Śmierć 14-letniego Mateusza. Czy to był hejt i nękanie?

W niewielkiej liczącej około 5 tys. mieszkańców miejscowości Susz (woj. warmińsko-mazurskie) doszło do tragedii, która wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością, ale i całą Polską. Chodzi o śmierć 14-letniego Mateusza, nastolatka, który doświadczył hejtu ze strony rówieśników. Fala nienawiści była na tyle duża, że chłopak targnął się na własne życie.

16 kwietnia Mateusz wyszedł z domu, wsiadł na rower i ruszył do szkoły, do której nigdy jednak nie dotarł. Skręcił w stronę torowiska, gdzie przed godz. 9 zginął pod kołami pociągu pendolino relacji Warszawa Zachodnia – Gdynia Główna. Prokuratura nie ma wątpliwości, że nastolatek targnął się na swoje życie.

Do wyjaśnienia jest wiele kwestii

O sprawę Radio ZET zapytało prokuratora rejonowego w Iławie Piotra Budziejewskiego. – Już w dniu zdarzenia, po ujawnieniu treści informacji, którą chłopiec wysłał przed zdarzeniem do swojej mamy, podjęliśmy decyzję, by ukierunkować postępowanie przygotowawcze na art. 151 mówiący o odpowiedzialności karnej osoby, która namową czy też pomocą doprowadza do targnięcia się na własne życie – informuje prokurator.

Zaznacza jednak, że śledczy są w obowiązku wyjaśnienia także innych okoliczności, które mogą pojawić się w sprawie. – Tutaj jest do wyjaśnienia kwestia naruszenia nietykalności cielesnej czy też uszkodzenia narządów ciała, które miałoby mieć miejsce dzień przed zdarzeniem, czy też okoliczności związane z uporczywym nękaniem tego chłopca – dodaje.

Prokuratura prowadzi przesłuchania

Jak mówi Piotr Budziejewski, są już przesłuchiwane osoby, w tym nieletni, którzy w charakterze świadków odpowiadają na pytania. – Dzisiaj dokonaliśmy też zabezpieczenia trzech telefonów komórkowych celem sprawdzenia ich zawartości, czy ewentualnie nie znajdują się tam treści mogące mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia w sprawie – informuje.

Powołując się na dowody, które już teraz są dostępne dla prokuratora, nie potwierdza informacji, które pojawiały się w sieci, a dotyczyły rzekomego brutalnego pobicia nastolatka. – Niemniej jednak naruszenie nietykalności cielesnej tego chłopca naszym zdaniem zaistniało i będzie to kwestia wyjaśniana – przekazuje prokurator.

– Natomiast mając na uwadze, że dotyczy to konfliktu rówieśniczego, należy podkreślić, że co do zasady kwestię odpowiedzialności za taki czyn należy do Sądu Rodzinnego i Nieletnich. Po zabezpieczeniu odpowiednich dowodów materiały zostaną przekazane do Sądu Rodzinnego i Nieletnich w Iławie – wyjaśnia.

Wstrząsający list odczytany na pogrzebie

„Znosiłem hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Znosiłem poniżanie i bicie, a przecież byłem taki sam, jak wy” — to fragment listu, który odczytano w kościele podczas pogrzebu 14-letniego Mateusza. Bliscy napisali go w jego imieniu. Reakcja żałobników była natychmiastowa. Takiego szlochu w świątyni w Suszu od dawna nikt nie słyszał.

Pogrzeb Mateusza zgromadził tłumy. Msza święta pogrzebowa została odprawiona w kościele św. Rozalii w Suszu. Przed ołtarzem na katafalku stanęła trumna z ciałem chłopca. Obok ustawiono wieniec w kształcie serca, a w nim umieszczono zdjęcie uśmiechniętego 14-latka. To właśnie Mateusz.

Na zakończenie mszy stało się coś, co na długo zapadnie w pamięć wszystkim, którzy przyszli go pożegnać. Kuzynka chłopca odczytała list napisany w jego imieniu.

Ostatnie słowa 14-letniego Mateusza. Ten list odczytano na pogrzebie

Witam wszystkich, którzy przyszli mnie pożegnać w tak piękny, słoneczny dzień. Widzę, że jest was bardzo dużo, widzę wasze łzy płynące po policzku, ból, który w was jest i żal, który was ogarnia. Jest was bardzo dużo, ale jesteście razem w tym bólu i z tymi łzami, a ja byłem sam. Sam cierpiałem, znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas — tak rozpoczął się list, który w imieniu Mateusza odczytała jego kuzynka, Klaudia.

