Policjant zamordował swoją żonę

Policjant zamordował swoją żonę. Proces poszlakowy. Nie było świadków, bezpośrednich dowodów zbrodni ani ciała. Proces był poszlakowy.

Mimo to, we wrześniu 2018 roku zapadł wyrok skazujący byłego funkcjonariusza operacyjnego w Komendzie Miejskiej Policji w Sosnowcu, Marka G., na 15 lat więzienia. Po odwołaniu, w maju 2021 roku wyrok został zmieniony na 25 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna został oskarżony o zamordowanie swojej żony, która miała stać na drodze do jego szczęścia i być przeszkodą w budowaniu nowego związku z kochanką. Kilka dni po zniknięciu kobiety, Marek G. sam zgłosił jej zaginięcie. Utrzymywał, że żona odeszła od niego i dziecka. Jednak przez kolejne miesiące od zniknięcia, kobieta nie dawała znaku życia, nie kontaktowała się z bliskimi, nie wypłacała gotówki z bankomatu ani nie opuściła kraju. W sprawie zaczęło pojawiać się coraz więcej znaków zapytania.

Ostateczne ustalenia prokuratury znacznie różniły się od wyjaśnień męża zaginionej. W lipcu 2012 roku mężczyzna pokłócił się z żoną, podczas kąpieli udusił kobietę kablem od suszarki, a następnie spakował jej ciało do walizki, wywiózł i zakopał używając do tego kupionej wcześniej zaprawy murarskiej. Po zbrodni wysłał paczkę z telefonem żony, by logowania urządzenia sugerowały policji, że ta wyjechała za granicę.

Policjant zamordował swoją żonę – inne przypadki

Stoją na straży bezpieczeństwa obywateli, tymczasem sami są dla nich zagrożeniem. Mają przestrzegać litery prawa, a niekiedy sami ją łamią. Zawód policjanta jest zawodem zaufania publicznego, dlatego też wobec funkcjonariuszy stosowane są szczególne miary norm etycznych. Zdarzają się jednak przypadki, że działania mundurowych dalece wykraczają poza jakąkolwiek moralność.

Policjant, stróż prawa, funkcjonariusz, szeryf porządku publicznego… na temat mundurowych można tak długo. Bez względu na nomenklaturę, społeczeństwo powinno mieć zaufanie do sił porządkowych, które stoją przecież na straży wszelkiego bezpieczeństwa. Te same siły, dążąc do budowania zaufania poprzez etyczne postępowanie, łamią nie tylko prawo. Łamią przysięgę, którą przed podjęciem służby składają ślubując następującą rotę:

„Ja, obywatel Rzeczypospo-litej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków policjanta, ślubuję: służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia…”.

Tymczasem zdarza się, że to oni życie innych nie tylko narażają, ale i odbierają.

„Dobry policjant i zły policjant” to technika, w której udział bierze dwóch negocjatorów – dobry i zły. Oba podejścia mają na celu manipulację emocjami i oczekiwaniami drugiej strony w celu osiągnięcia pożądanych rezultatów. Zadaniem dobrego policjanta jest budowanie pozytywnego i przyjaznego wizerunku. Odgrywanie roli życzliwego i empatycznego, skłonnego do ustępstw. Jego przeciwnikiem jest ten zły – twardy, nieustępliwy i brutalny negocjator, który ma wywierać presję, wzbudzać dyskomfort czy nawet zagrożenie. Tak w skrócie przedstawia się nieco ryzykowna, ale niegroźna manipulacja. Źli policjanci będący bohaterami powyższej „Czarnej Dziesiątki” nie mieli jednak swoich pozytywnych odpowiedników. Nie negocjowali. Działali. Wbrew prawu.

Chcesz poznać więcej podobnych historii? Sięgnij po Detektywa 8/2023 (tekst Anny Rychlewicz pt. Zło odziane w mundur). Cały numer do kupienia TUTAJ.