Magdalena Deuar-Partyka – rozmowa „Detektywa”


Skąd w ogóle pomysł na książkę o grafologii? To dość niszowy, ale i fascynujący temat.
Magdalena Deuar-Partyka: Grafologia towarzyszy mi od lat– to moja pasja, a jednocześnie dziedzina, którą zajmuję się zawodowo. Zawsze chciałam pokazać szerszemu gronu odbiorców, że pismo ręczne to nie tylko ślad na kartce, ale odzwierciedlenie człowieka, jego emocji, cech, sposobu myślenia. Pomysł na książkę dojrzewał we mnie długo. W końcu stwierdziłam, że warto zebrać w jednym miejscu zarówno wiedzę praktyczną, jak i historie, które poruszają wyobraźnię– od kryminalnych śledztw, przez grafologię sądową, aż po pismo bohaterów filmowych.

Dlaczego taki tytuł?
M. D.-P.: „Pismo jak odcisk” to metafora, która najlepiej oddaje istotę grafologii. Tak jak linie papilarne– niepowtarzalne i unikatowe– tak samo nasze pismo jest indywidualnym śladem człowieka. Każda litera, każdy ruch ręki to zapis osobowości, emocji i doświadczeń. Chciałam, żeby tytuł od razu sugerował, że pismo to coś więcej niż tekst– to osobisty odcisk na kartce.

O czym dokładnie opowiada książka?
M. D.-P.: To podróż przez różne oblicza grafologii. W książce Czytelnicy znajdą między innymi kryminalne historie. Opowiadam o sprawach, w których grafologia pomogła zawęzić krąg podejrzanych, m.in. o słynnym Zodiaku czy Davidzie Berkowitzu, znanym jako „Syn Sama”, grafologię sądową. Pokazuję, jak w praktyce wygląda analiza pisma w śledztwach i jakie pułapki czekają na biegłego, grafologię filmową. Bo pismo bohaterów filmów takich jak Joker czy John Doe z Seven nie jest przypadkowe, to część narracji i charakterystyki postaci, grafologię kliniczną– czyli jak w piśmie odbija się stres, choroby czy emocje, a także znajdą praktyczne wskazówki– dzięki którym Czytelnik sam zacznie dostrzegać pewne cechy w piśmie i zrozumie, jak wiele zdradzają nawet drobne szczegóły, takie jak nachylenie liter czy sposób stawiania podpisu. To książka nie tylko dla pasjonatów kryminałów, ale też dla wszystkich, którzy lubią zaglądać pod powierzchnię i rozumieć więcej o drugim człowieku.

Czy pisanie tej książki było trudniejsze niż analiza setek próbek pisma?
M. D.-P.: Zdecydowanie tak! Analiza to dla mnie codzienność, ale pisanie wymagało ogromnej dyscypliny. Dla niektórych książka to „pikuś”– w końcu dziś wiele osób coś wydaje, ale dla mnie to była solidna praca, pełna emocji, wyborów i setek godzin spędzonych przy tekście. Ale kiedy zobaczyłam okładkę, którą zaprojektował mój mąż, wiedziałam, że było warto.

Książkę możesz kupić TUTAJ.