Mordercy staruszek. Śmierć przyszła nagle

Witold i Mariusz, 16 i 18 lat. Obaj pochodzą z małej miejscowości Brójce w powiecie międzyrzeckim w województwie lubuskim. Jest to miejscowość pięknie położona, otoczona rezerwatami przyrody. Życie tam płynie wolniej i spokojniej, ale jak to często bywa – wszystko jest do czasu. W 2023 roku wieś przeżyła wstrząs, którego autorami byli właśnie Witold i Mariusz. Są młodzi, obaj dopiero wchodzą w dorosłość. Uwiera ich to, że są na utrzymaniu rodziców, potrzebują pieniędzy, których na co dzień nie mają zbyt wiele. Pragną też przeżyć dreszczyk emocji. Nie poszukują go jednak w standardowych rozrywkach, ale decydują się na krok, który na zawsze zmieni ich życie.

Był styczeń 2023 roku. Witold i Mariusz spotkali się jak prawie każdego dnia. W ich rozmowach ponownie przewijały się narzekania na brak pieniędzy.

– Musimy jakoś zdobyć trochę grosza – powiedział Witek.

– Wiem, wiem. Chyba mam plan – zdradził Mariusz. – Ale jest trochę ryzykowny. Musimy być pewni na 100 procent, że chcemy to zrobić.     

– O czym mówisz?

– To proste. Trzeba kogoś napaść – Witek zrobił wielkie oczy, ale Mariusz kontynuował. – Spokojnie, wiem co robić. To musi być ktoś dużo słabszy od nas, dlatego pomyślałem, że napadniemy jakąś emerytkę, najlepiej w jej domu. Mam już nawet jedną na oku.

Witek poczuł ekscytację. Nigdy nikogo nie napadł, nie brał nawet udziału w bójce. Miał pewne wątpliwości, ale był raczej zdecydowany, zwłaszcza że Mariusz zapewnił go, że on będzie stał tylko na czatach, to starszy kolega załatwi wszystko sam. Początkowo planowali zabrać ze sobą jeszcze jedną osobę – omówili nawet z mężczyzną wszystkie szczegóły, ale ten na ostatniej prostej wycofał się.

Maria K. mieszkała sama w pobliskim Łagowcu. To wieś położona zaledwie nieco ponad 3 kilometry od Brójec. Witek i Mariusz udali się tam 31 stycznia 2024 roku. Wcześniej Mariusz zdecydował, że ich ofiarą padnie właśnie 75-letnia Maria K. Tak, jak umówili się wcześniej Witek stał na czatach, a Mariusz wszedł do mieszkania kobiety. Zaatakował ją i zaczął dusić. Seniorka nie miała szans w starciu z dużo młodszym i silniejszym mężczyzną, z każdą chwilą słabła, aż w końcu wydała ostatnie tchnienie. Gdy Mariusz upewnił się, że wykonał należycie zadanie, zaczął przeszukiwać jej mieszkanie.

Kobieta żyła dość skromnie, zresztą emeryci w naszym kraju nie są z reguły znani ze zbytniego bogactwa. Mariusz przeglądał szafki, szuflady, torebkę ofiary. W końcu znalazł 100 zł. Uznał, że i tak nie trafi mu się nic więcej, a nie chciał tracić cennego czasu, by nie zostać nakrytym. Uciekł niezauważony przez nikogo.

Kwota 100 zł nie było satysfakcjonującym łupem, szczególnie dla tęskniących za dużą gotówką nastolatków. Przerażające było natomiast to, że dla tak małej kwoty ktoś był zdolny poświęcić ludzkie życie. Witek i Mariusz kombinowali jednak dalej, potrzebowali kolejnego celu. Poszukiwania nie trwały długo i tym razem skupili się na rodzinnych Brójcach.

Anna G. była 82-letnią seniorką, również mieszkającą samotnie. O niej młodzi mężczyźni zdążyli się dowiedzieć, że kobieta trzyma w domu trochę grosza i dlatego stała się ich następnym celem. Witek i Mariusz dostali się do mieszkania 82-latki w połowie lutego 2023 roku. Nie mieli dla niej litości. Dusili ją i uderzali narzędziem o tępych krawędziach. Kiedy zobaczyli, że staruszka nie żyje, zaczęli plądrować pomieszczenia. Tym razem mieli więcej szczęścia. W mieszkaniu Anny G. znaleźli 10 tys. zł. Nie mieli wyrzutów sumienia, całą kwotę zabrali ze sobą. Po wszystkim podzielili się nią po połowie.

