Skóra zdjęta z twarzy – koszmar w Brzyczynie

Początkowo śledczy łączyli obie sprawy i przypisywali je tej samej osobie. W Brzyczynie, niewielkiej wsi niedaleko Skawiny, funkcjonariusze dokonali makabrycznego odkrycia. W piwnicy jednego z domów odnaleźli wiszące zwłoki mężczyzny, które pozbawione były głowy. Obok leżała skóra zdjęta z twarzy.

Do bestialskiego mordu w Brzyczynie przyznał się 25-letni Władimir, syn ofiary. Podczas procesu ze szczegółami relacjonował przebieg zbrodni. Opowiadał, jak odciął głowę ojca i wyrzucił ją przez okno do chwastów… bo sama była chwastem. Wcześniej zdjął z twarzy skórę wraz z włosami i uszył z niej maskę. Posypał solą od środka, by nie gniła. Wykleił swoją twarz plastrami, a później nałożył na nią skalp ojca. Po wszystkim założył jego ubrania i poszedł odpocząć w ogrodzie. Chciał sprawdzić, czy niedowidzący dziadek rozpozna, że na ławce zamiast ojca, siedzi tak naprawdę jego wnuk.

     – Dziadek mnie nie poznał, bo miałem twarz ojca. Bawiło mnie to – przyznał na sali sądowej.

     Władimir został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Kilka lat po zapadnięciu wyroku, zwrócił się z prośbą o umożliwienie odbywania kary w Rosji.

Koszmar w Brzyczynie to nieodosobniony przypadek. Jeśli chcesz poznać innych zwyrodnialców zerknij do Detektywa Wydanie Specjalne 2/2021 (tekst Anny Rychlewicz pt. „Diabły w ludzkiej skórze”). Do kupienia TUTAJ.