Monika Szymańska: kobieta nazwana „królową zbrodni”

Czarna kartka z kalendarza: 6 czerwca. 6 czerwca 2001 roku Sąd Najwyższy utrzymał wyrok dożywocia dla Moniki Szymańskiej, zabójczyni Tomasza Jaworskiego. Wyrok stał się prawomocny i  ostateczny. Ta makabryczna zbrodnia wstrząsnęła całą Polską, media okrzyknęły Szymańską ”królową zbrodni”.

Monika Szymańska była mózgiem zbrodniczego przedsięwzięcia, jakim było zabójstwo warszawskiego maturzysty – Tomasza Jaworskiego.  To w jej mieszkaniu przetrzymywano i torturowano porwanego w czerwcu 1997 roku chłopca. To ona kazała go zabić w obawie, że rozpozna blok i mieszkanie, ona wymyśliła sposób i miejsce ukrycia zwłok. W chwili aresztowania miała 24 lata i trójkę dzieci. 19-latek otrzymał cztery śmiertelne ciosy nożem. Jego ciało oblano benzyną i podpalono, zwłoki zasypano ziemią. Wcześniej był przez kilkanaście godzin przetrzymywany i torturowany przez Monikę, Tomasza K. i Marka Sz.

Tomasz Jaworski z powodzeniem zdał egzamin maturalny. Uzyskał bardzo dobre wyniki, które dawały mu perspektywę studiowania na Politechnice Warszawskiej.   W piątkowy wieczór 13 czerwca,  razem z koleżankami i kolegami ze szkoły, wybrali się na polanę w Parku Młocińskim w Warszawie, by zorganizować ognisko pożegnalne po maturze. W tym miejscu bawiło się sporo osób, w tym ok. 30 licealistów. Mieszkańcy stolicy często organizują tu ogniska i grille.

Przed północą imprezę zakłóciła grupa pijanych mężczyzn, którzy zaczęli atakować młodzież kijami bejsbolowymi. Spośród uciekających maturzystów złapali Tomka Jaworskiego. Szukali mężczyzny, który chwilę wcześniej uszkodził ich samochód i liczyli na to, że chłopak go zna. Bili go bardzo mocno. Na jego głowie złamali kij bejsbolowy. W sądzie świadkowie zeznali, że Tomek błagał: „Przestańcie! Nie bijcie, nic wam nie zrobiłem! Oddam wam wszystko!”.

Monika Szymańska: zbrodnia jak rozrywka

Napastnicy  wrzucili Tomka do bagażnika samochodu  i odjechali. Trzem mężczyznom przewodziła 24-letnia kobieta. To do jej mieszkania na warszawskim Bródnie zawieźli porwanego maturzystę. By wyciągnąć z niego nazwisko mężczyzny, który uszkodził ich samochód, przywiązali go kablem do kaloryfera i przez 20 godzin katowali, obcinali mu włosy, przypalali lokówką.

– Piją, jedzą, oglądają telewizję, spółkują ze sobą, wyjeżdżają na zmianę do domu. Po prostu się bawią. Bo dla nich to, co się dzieje w mieszkaniu, jest po prostu rozrywką – mówiła sędzia, odczytując wyrok.

W pewnym momencie Monika stwierdziła, że Tomek Jaworski pamiętając ich twarze i adres, pod którym jest przetrzymywany, może ich wydać. Świadka należało się pozbyć. Kompanom nakazała kupić benzynę i sznurek. Ledwo trzymającego się na nogach chłopaka wsadzili do samochodu i wywieźli nad Kanał Żerański.

Kiedy Monika uspokajała 19-latka, pozostała dwójka kopała już dla niego grób. Gdy chłopak stanął nad nim, poprosił by go dobili. Otrzymał kilka ciosów nożem w okolice serca, potem go podpalono i zakopano. Dzięki zeznaniom świadków udało się dotrzeć do jednego z katujących mężczyzn. W ten sposób policja trafiła do mieszkania Szymańskiej. Uwagę funkcjonariuszy zwróciła wówczas świeżo umyta podłoga i bałagan, który panował dookoła. W piwnicy kobiety znaleziono dywan ze śladami krwi i włosami…

Proces oskarżonych o zabójstwo Tomka Jaworskiego rozpoczął się w maju 1998 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło dziewięć osób. Monika, Tomasz i Marek usłyszeli zarzut zabójstwa, pozostali – udziału w rozboju, uprowadzenia, niepowiadomienia o zabójstwie. 19 listopada Monika i Tomasz usłyszeli wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Marek został skazany na 15 lat więzienia.

– Żadna zbrodnia nie znajduje uzasadnienia, ale takie nagromadzenie okrucieństwa, wyrachowania i bezprzykładnego bestialstwa zasługuje na potępienie szczególne – mówiła sędzia Małgorzata Majkowska, uzasadniając wyrok.

Sąd apelacyjny, a potem Sąd Najwyższy utrzymał w mocy orzeczone wyroki.

Może zainteresuje Ciebie ten tekst: historie zabójców z wyrzutami sumienia. Czytaj TUTAJ.

Fot. pixabay.com