Leszek Pękalski: wampir, którego nie było

Czarna kartka z kalendarza: 12 lutego. 12 lutego 1966 roku urodził się Leszek Pękalski, obwołany swego czasu  przez media „wampirem z Bytowa”. W toku jednego ze śledztw, przyznał się on do kilkudziesięciu zabójstw, których miał dokonywać podczas licznych podróży po Polsce pociągiem.

Od urodzenia był lekko upośledzony umysłowo, co było powodem odrzucenia przez rówieśników. Bezskutecznie szukał żony. Jako młody mężczyzna często znikał na kilka dni. Kiedy wracał do domu nie mówił gdzie był, co robił.  Zdarzało mu się nocować w lesie.

Był samotnikiem. Nie miał przyjaciół ani stałego zajęcia, w rodzinnej wsi na Pomorzu ludzie traktowali go jak nieszkodliwego odludka. Jedynym hobby młodego Pękalskiego było podróżowanie pociągami po Polsce. Miał dużo wolnego czasu, zabierał ze sobą w drogę zwykłą, foliową reklamówkę, jechał na dworzec i ruszał przed siebie gdzie go oczy poniosą.

Pojawiał się w nieznanych miejscach, mordował, zaspokajał swoje żądze i wracał do domu. Taki przynajmniej obraz wyłaniał się po pierwszych miesiącach śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Słupsku, To pewnie dlatego wielu przypisywanych mu w akcie oskarżenia zabójstw początkowo w ogóle nie wiązano z jego osobą. Prawie 30 lat temu nikomu nie przyszło do głowy, że w Polsce może działać tak groźny seryjny morderca.

Leszek Pękalski: jestem niewinny!

Podczas śledztwa przeprowadzono 29 wizji lokalnych, skorzystano z opinii kilkunastu biegłych, wykorzystano nowatorską na ówczesne czasy analizę kodu genetycznego DNA. Zapowiadał się trudny proces.

Po odczytaniu aktu oskarżenia mężczyzna oświadczył, że jego przyznanie się do winy zostało wymuszone przez policję, która tym sposobem chciała sobie „wyczyścić papiery”.

 – Przemyślałem i chciałbym odwołać moje przyznanie się do zabójstw – oświadczył podczas pierwszego dnia procesu przed Sądem Wojewódzkim w Słupsku.  — Jestem trochę słaby psychicznie i nie umiem się bronić przed policją. Na wizje lokalne początkowo nie chciałem jeździć, ale mnie do tego nakłoniono. Potem nawet mi się spodobały te wyjazdy i traktowałem je jak wycieczki.

Brak jednoznacznych dowodów winy sprawił, że w grudniu 1996 roku skazano go za „tylko” jedno zabójstwo. Sąd uniewinnił go z pozostałych zarzutów: 16 zabójstw, dwóch gwałtów i uprowadzenia dziecka.

W 2017 „wampir z Bytowa”, miał wyjść na wolność bo skończył się jego wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Na wolność nie wyszedł, decyzją sądu trafił do zamkniętego Ośrodka Psychiatrii Sądowej w Gostyninie. Lekarze uważają, że wciąż wymaga leczenia.

Więcej na temat Leszka Pękalskiego przeczytasz TUTAJ

Fot. pixabay.com