Sprawa śmierci Magdaleny Żuk: jest nowy świadek!

Magdalena Żuk zmarła 30 kwietnia 2017 roku podczas wakacji w Egipcie. Mimo upływu lat, nie udało się do tej pory wyjaśnić okoliczności jej śmierci. Na przeszkodzie stanęła skomplikowana współpraca między Polską a Egiptem.

Magdalena Żuk podczas pobytu w Egipcie zaczęła wykazywać niepokojące zachowanie, które z czasem przerodziło się w załamanie nerwowe. Trafiła do szpitala, skąd miała wyskoczyć przez okno. Jej rodzina nie wierzy, że śmierć Magdaleny była samobójstwem lub wynikiem nieszczęśliwego wypadku.

Od ponad siedmiu lat trwa śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk. Prokuratorzy nieustannie podkreślają, że kluczowa dla jego zakończenia jest kompleksowa opinia toksykologiczna, której wciąż nie dostali.

Polskie organy ścigania zwróciły się do Egiptu z prośbą o przesłuchanie biegłych, którzy przeprowadzali badania toksykologiczne. W ostatnim czasie wysłano notę ponaglającą w tej sprawie.

Do prokuratury co pewien czas zgłaszają się kolejne osoby, które twierdzą, że mają wiedzę na temat tragicznej śmierci Polki w Egipcie.

– Do tej pory pojawiło się już bardzo wiele takich osób, problem w tym, że nie wniosły one do sprawy niczego przełomowego – wyjaśnia prok. Tomasz Czułowski, którego cytuje “Super Express”. W sumie prokuratura przesłuchała dotąd ponad 200 osób.

Prokuratura wie, że w Egipcie pojawił się kolejny świadek w tej sprawie. – Skierowaliśmy do organów Arabskiej Republiki Egiptu wniosek o pomoc prawną w postaci przesłuchania w charakterze świadka kolejnej osoby, która deklaruje, że ma wiedzę w zakresie objętym postępowaniem – powiedział rzecznik prokuratury. Strona polska nie otrzymała jeszcze odpowiedzi na swój wniosek.

Wokół tej sprawy od początku narastało wiele teorii spiskowych. Została ofiarą handlu ludźmi? Zastraszenie? Niefortunny wypadek? Sprawą Magdaleny Żuk żyła cała Polska, ale okoliczności jej śmierci są niejasne do dziś. Mijają kolejne tygodnie miesiące i lata, a jasnych i precyzyjnych odpowiedzi niestety nie ma… Od 30 kwietnia 2017 r., czyli od dnia śmierci młodej Polki, do dziś nie wyjaśniono, co naprawdę wydarzyło się w egipskim hotelu

W kwietniu 2017 r. 27-letnia Magdalena Żuk samotnie poleciała na wakacje do Egiptu. Planowała ten wyjazd z chłopakiem, który jednak w ostatniej chwili nie mógł z nią polecieć, ze względu na krótką ważność paszportu.

Już podczas pierwszych dni pobytu w hotelu w Marsa Alam zachowanie kobiety było niepokojące, o czym opowiadała jej siostra, jak również chłopak. Osoby, które wówczas przebywały w hotelu zeznały, że zachowywała się agresywnie, kontakt z nią był utrudniony, a po chwili była znów ożywiona. Innych gości hotelowych pytała o swojego chłopaka. Jej stan pogarszał się z dnia na dzień. Gdy znaleziono ją nieprzytomną w hotelu trafiła do szpitala, ale nie było tam lekarzy, którzy mogliby jej pomóc. Po kilku godzinach w szpitalu wyskoczyła z drugiego piętra, wskutek czego zmarła 30 kwietnia 2017 r.

Polscy prokuratorzy sprawdzali miejsca, w których przebywała kobieta na kilka dni przed śmiercią, jak i miejsce, w którym straciła życie. Wiele osób na własną rękę próbowało rozwikłać dotąd niewyjaśnioną sprawę, tworząc przy tym mnóstwo teorii spiskowych, które można znaleźć w sieci.

