To zbrodnia w przebraniu. I dopóki będziemy to oglądać z wypiekami na twarzy – będą się bić dalej. O twoje pieniądze.

Autor tekstu nie jest kibolem ani pseudokibolem. Jest facetem, który ma dość oglądania, jak bandyci w szalikach robią sobie markę na krwi i nazywają to „pasją”.