„Znosiłem poniżanie i bicie, a przecież ja byłem taki sam, jak wy”

Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Znosiłem poniżanie i bicie, a przecież ja byłem taki sam, jak wy. Dobrze się uczyłem, byłem grzeczny, miałem marzenia. Chciałem być piłkarzem, grać w jakimś dobrym klubie, być sławny na całą Polskę. Nie krzyczałem głośno, jak się krzyczy na meczach. Nie żaliłem się do nikogo, że jest mi źle, tylko sam byłem z tym wszystkim. Sam sobie próbowałem pomóc — napisano w liście.

„Nie martwiłem rodziców. Nic im nie mówiłem, a pytali codziennie. Czy ktoś mi dokuczał, co w szkole. Myślałem, że sobie poradzę, ale niestety, kiedyś nawet najtwardsza skała pęknie i się rozsypie na milion kawałków” — usłyszeli żałobnicy.

„Przemoc nie dzieje się na korytarzu szkolnym, tylko w łazience, w szatni. Tam nie ma kamer ani nauczycieli”

Przemoc nie dzieje się na korytarzu szkolnym, chociaż i tam czasem jej doświadczyłem, tylko w łazience, w szatni. Tam nie ma kamer ani nauczycieli. Potrzebowałem pomocy, niestety nie otrzymałem jej od nikogo. W szkole czułem się bezpiecznie tylko na lekcjach, ale jak zadzwonił dzwonek, miałem już obawy, co mnie spotka na przerwie — czytała kuzynka Mateusza.

„Ja już nie płaczę. Nie czuję bólu ani strachu. Jestem bezpieczny. Są ze mną moi dziadkowie. Dziadek Stefan, dziadek Stasiek i babcia Basia. To oni z góry widzieli, jak cierpię i zabrali mnie do siebie. Mam nadzieję, że to moje krótkie życie i ta moja tragiczna śmierć zmieni społeczność na lepsze” — słysząc to, zgromadzeni w świątyni żałobnicy nie mogli przestać płakać.

To ostatnie słowa 14-letniego ucznia szkoły w Suszu. Żałobnicy usłyszeli je na pogrzebie

W czwartek rano też było słonecznie. Wyszedłem z domu, wziąłem rower i zacząłem iść, a Pan Bóg powiedział do mnie: Mateuszku, chodź do mnie, bo na tej ziemi już za dużo wycierpiałeś i zaznałeś bólu. Powołam ciebie do drużyny nieba. Potrzebuję dobrego obrońcy. Teraz będę grał w drużynie nieba i wyjechałem na najdłuższy wyjazd na mecz. Żegnam was wszystkich tu zgromadzonych. Czasami o mnie pomyślcie, powspominajcie — napisano w liście.

Ale to jeszcze nie było wszystko. Na zakończenie w imieniu Mateusza skierowano słowa do jego najbliższych.

„Żegnam moją mamę, która jest najwspanialsza na świecie. Kocham cię, mamo, to ty ze mną spędzałaś dużo czasu. Nigdy nie mówiłaś, że jesteś zmęczona. Jeździłaś ze mną na treningi, na mecze. Mówiłaś, jak jesteś ze mnie dumna, jak mnie mocno kochasz. Przytulałaś, dzwoniłaś. Żegnam mojego tatę, z którym zawsze oglądałem mecze, teleturnieje, graliśmy w piłkę, miło spędzaliśmy czas. Żegnam mojego brata Huberta. Razem mieliśmy pokój. Graliśmy na konsoli, oglądaliśmy mecze naszych ulubionych drużyn: Realu, Barcelony i Lechii Gdańsk. Hubert, bracie kochany, ja zawsze będę przy tobie. Żegnam moją siostrę Paulinę. Kocham was wszystkich” — te słowa podpisano tak: „Mateusz, lat 14”.

Był jeszcze PS: czasami odwiedźcie mnie na cmentarzu, pomódlcie się za mnie, zapalcie mi świeczkę, wtedy będzie mi raźniej.

Mateusz spoczął na cmentarzu w Suszu. Jego mogiłę przykryło morze kwiatów.

Źródło: onet.pl, wp.pl, fakt.pl

Fot. pixabay.com