Zbrodnia wywarła na wszystkich wstrząsające wrażenie, bo to nie było pospolite morderstwo rabunkowe, ale krwawa rzeź, przeprowadzona na zimno, z całą zwierzęcą brutalnością. Ustalono, że bandyci byli dokładnie obeznani z terenem i działali wedle ściśle obmyślonego planu.
Niezdów to malownicza wieś położona w województwie małopolskim, w powiecie myślenickim, w gminie Dobczyce. We wrześniu 1936 roku była świadkiem jednej z najpotworniejszych zbrodni, jaką popełniono w dwudziestoleciu międzywojennym.
W sobotę, 19 września, po szabasie, młynarz Markus Goldfinger omawiał z synem sprawy związane z rodzinnymi interesami. W tym czasie jego żona Tauba, wraz z córką Esterą i służącą Anną Szczygieł, przygotowywały kolację. Druga córka, Regina, słała łóżka w sypialni. W kuchni przebywał także ich parobek, 17-letni Franciszek Piech, który spokojnie siedział na ławie pod ścianą.
Niezdów
W pewnej chwili, było to mniej więcej około godziny 20, w progu domu pojawiło się dwóch mężczyzn. Początkowo nie zwrócono na nich specjalnie uwagi, bowiem bardzo często zdarzało się, że wieczorem do młyna przychodzili interesanci. Uznano, że ci dwaj właśnie nimi byli. Żona młynarza stała odwrócona do nich plecami, służąca krzątała się obok niej, po chwili naprzeciw nim wyszła Estera. Zanim zdołała zapytać co ich sprowadza, padły szybko po sobie następujące strzały z rewolweru. Estera została trafiona jako pierwsza i od razu, bez najmniejszego jęku, upadła na ziemię. Kule dosięgły również jej matkę, Taubę Goldfinger, stojącą w kuchni. Ona także bez jęku, słaniając się i opierając o ścianę, upadła na podłogę. Służąca Anna Szczygieł, widząc co się dzieje, schowała się w sąsiednim pokoju, to też kule ją minęły. Parobek został raniony w rękę, ale zdołał schronić się w sypialni. Słysząc strzały, do kuchni wbiegła przerażona Regina, natrafiając na stygnące zwłoki matki. Pochyliła się nad nimi, ale w tym momencie napastnicy zasypali ją gradem kul, zabijając na miejscu.
Huk wystrzałów sprawił, że z pokoju, przylegającego do kuchni, a znajdującego się na wprost drzwi wejściowych, wybiegł ojciec, a za nim syn. Bandyci jednak nie stracili rezonu i przywitali ich ogniem. Widząc co się stało, Goldfinger cofnął się do środka, zatrzaskując za sobą drzwi, podbiegł do okna, przez które wyskoczył na podwórze. W ślad za nim posypały się strzały, raniąc go w uda i ręce. Trafiony kulami padł na ziemię, rozbijając sobie głowę o kamień. Za nim usiłował wyskoczyć syn, ale został trafiony w głowę i plecy. Upadł przy oknie i natychmiast skonał.
***
Po dokonaniu tej masakry, która trwała zaledwie kilkanaście sekund, bandyci przeszli do kantorku, gdzie schowała się służąca Anna Szczygieł. Jak później ustalono, zaskoczona nagłym pojawieniem się bandytów i strzałami, chwyciła za żelazny pogrzebacz stojący przy angielce i cofnęła się za próg przylegającego do kantorka pokoju. Schowała się za drzwiami otwieranymi do środka. W chwili, gdy jeden z bandytów wpadł do niego za uciekającym, rannym w rękę Franciszkiem Piechem, służąca wymierzyła mu silny cios w głowę. Uderzenie to oszołomiło bandytę, który oparłszy się o drzwi wcisnął kobietę w kąt. Wówczas drugi z oprychów podbiegł i zabił dziewczynę kilkoma strzałami. Ranny parobek uciekł przez pomieszczenie, w którym zabito Annę Szczygieł, do sypialni, padł na ziemię i począł wciskać się pod łóżko, prosząc przy tym bandytów o darowanie mu życia. Jednak na nic się to zdało i ten, który zastrzelił służącą, strzelił do Piecha trzykrotnie.
Kiedy bandyci uznali, że wszyscy domownicy zostali wymordowani, pozamykali szczelnie okiennice i rozpoczęli plądrowanie mieszkania. Przyniesionym łomem porozbijali wszystkie szuflady, skrytki i szafy, porozrzucali pościel, powyjmowali ubrania z szaf. Jednak ich łup nie był zbyt imponujący. W biurku stojącym w kantorku, pełniącym rolę biura młynarza, znaleźli 8 zł, a w pokoju, w którym zabili jego syn, nieco ponad 100 zł.
Niezdów
Po dokonaniu rabunku, kryjąc się w mrokach nocy, uciekli, pozostawiając na miejscu zbrodni żelazny łom. Tymczasem poważnie ranny Goldfinger doczołgał się do obejścia sąsiada i nim zemdlał zdołał wezwać pomocy. Wiadomość o straszliwej zbrodni rozeszła się lotem błyskawicy po całej wsi i dotarła do niedaleko położonych Dobczyc. Wkrótce do domu Goldfingerów przybyły gromady ludzi z Niezdowa, Dziekanowic i Dobczyc, jedni chcąc nieść pomoc, inni zapewne z ciekawości.
Niebawem na miejsce przybyła policja, najpierw z Dobczyc i Wieliczki, a w godzinę później z Krakowa, na czele z komisarzem Kuzielem. Od razu zarządzono pościg za bandytami. Przed wejściem do domu znaleziono dużą kałużę krwi, co nasunęło policjantom myśl, że jeden z przestępców mógł zostać ranny, np. od przypadkowej kuli. Za zbrodniarzami puszczono policyjnego psa, który jednak szybko zgubił trop, najprawdopodobniej w wyniku zadeptania śladów przez tych, którzy jako pierwsi zjawili się na miejscu zbrodni.
***
Natychmiast zaangażowano cały aparat śledczy i zarządzono obławę na szeroką skalę. Następnego dnia rano, po przybyciu prokuratora, zabezpieczono niezwykle drobiazgowo wszystkie ślady, plamy krwi, łuski rewolwerowe, kule, łom żelazny itd. Zbrodnia wywarła na wszystkich wstrząsające wrażenie, bo to nie było pospolite morderstwo rabunkowe, ale krwawa rzeź, przeprowadzona na zimno z całą zwierzęcą brutalnością. Ustalono, że bandyci byli dokładnie obeznani z terenem i działali wedle ściśle obmyślonego planu.
Markus Goldfinger żył w Niezdowie od wielu lat, najpierw miał młyn wodny, później przebudował go, wyposażając w napęd motorowy. W całej okolicy cieszył się dużym poważaniem, słynąc z uczciwości. Jeden z mieszkańców wsi w rozmowie z dziennikarzem „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” stwierdził, że mordu nie mogli dokonać tutejsi, bo wszyscy lubili Goldfingerów. Sugerował, że to na pewno byli obcy, bo okoliczni ludzie są dobrzy i spokojni. Inni mieli podobne zdanie.
Kilka godzin później policja wpadła na kolejny trop. W pobliskim potoku znaleziono zwłoki nieznanego mężczyzny z raną postrzałową. Zastanawiano się czy był to jeden ze sprawców czy przypadkowy świadek, który znalazł się na trasie ucieczki przestępców.
Chcesz poznać całą historię? Sięgnij po Detektywa 8/2025 (tekst Tomasza Specyała pt. Rzeź za kilka złotych). Cały numer do kupienia TUTAJ.