Magda Sobczak została zamordowana w Wielkanoc

Czarna kartka z kalendarza: 23 kwietnia. 23 kwietnia 1962 roku, w swoim mieszkaniu w Łodzi, została zamordowana 16-letnia Magda Sobczak. Była to bardzo głośna sprawa, a mimo to sprawcy do dzisiaj nie zatrzymano.

Była Wielkanoc. Rodzina Sobczaków pierwszy dzień spędziła w domu w Łodzi. Następnego dnia planowali odwiedzić rodzinę w Warszawie. Magda nie wybierała się z rodzicami i siostrą.  do stolicy. We wtorek miała jechać ze swoim hufcem na wycieczkę. Rodzice i siostra wyjechali z domu około godziny 16.30. Po 16 Magda Sobczak zadzwoniła do koleżanki, która namawiała ją aby poszły na mecz koszykówki. Magda odmówiła, tłumacząc, że musi się pouczyć. Następnego dnia miały się spotkać na wycieczce. Kiedy we wtorek o 7 rano koleżanka zadzwoniła do Magdy aby przypomnieć jej aby zabrała aparat fotograficzny nikt nie odbierał. Poszła nawet do jej domu, ale nikt nie otwierał.

 We wtorek wieczorem rodzina Sobczaków wróciła do Łodzi. Kiedy weszli do domu odkryli zwłoki Magdy. Leżała na podłodze a w jej piersi tkwił nóż z zastawy stołowej. Podczas sekcji stwierdzono trzy rany serca, zadane, gdy dziewczyna leżała już na podłodze i nie broniła się. Lekarz przeprowadzający sekcję stwierdził też m.in. rany tłuczone głowy, zadane wazonem, złamaną rękę. Śmierć Magdy miała nastąpić 7-12 godzin przed odkryciem zwłok.

Magda Sobczak – sprawa nierozwiązana

Jedna z hipotez plotek mówiła, że w sprawę było zamieszane SB. Kolejna, że powodem morderstwa była odrzucona przez Magdę Sobczak miłość. Inna, że był to typowy mord rabunkowy. Sobczak był bogaty, a swego majątku nie trzymał w banku. Po zabójstwie stwierdził, że nic nie zginęło w domu. Niestety zabójcy Magdy Sobczak nie udawało się zatrzymać.

Nadzieja na rozwiązanie sprawy pojawiła się 10 lat później – w 1973 roku, kiedy łódzka policja zatrzymała grupę tzw. inżynierów. Byli to studenci i uczniowie starszych klas szkół średnich. Włamywali się do mieszkań zamożnych łodzian. Jeden z nich, Wojciech K., powiedział, że zna tajemnicę śmierci Magdy Sobczak. Razem z kolegą, Markiem Ch. włamali się do mieszkania Sobczaków. Nie wiedzieli, że w mieszkaniu została Magda. Kolega wystraszył się, uderzył ją i uciekł. Zeznań Wojciecha K. nie można było skonfrontować z tym co mówił kolega, bo Marek Ch. otruł się strychniną. Natomiast uznano, że Wojciech ma skłonność do konfabulacji.

Sprawa zabójstwa Magdy Sobczak do dziś jest nierozwiązana.