Rozochocili się. Zabrane Annie G. pieniądze przecież i tak się kiedyś skończą, a oni potrzebowali więcej. Odbieranie komuś życia spodobało się im na tyle, że zaczęli planować następny napad. Po raz kolejny postanowili wykorzystać sprawdzoną metodę – Witek stoi na czatach, Mariusz robi, co trzeba i ucieka.

Ich kolejna ofiara była jeszcze starsza niż poprzednia. Być może dlatego uznali, że 88-letnia Zofia W. będzie idealną kandydatką. Wiedzieli, że nie ma najmniejszych szans w starciu z młodym i dużo silniejszym Mariuszem. Musieli jeszcze obmyślić strategię jak dostać się do mieszkania seniorki. Dość szybko wpadli na pomysł, by Mariusz podał się za przedstawiciela firmy energetycznej. Zwarty i gotowy do działania pojawił się 20 czerwca 2023 roku pod drzwiami Zofii W. Zapukał w nie i zgodnie z zamysłem, na pytanie „Kto tam?”, odpowiedział, że przyszedł z polecenia firmy dostarczającej prąd. 88-latka była jednak nie w ciemię bita. Być może wcześniej słyszała wielokrotnie powtarzane komunikaty i reklamy społeczne dotyczące napaści na emerytów, przestrzegające przed łatwowiernością i wzywające do tego, by zastanowić się 2 razy zanim otworzy się drzwi komuś, kogo danego dnia wcale się nie spodziewano.

Zdziwiony Mariusz S. stał pod drzwiami seniorki, ale te ani drgnęły. Wiedział, że nie może odpuścić, bo pieniądze z poprzedniego łupu kończyły się. Musiał działać. W tym samym czasie Zofia W. wykręcała numer policji. Dyspozytorowi, który podniósł słuchawkę po drugiej stronie powiedziała, że pod jej drzwiami stoi ktoś podający się za pracownika firmy energetycznej, ale ona na nikogo takiego nie czekała i obawia się, że to może być jakiś oszust. Sprawę potraktowano poważnie i na miejsce wysłano radiowóz. Zbliżające się auto najpierw dostrzegł Witek, który ostrzegł Mariusza. Nie było to konieczne, bo starszy z mężczyzn również zauważył niebezpieczeństwo i salwował się ucieczką. Udało mu się to w porę, zanim jeszcze funkcjonariusze dotarli pod mieszkanie Zofii W.

Po tej nieudanej próbie rabunkowej, drogi Witka i Mariusza na jakiś czas się rozeszły. Nie oznaczało to, że Mariusz porzucił przestępczą działalność.

75-letnia Emila Ł. była sąsiadką Mariusza, lokalną społeczniczką i byłą sołtys Brójec. Wcześniej mężczyzna miał z nią dobre kontakty – pomagał jej w obejściu, rąbał drewno, kosił trawę, ale w pewnym momencie wszystko się zmieniło. Do tego stopnia, że Mariusz posunął się do ostateczności. We wrześniu 2023 roku napadł ją w jej własnym domu. Uzbrojony w nóż zadał jej kilkanaście ciosów w szyję. Razy były tak mocne, że w zasadzie odciął kobiecie głowę. Zanim tak się stało, Emila Ł. broniła się i to dosyć dzielnie. Zdołała wybić napastnikowi dwa zęby. Niestety, to nie wystarczyło. Co ciekawe, Mariusz nie zabrał nic z miejsca zbrodni. Przybyli potem na miejsce policjanci zauważyli, że ofiara nadal ma na palcach biżuterię, a w jej domu znaleziono gotówkę.

Chcesz poznać kulisy tej sprawy? Sięgnij po Detektywa 9/2025 (tekst Leny Figurskiej pt. Mordercy staruszek). Cały numer do kupienia TUTAJ.