Spór o majątek. Krwawy finał

Gdy Agata poznała Bogdana G., była już po przejściach. Jej dwa poprzednie związki nie należały do udanych – pierwszy partner ją zostawił, a drugi był alkoholikiem z ciężką ręką. Z tych relacji Agata miała dwóch synów. Z kolei żona Bogdana umarła na raka. Mieli jednego syna.

Agata i Bogdan pobrali się 8 sierpnia 2008 roku, po kilku latach wspólnego życia. Już wcześniej zamieszkali w domu rodzinnym kobiety. Posesja stała na samym końcu ulicy Białostockiej w W. i właściwie zahaczała już o wieś N. Kilka lat po ślubie, Agata G. przygarnęła do siebie matkę, Janinę P. Seniorka była w podeszłym wieku, miała problemy z chodzeniem, poruszała się na wózku inwalidzkim.

Początkowo małżeństwo było zgodne. Oboje pracowali – Agata w miejscowym supermarkecie, a Bogdan w rzeźni. Razem utrzymywali dom, robili niezbędne remonty. W przeszłości mieszkali w Anglii i dorobili się niewielkiego majątku. Dzięki tym pieniądzom poprawili stan budynku – odmalowali go, ogrodzili porządnym płotem, poszerzyli działkę.

Z czasem jednak w ich związku coś zaczęło się psuć. Bogdan zaczął być agresywny, zarówno w stosunku do żony, jak i teściowej. Twierdził, że on też zarabia na utrzymanie domu, więc powinien być jego właścicielem w równym stopniu jak żona. Agata nie była jednak zdecydowana, by przepisać część udziałów w nieruchomości na męża. Miała ku temu powody.

Jeszcze zanim Janina P. zamieszkała z córką, między małżonkami doszło do kłótni, w efekcie której starszy syn Agaty zabrał do siebie matkę i młodszego brata. Z czasem jednak kobieta wróciła do domu. Jej mąż przeprosił i zapewnił, że to był jego ostatni wybuch, a taka sytuacja więcej się nie powtórzy. Wkrótce Agata przekonała się, że nie było to prawdą. Chciała jednak załagodzić konflikt między nimi i w końcu oświadczyła, że przepisze część nieruchomości na męża. Pierwszy raz zrobiła to w 2013 roku. Dla Bogdana ten gest był niewystarczający. Dwa lata później doszło do ponownego rozszerzenia wspólnoty majątkowej i mężczyzna zyskał prawa do działki, którą nabyli kilka lat wcześniej. Niewiele to zmieniło w jego zachowaniu.

Agata miała dość. W 2018 roku postanowiła spisać testament – po jej śmierci wszystko miał odziedziczyć młodszy syn. Cztery lata później zmieniła swoją wolę, zapisując cały majątek po równo obu synom, wydziedziczając tym samym męża. Co było do przewidzenia – Bogdan nie mógł się z tym pogodzić. Już po spisaniu pierwszej wersji dokumentu jego zachowanie wobec żony i teściowej znacznie się pogorszyło. Od tego momentu awantury, groźby, przemoc fizyczna i psychiczna, złe traktowanie jej matki (wyganiał ją z domu, popychał, używał w stosunku do niej wulgaryzmów) – wszystko to było na porządku dziennym. Mężczyzna był coraz bardziej zuchwały. Pewnego dnia, trzymając w jednej ręce nożyczki, a w drugiej dłoń żony, groził, że odetnie jej palce. Sytuacja miała miejsce 25 stycznia 2022 roku, na kilka miesięcy przed majowym dramatem.

Zanim ten się wydarzył, Bogdan podjął inną próbę pozbycia się żony. Kilkanaście dni po groźbie obcięcia palców obmyślił nowy plan, wedle którego Agata miała zginąć w wypadku samochodowym. Bogdan przedziurawił bak w jej aucie. Kobieta dostrzegła wyciek paliwa i zaprowadziła pojazd do zaprzyjaźnionego mechanika. On, po sprawdzeniu stanu technicznego samochodu, poinformował ją o usterce i stwierdził, że nie wygląda ona na przypadkową, ale taką zrobioną specjalnie. Co ciekawe, Bogdan musiał śledzić żonę, bo gdy Agata pojawiła się w warsztacie, on podjechał pod budynek kilka chwil później. Z pewnej odległości przyglądał się pracy mechanika, aż w końcu mężczyzna do niego podszedł i zapytał:

– Mogę ci w czymś pomóc?

– W zasadzie to tak. Mam problem z elektroniką w samochodzie – wymyślił na poczekaniu Bogdan. – Ale nie jest to mocno pilna sprawa, przyjadę później.

Być może przestraszył się, że mechanik coś podejrzewa, bo szybko się oddalił.

Agata była zdziwiona diagnozą postawioną przez kolegę. W zasadzie nie miała wrogów, oprócz męża. Do tego momentu nie sądziła, że może się posunąć do czegoś tak złego, ale przypomniała sobie, co mówiła jej matka. Janina zrelacjonowała córce, że widziała zięcia wchodzącego do garażu, gdzie stał jej samochód. Nie zaglądała tam podczas jego obecności, ale ze środka wyraźnie słyszała jakiś stukot. Dzień później Agata odkryła usterkę w baku.

Nie zamierzała tego tak zostawić. W końcu była to kolejna poważna próba skrzywdzenia jej przez męża. Kobieta wiedziała, że wyglądało to tak, jakby chciał ją zabić. Udała się do komisariatu, prosząc by policja wszczęła procedurę Niebieskiej Karty. Nie chciała natomiast złożyć formalnego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Dzielnicowa, która rozmawiała wtedy z Agatą, wezwała do komisariatu Bogdana. Musiała poznać również wersję drugiej strony konfliktu. W trakcie tej rozmowy mężczyzna mówił wiele o pieniądzach, był bardzo skupiony na tym temacie. Twierdził, że rodzina ukradła mu 200 zł.

Efektem zgłoszenia był środek zapobiegawczy w postaci nakazu opuszczenia przez Bogdana domu. Mężczyzna musiał się wyprowadzić. Agata i Janina odetchnęły trochę, ale gdy okres nakazu zbliżał się ku końcowi, młodsza z kobiet postanowiła zawalczyć o jego wydłużenie. 9 maja 2022 roku w sądzie w W. odbyła się rozprawa, podczas której orzeczono, że Bogdan nie może wrócić do domu na okres kolejnych 2 miesięcy. Mężczyzna nie mógł się z tym pogodzić…

Chcesz poznać kulisy tej sprawy? Sięgnij po Detektywa 8/2025 (tekst Leny Figurskiej pt. Finał sporu o majątek). Cały numer do kupienia TUTAJ.

Dodaj komentarz