Pleszew w lutym 2022 roku trafił na czołówki serwisów informacyjnych za sprawą okrutnej zbrodni. Atak był wcześniej dokładnie zaplanowany i skończył się tragicznie, ale nie wszystko poszło zgodnie z oczekiwaniami sprawców.
– Sprawcy działali brutalnie, bez żadnych zahamowań, zadawali silne uderzenia kijami, nożem i śrubokrętem. Oni nie tylko przewidywali skutek w postaci śmierci, ale działali w celu osiągnięcia tego skutku. Dokonali zbrodni bez żadnego racjonalnego powodu – powiedziała sędzia Marta Przybylska w uzasadnieniu wyroku dożywocia
Pleszew: ruch po północy
Pleszew w województwie wielkopolskim, należy do spokojnych miejscowości, w których brak jest sensacji krajowego kalibru, a szczególnie o charakterze kryminalnym. Niespodziewanie, przed czteroma laty, miasto trafiło na pierwsze strony gazet i czołówki serwisów informacyjnych.
Zaraz po północy, w lutowy poniedziałek 2022 roku, zauważono w pobliżu centrum Pleszewa spory ruch.
– Najpierw podjechał tam na sygnale wóz policyjny – opowiadała kobieta z naprzeciwka. – Potem kolejne wozy.
– Zapaliły się światła w oknach.
– Zamordowano dwie osoby, stąd tam takie zamieszanie… – wskazywano w poniedziałkowy poranek na budynek przy Placu Kościuszki, naprzeciwko restauracji i zespołu szkół, koło pleszewskiego rynku, w którym, na piętrze, znajdowało się biuro firmy zajmującej się basenami i akcesoriami do basenów. Do podwójnego zabójstwa doszło właśnie w biurze tej firmy.
Pojawiła się prokuratura. Rozpostarto policyjną taśmę pomiędzy drzewami, okalając teren, by nikt postronny tam nie zaglądał. Pleszewski portal zpleszewa.pl informował, że: „Potwierdzają się wcześniejsze nieoficjalne informacje odnośnie podwójnego zabójstwa w Pleszewie”. Sprawa więc rozwojowa.
Pleszew: mnóstwo pytań
Mnożyły się pytania: kto, kogo, dlaczego i w jaki sposób zamordował? Jako że śledztwo dopiero ruszało z miejsca, policja milczała, nie podając z początku żadnych szczegółów na ten temat. Gdy o dramacie stało się już głośno w kraju, gdyż nawet w dużych miastach nie tak często zdarza się podwójne zabójstwo, funkcjonariusze uchylali nieco rąbka tajemnicy. Za pośrednictwem nie tylko lokalnego portalu rzecznik prasowa tamtejszej policji podawała, choć jednak lakonicznie, że zatrzymano 5 podejrzanych osób:
– Mają od 16 do 22 lat – dodawała, nie informując o imionach zatrzymanych ani nie podając również inicjałów nazwisk, a jedynie, że to mieszkańcy pleszewskiego powiatu.
W społeczności Pleszewa wzrastało napięcie, i przypominano sobie o ostatniej podobnej zbrodni, z poprzedniego lata, kiedy na terenie ogródków działkowych znaleziono zamordowanego mężczyznę w sile wieku.
Lokalny portal informował, ze źródeł zbliżonych do policyjnych, w sprawie zabójstwa przy Placu Kościuszki: „Całą piątkę zatrzymano w ich miejscach zamieszkania”. I precyzował, że 3 osoby to mieszkańcy gminy Pleszew, jedna jest mieszkańcem Pleszewa, druga zaś pochodzi z gminy Gołuchów. Też w pobliżu. I że w sprawę tę mogą być zamieszani nawet małoletni.
Kogo przewieziono do szpitala
Mnożyły się pytania, na które nie było odpowiedzi. Policja nadal nie podawała szczegółów, zasłaniając się dobrem prowadzonego śledztwa.
– Bardzo brutalny atak pięciu napastników nastąpił w biurze firmy – potwierdzali śledczy, nie podając imion oraz inicjałów podejrzanych osób. – Jest i trzecia ofiara, została ranna i przewieziona do szpitala.
Śledczy ustalili, że sprawcy uciekali srebrno-szarym bmw na pleszewskich rejestracjach, widzianym przez niektórych mieszkańców. Lokalny portal podał, że ofiarami zbrodniarzy padli 51-latek z gminy Czerwin oraz 35-latek z gminy Dobrzyce. Obie położone są w pobliżu Pleszewa.
Stosunkowo szybko ustalono, że w sprawę może być zamieszana też 3 osoba, ów ranny 41-latek, przewieziony potem do pleszewskiego centrum medycznego.
– Mogę tylko potwierdzić, że stan tego mężczyzny wymagał hospitalizacji, ale doszło do jego zatrzymania – wyjaśniał portalowi Ireneusz Praczyk, rzecznik pleszewskiego szpitala.
Z początku sądzono w mieście, że 41-latek nie żyje. Po kilkunastu godzinach śledztwa ustalono, że napastnicy mieli przy sobie kilka kijów bejsbolowych. Do tego jeszcze maczety, tasaki, którymi bili i zabili. Wskazywały na to obrażenia u ofiar. Nie wykluczano, że napastnicy mogli być wyposażeni także w inne narzędzia.
Pleszew: wiadomo coraz więcej
Kilkanaście godzin później okazało się, że zbrodni dokonano nie w nocy – tak jak początkowo przypuszczano – lecz poprzedniego dnia, w niedzielę, około godziny 12, gdy zabójcy spotkali się z ofiarami. Jedną z nich, jak podawał „Głos Wielkopolski”, uciekającą zapewne, miała znaleźć potem w środku, pod drzwiami wejściowymi, interweniująca na miejscu dramatu policja. Czy drzwi były otwarte, czy zamknięte, czy funkcjonariusze musieli je wywarzać, o tym już nie wspomniano.
Pozostało tylko jedno pytanie: kto powiadomił dyżurnego pleszewskiej komendy o tym zabójstwie, bo, że powiadomił, i to zaraz po dokonanej zbrodni, także rozniosło się po mieście.
– Bez wątpienia nie moglibyśmy tak szybko schwytać ich wszystkich, zlokalizować miejsca, i ofiar, bez telefonu do nas – podawała policja.
Chcesz poznać szczegóły tej sprawy. Sięgnij po tekst Romana Roesslera pt. „Egzekucja w Pleszewie” opublikowany w miesięczniku „Detektyw” 3/2025. Kup TUTAJ.