Radosław Liberski zaginął 15 lat temu

Radosław Liberski zaginął w Lubiatowie 19 lipca 2008 roku. W dniu zaginięcia miał 32 lata, 176 cm wzrostu i niebieskie oczy. Sprawa jest niezwykle zagadkowa i tajemnicza.  W poszukiwania mężczyzny zaangażowała się fundacja Itaka, rodzina, znajomi. Niestety bezskutecznie. Znana tarocistka z Wrocławia przed laty stwierdziła, że Radek żyje, tylko stracił świadomość.

Spokojny, niepijący, beż żadnych problemów, o których mogliby wiedzieć rodzice. Radosław Liberski przepadł bez wieści, kiedy jechał rowerem pomóc swemu ojcu: kilkadziesiąt minut wcześniej w samochodzie pękła guma.

Pan Radek chwycił za lewarek, wsiadł na rower i pojechał w okolice wsi Lisina – właśnie tam doszło do usterki. W międzyczasie ojcu zaginionego udało się naprawić auto – jadąc do domu nie natknął się jednak na syna. Nie znaleźli go również policjanci, natychmiast powiadomieni o zaginięciu. Przeszukano całą okolicę, w akcji pomagał śmigłowiec wyposażony w kamerę termowizyjną. Bez rezultatu.

19 lipca 2008 roku około godziny 12.  33 letni Radosław  Liberski jechał z ojcem maluchem. Na wysokości wsi Lusina pękła opona. Kiedy okazało się, że zapasowa również jest dziurawa i w aucie nie ma lewarka, mężczyzna postanowił wrócić do domu po narzędzia. Lewarek zapakował do plecaka i wsiadł na rower. Do miejsca, gdzie stał maluch jedzie się zaledwie pół godziny. Niestety tam już nie dotarł.

Zaginęły dokumenty

Jeszcze tego samego dnia rodzina powiadomiła policję. Początkowo myślano, że Radka potrącił jakiś samochód, jednak poszukiwania w szpitalach nie przyniosły rezultatu. W nocy spadł deszcz, który rozmył ślady. Na drugi dzień policja przeczesała okoliczne lasy i drogi. Z Warszawy ściągnięto nawet śmigłowiec z kamerą termowizyjną, ale bez rezultatu.

Nie znaleziono też roweru górskiego ani plecaka. Razem z Radkiem zaginęły dokumenty. Po pewnym czasie znalazł się świadek, który twierdzi, że widział 33-latka jak rozmawiał z dwoma mężczyznami pod sklepem spożywczym w Kobylnikach. Nie wiadomo jednak, kim oni byli.

Jak to możliwe, że w jednej chwili znika jadący rowerem człowiek i nikt nie jest w stanie znaleźć jakiegokolwiek śladu?

– Wzięliśmy pod uwagę każdy możliwy scenariusz – mówił przed laty serwisowi Sroda24.net Piotr Moczkodan ze średzkiej policji. – Zaginiony mógł stać się ofiarą wypadku, którego sprawca ukrył wszelkie ślady. Mógł również zostać pobity, choć jak ustaliliśmy, nie miał żadnych wrogów. Przeczesaliśmy cały teren, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby trafić na jakikolwiek ślad tego człowieka. Niestety nie było żadnych rezultatów.

Radosław Liberski: zagadkowy telefon

Warto wspomnieć o jeszcze jednym ciekawym zdarzeniu. Kilka dni po zniknięciu Radka Liberskiego mama zaginionego mężczyzny zadzwoniła na jego komórkę. Telefon odebrała kobieta, która bełkotliwie dopytywała się

– Skąd pani zna ten numer?  – dociekała kobieta. Niestety, rozmówczyni z drugiej strony szybko się rozłączyła.

– To był mało inteligentny głos pijanej kobiety, która kilka razy dopytywała, skąd mam ten numer. Nie odpowiedziała na żadne moje pytanie o Radka. Później odłożyła słuchawkę i do dziś jej nie podnosi – opowiadała Alina Liberska, mama zaginionego.

Policja próbowała namierzyć telefon Radka, jednak na to potrzebny jest czas. Posiadacz komórki musiałby rozmawiać przez nią, co najmniej 15 minut i wtedy udałoby się zlokalizować miejsce.

Radosław Liberski: czy jeszcze żyje?

Kiedy poszukiwania nie przyniosły rezultatu rodzina poprosiła o pomoc wróżkę z Wrocławia. Tarocistka stwierdziła, że Radek żyje tylko nie jest świadom swojego istnienia. Czyli jest pod wpływem narkotyków lub leży gdzieś w szpitalu z poważnym urazem głowy.

Co mogło się z nim stać? Może znalazł pracę za granicą i po cichu wyjechał z Polski? Taką możliwość wyklucza rodzina, bo to nie byłoby w jego stylu. Może ktoś mu groził?

– W Zakrzowie prowadziliśmy sklep spożywczy, który splajtował. I jak to bywa na wsi, wiele towarów sprzedawaliśmy na zeszyt. Wiem, że synowi odgrażało się kilku dłużników z sąsiednich miejscowości. Nie mam jednak pojęcia, czy policja sprawdziła ten trop – dodaje Wojciech Liberski. Czy Radek miał dziewczynę?

– Tak, młodszą kilka lat od siebie, jednak tuż przed zaginięciem się rozeszli. Kiedy poszukiwania syna trwały tydzień przyjechała do nas zabrać swoje rzeczy. Ją zapewne również przesłuchiwała policja – dodaje Liberski.

PODSUMOWANIE:

Poszukiwany nazywa się Radosław Michał Liberski. W chwili zaginięcia ubrany był w czarne buty sportowe i zniszczone dżinsy. Miał na sobie czarną koszulkę z krótkim rękawem (z nadrukiem) i bluzę typu moro. Mężczyzna nosił też czapkę – tzw. bejsbolówkę.

Urodzony 14 kwietnia 1976 roku, zamieszkały w Lubiatówie (nr 20). Wzrost 176 cm, włosy ciemne blond, oczy niebieskie. Ostatni raz był widziany 19 lipca około godziny 13.00 w Lubiatowie. Przy sobie miał dokumenty, około 1000 zł. i telefon komórkowy.

Wszelkie informacje na temat zaginionego można kierować pod telefoniczne numery policyjne: alarmowy 997, lub (071) 317 24 15, 0693 72 60 93. Do Państwa dyspozycji oddajemy również nasz kontakt redakcyjny – telefon 071 78 76 349, mail webmaster@wfp.pl

Źródło: policja.pl, echasredzkie.pl

Fot. policja.pl

Dodaj komentarz