Koh Tao to jedna z najpiękniejszych i najpopularniejszych wakacyjnych destynacji w Tajlandii. Ta niewielka wyspa należąca do archipelagu Chumphon i położona na zachodnim wybrzeżu Zatoki Tajlandzkiej zachwyca malowniczymi krajobrazami, rajskimi plażami, bujną roślinnością oraz fascynującym światem podwodnym. Nic więc dziwnego, że przyciąga rzesze turystów, zwłaszcza miłośników nurkowania i błogiego wypoczynku. Choć na stałe zamieszkuje ją niespełna 10 tysięcy mieszkańców, to większość przebywających tam ludzi stanowią przyjezdni, dla których Koh Tao jest tymczasowym domem.
Znakomita część to birmańscy imigranci, często przebywający na wyspie nielegalnie. Idylliczny obraz przysłania jednak mroczna reputacja, jaką wyspa zyskała w ostatnich latach. Seria niewyjaśnionych zgonów sprawiła, że wśród podróżników zaczęto mówić o niej nie tylko jako o tropikalnym raju, ale jako o „Wyspie Śmierci” – miejscu, którego historia przepełniona jest tajemniczymi zgonami, a ich czarną serię rozpoczęła śmierć 23-letniej Hannah Witheridge i o rok starszego Davida Millera z Wielkiej Brytanii.
Zwłoki na plaży
Wrzesień w Tajlandii to czas, gdy deszczowa pora powoli ustępuje miejsca ciepłym i suchym dniom, a turystyczne tłumy są nieco mniejsze niż w szczycie sezonu. Jest to więc idealny moment na odkrywanie uroków rajskich plaż, nurkowanie w krystalicznych wodach czy delektowanie się beztroską atmosferą tropikalnego raju. Dokładnie takie były plany urlopowe brytyjskich studentów, którzy pod koniec sierpnia 2014 roku wybrali się wraz ze znajomymi na rajską wyspę Koh Tao. Wśród nich byli 23-letnia Hannah Witheridge i 24-letni David Miller. Każde z nich przyjechało z grupą swoich znajomych, a poznali się już podczas tajskich wakacji. Łączył ich nie tylko tropikalny kierunek, ale również hotel, w którym się zatrzymali i bary, w których spędzali wieczory.
Zarówno Hannah, jak i David, przybyli na Koh Tao 25 sierpnia 2014 roku. Młodzi ludzie byli pełni entuzjazmu przed nadchodzącą przygodą. Hannah miała zaledwie 23 lata i właśnie ukończyła studia licencjackie z zakresu pedagogiki. Już niedługo miała rozpocząć nowy etap w życiu – studia podyplomowe na kierunku logopedii. Chcąc odpocząć przed nadchodzącym rokiem akademickim, zaplanowała wymarzoną podróż do Tajlandii, zabierając ze sobą trójkę swoich bliskich przyjaciół. Z kolei David być świeżo upieczonym absolwentem studiów z zakresu inżynierii lądowej i konstrukcyjnej. Po dwumiesięcznym stażu odbytym w australijskiej firmie górniczej, wraz z dwoma kolegami, wyruszył w podróż po południowo-wschodniej Azji. Chłopak był pełen energii, uwielbiał podróże i nowe przygody. Czerpał z życia pełnymi garściami. Jednak tym razem oboje chcieli nieco zwolnić, wziąć głęboki oddech i cieszyć się beztroską. Oderwać się od codzienności.
Morderstwo w Tajlandii
Wieczór 14 września 2014 roku rozpoczął się dla Hannah i Davida beztroską zabawą w jednym z popularnych barów na Koh Tao. W towarzystwie grupy znajomych pili drinki, śmiali się i robili wspólne zdjęcia, uchwytując chwile radości podczas rajskich wakacji. Wydawali się cieszyć każdą chwilą spędzoną w swoim towarzystwie. Na ich twarzach malowało się czyste szczęście. Gdy zegar wybił północ, postanowili przenieść się do innego lokalu, gdzie zabawa miała trwać dalej. Jednak już po chwili para oddzieliła się od reszty grupy. Hannah i David zdecydowali się opuścić bar i udać się w stronę Sairee Beach, jednej z najdłuższych plaż na wyspie. Miał to być tylko romantyczny spacer. Zamiast niego wydarzyła się tragedia – ich ciała znaleziono już następnego dnia.
15 września, między godziną 5 a 6 rano, zaledwie 30 metrów od miejsca, w którym nocowali studenci, osoba sprzątająca plażę natknęła się na ciała dwojga młodych ludzi. Dziewczyna leżała na plecach, wśród skał, otoczona kałużami krwi. Jej spódnica była podciągnięta, a bluzka opadła, odsłaniając nagi biust. Hanna została brutalnie zgwałcona, a potem pobita na śmierć. Zaledwie kilka metrów dalej, przy samej linii brzegowej, znaleziono ciało 24-letniego mężczyzny. Był częściowo rozebrany, a na jego głowie widniały liczne rany. W pobliżu zwłok znaleziono zardzewiałą motykę oraz drewnianą pałkę, na której były ślady zaschniętej krwi. Tuż obok leżały trzy niedopałki papierosów i zużyta prezerwatywa. Już wtedy było oczywiste, że doszło do podwójnego morderstwa. Według opinii biegłych Hannah zmarła na skutek poważnych obrażeń głowy, a David w wyniku uderzeń w głowę i utonięcia.
***
Na plaży Sairee natychmiast pojawiły się służby. Już niedługo miejsce zbrodni zostało otoczone przez lokalne i zagraniczne media. Tłum gapiów, dziesiątki turystów i liczni reporterzy gorączkowo rozprawiali o tym, co wydarzyło się tragicznej nocy. A co w tym czasie robiły służby? To pytanie, które odbiło się szerokim echem i do dziś budzi liczne kontrowersje. Pierwsza wersja jasno wskazywała na błyskawiczne zaangażowanie śledczych. Po okolicy rozniosły się wieści, że lokalny port zablokowano, a tym samym wyspa została komunikacyjnie odcięta od reszty kraju. To miało uniemożliwić sprawcom ucieczkę. Rozpytywano turystów, zbierano informacje i poszukiwano nowych dowodów. W śledztwie analizie poddanych zostało ponad dwieście próbek materiału genetycznego pobranego od miejscowych pracowników, mieszkańców wyspy i turystów.
Chcesz poznać ciąg dalszy tej sprawy? Sięgnij po „Detektywa Wydanie Specjalne” 2/2025 (tekst Anny Rychlewicz pt. Kozły ofiarne w tropikalnym raju). Cały numer do kupienia TUTAJ.