Najczęściej powtarzaną teorią jest stan silnej psychozy, w którym znajdowała się Magdalena Żuk podczas pobytu w Egipcie. Już po wylądowaniu, jadąc autokarem do hotelu, siedząca obok kobieta zeznała, że w pewnym momencie kobieta zaczęła być agresywna i pobudzona. Już po wylądowaniu miała zadzwonić do swojego chłopaka Markusa, mówiąc mu, że słyszy głosy, ktoś kręci się obok jej pokoju i poprosiła, aby zgłosił to do recepcji. Recepcjoniści nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości.

Pierwsze dni pobytu, czyli 26 i 27 kwietnia dawały mocne sygnały, że coś niepokojącego dzieje się z dziewczyną. Biegała wystraszona i zdezorientowana po hotelu. Pytała ludzi, gdzie jest jej chłopaka, naprzemiennie płakała, modliła się, tańczyła, rozbierała. Podczas kolejnych dni w hotelu dziwne zachowanie kobiety zauważył rezydent, który miał poprosić innych gości o zwrócenie uwagi na dziewczynę. Na prośbę rodziny jej pobyt miał zostać skrócony do 29 kwietnia. Strona egipska zapewnia, że do tego czasu miała proponować dziewczynie konsultację lekarską, której ta odmówiła.

28 kwietnia znaleziono ją skuloną w samym szlafroku przed swoim pokojem. Na pierwszy rzut oka wygląda na odurzoną lub wycieńczoną, sprawia wrażenie, jakby skrywała twarz przed słońcem lub osobą, która nagrywała film. Według jednej z teorii, to jej zachowanie po traumatycznym doświadczeniu z poprzedniej nocy, kiedy to miała znaleźć się na statku lub jachcie, o czym przeczytacie w dalszej części. Po tym poranku zdecydowano o zawiezieniu ją do szpitala. Z udostępnionych nagrań wynika, że dwóch mężczyzn odprowadziło ją do lekarza. Następnie nerwowo rozmawia z kimś przez telefon na szpitalnym dziedzińcu, jednak nie wiadomo z kim.

Tego dnia za pośrednictwem mediów społecznościowych rodzina szukała sposobu, aby pomóc jej w powrocie do Polski. Również w ten dzień w późnych godzinach nocnych personel dwukrotnie miał ściągać Magdę z dachu hotelu, raz o 6 rano. Wielu internautów sugeruje, że dziewczyna mogła chcieć odebrać sobie życie, ale równie dobrze mogło to być zwykłe wyjście na dach.

29 kwietnia koszmar miał się skończyć – kiedy rezydent odwiózł kobietę na lotnisko, ze względu na jej niepokojące zachowanie pilot nie zgodził się przyjąć ją na pokład. Musiała w coraz gorszym stanie psychicznym wrócić do hotelu. Kontakt z nią był coraz bardziej utrudniony. Wieczorem trafiła do szpitala, gdzie doszło do przepychanek z personelem, kiedy próbowała uciec. Po północy, w okolicach 2:00 próbowała 2 razy wyskoczyć z okna, ale powstrzymała ją pielęgniarka. Po tym miała być przywiązana prześcieradłami do łóżka. Musiała jednak oswobodzić się, gdyż wyskoczyła z wysokości 8 m. Natychmiast przewieziono ją na oddział, jednak ze względu na obrażenia, zdecydowano się przewieść ją do szpitala w Hurghadzie ok. 8:00. Ok. 18:00 stwierdzono zgon.

27 kwietnia telefon Magdaleny zalogował się 30 km od linii brzegowej, co sugeruje, że wypłynęła w morze, a ze względu na jej stan – na pewno nie zrobiła tego sama. Według świadków nie opuszczała hotelu. Zdaniem polskiej prokuratury – to błąd logowania.

Jednak najbardziej niepokojącym dowodem w tej kwestii jest nagranie, które pokazuje połączenie wideo z jej chłopakiem. To właśnie ono jest źródłem największej ilości teorii spiskowych. Kiedy Markus rozmawia z dziewczyną, ktoś obok niego nagrywa zdarzenie. Widzimy, że dziewczyna nie dość, że nie trzyma telefonu sama, to jest przerażona, a w tle słychać mężczyzn rozmawiających po arabsku. Dziewczyna mówi m.in., że „Oni mają różne sztuczki”, a także przez łzy sugeruje, że nie wróci żywa do kraju. Nie dowiadujemy się, kim są „oni”. Jednak internauci rozszyfrowali, co mówią osoby w tle nagrania. Mężczyźni zwracają się do kogoś per „szefie” czy „kapitanie” i mniej więcej tłumaczą, co mówi dziewczyna. Mieli też rzucać żarty na temat wielkości genitaliów samego mężczyzny, z którym rozmawiała Magda.

Miało paść też zdanie przetłumaczone na „nie wyciągaj od niej”, co zdaniem niektórym miało być zdaniem-sygnałem dla mężczyzny, aby nie dopytywał więcej, gdyż dziewczyna może powiedzieć coś, przez co ten nie będzie mógł wykorzystać nagrania jako alibi. Według jednej z teorii to sam Markus miał wysłać do Egiptu Magdę do pracy seksualnej, za co miał mieć korzyści majątkowe. Partner dziewczyny twierdzi, że nagrywał rozmowę w razie sytuacji, gdyby coś jej się stało.

Kiedy 29 kwietnia próbowała uciec ze szpitala, zatrzymało ją 5 mężczyzn, w tym 3 ubranych po cywilnemu. Na jednego z nich dziewczyna rzuciła się, a niektórzy sugerują, że to była jedna z osób przeznaczonych do pilnowania jej, a dziewczyna zaatakowała go z premedytacją.

To samo zachowanie, które jedni uważają za stan silnej psychozy, inni uznają za wpływ silnych środków odurzających. Podczas pierwszych dni pobytu dziewczyna dzwoniła do rodziców, którzy podkreślali, że już wówczas wyglądała, jakby była pod wpływem alkoholu bądź narkotyków.

Podczas pobytu w szpitalu dziewczyna miała dostać leki przeciwpsychotyczne, lecz nie wykryto ich podczas sekcji zwłok. Wykryto za to leki leki stosowane w leczeniu depresji.

Już w maju 2017 r. dziennikarz dziennika „Fakt” zapytał o zdanie w sprawie śmierci Magdaleny Żuk najsłynniejszego polskiego jasnowidza – Krzysztofa Jackowskiego. Miał on wówczas przeczucie, że dziewczyna dostała nagłego ataku psychozy. Analizując udostępnione nagrania ze szpitala, Jackowski przypuszcza, że w psychice dziewczyny musiało zajść coś bardzo niepokojącego. Wyklucza celowe odurzenie, analizując nieporadne zachowanie osób w jej otoczeniu, które nagrywały ją i próbowały jej pomóc w Egipcie. Gdyby ktoś z nich chciał ją skrzywdzić lub już ją skrzywdził, zdaniem jasnowidza chciałby zatrzeć ślady zabijając kobietę.

W czasie tragicznej śmierci Magdaleny Żuk w Polsce trwała medialna nagonka na uchodźców. Naturalnym biegiem zdarzeń to właśnie ich przy okazji zaczęto obwiniać za tragedię. Niektóre media sugerowały, że młoda, piękna Polka padła ofiarą napaści/wykorzystania przez egipskich Arabów lub tamtejszą organizację przestępczą.

Zdaniem wielu osób, które na własną rękę analizowały znane fakty, strona egipska nie tylko nie zapewniła odpowiedniego zabezpieczenia dowodów, ale wręcz tuszowała ślady, które mogłyby pomóc w rozwikłaniu zagadki śmierci Magdaleny Żuk. Dlaczego? Turystyka jest największą gałęzią gospodarki Egiptu (24%), a skandal wokół polskiej turystki mógł mocno ją osłabić.

Sprawa Magdaleny Żuk nigdy się nie skończy? Wydawać by się mogło, że w XXI wieku nawet skomplikowane sprawy prędzej czy później znajdą rozwiązanie. W tym przypadku  można mieć wątpliwości. I trudno nawet winić za to nasze organy ścigania. Wszystko rozbija się o współpracę z dalekim Egiptem. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tam trzeba szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie żyje Magdalena Żuk.

Magdalena Żuk: dlaczego zginęła. Pisaliśmy o tym między innymi TUTAJ

Źródło: noizz.pl, polstatnews.pl, PAP, wp.pl, i.pl,

Fot.