Sunrise Festival: kto zamordował panią Monikę?

Czarna kartka z kalendarza: 23 lipca. 23 lipca 2010 roku, w Kołobrzegu, zamordowano 34-letnią Monikę D. z  z Grójca, w województwie mazowieckim. Kobieta przyjechała z mężem i znajomymi nad morze na  Sunrise Festival. To jeden z największych festiwali w Europie Środkowo-Wschodniej, na którym dominuje muzyka elektroniczna.

23 lipca, w piątek, około 3 nad ranem opuściła teren festiwalu, gdzie bawiła się ze znajomymi i udała się do wynajętego mieszkania. Wracała sama, bo – jak mówili jej bliscy – źle się poczuła, a nie chciała reszcie psuć zabawy.

Nigdy nie dotarła do wynajętej kwatery. W sobotę w południe znaleziono jej ciało w rowie melioracyjnym niedaleko ul. Kupieckiej.

Sekcja zwłok, którą zrobiono dwa dni po morderstwie wykazała, że kobieta zmarła od mechanicznych uszkodzeń głowy „w następstwie uszkodzeń kości twarzy i mózgoczaszki”.

– Mechanizm śmierci był straszny – powiedział dziennikarzom Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. – Biegły stwierdził aż trzy przyczyny zgonu. Wiadomo też, że kobieta w chwili śmierci była trzeźwa i nie była pod wpływem narkotyków.

Pierwsza przyczyna śmierci to właśnie złamanie kości twarzy i mózgoczaszki. Druga to uduszenie. Trzecia utopienie. Oznacza to, że w chwili gdy kobieta została wrzucona do rowu melioracyjnego tliła się w niej jeszcze iskierka życia. Zmarła wkrótce potem.

Pewne jest, że cała tragedia zaczęła się nad Bagniskiem przy skrzyżowaniu ulicy Kupieckiej i Myśliwskiej. Policja w toku śledztwa przyjęła kilka możliwych motywów, w tym rabunkowy i seksualny.

Sunrise Festival: zagadkowy motyw zbrodni

Kobieta uciekała nad bagnem, gdzie została wepchnięta lub sama wpadła. Była szarpana, bita. Uciekała, próbując ratować swoje życie i krzyczała. Jak później będą przyznawali śledczy, krzyk musiał być przeraźliwy. Nikt go jednak nie słyszał lub też nikt nie zwrócił na to uwagi.

Wiadomo, był Sunrise Festival i niejedno można było zobaczyć. W dodatku w tym miejscu było ciemno. Latarnie ustawiono dopiero kilka miesięcy po morderstwie.

Niezwykle zagadkowy jest motyw zbrodni. Zagadkowy… bo nigdy nie udało się go wyjaśnić. Wynik badania histopatologicznego pobranego dwa dni po zabójstwie wycinka tkanki wykluczyły gwałt.

Śledztwo: czas na bilans

Śledztwo trwało niemal rok i było zakrojone na wielką skalę. Przetrząśnięto całą okolicę, przepytano wszystkich mieszkańców okolicznych wieżowców, a później kontaktowano się z uczestnikami festiwalu. Na jednym z forów ktoś napisał o mężczyźnie, który w tragiczną noc miał myć zakrwawione ręce w toalecie niedaleko miejsca zbrodni. Żaden z podjętych tropów nie doprowadził do mordercy.

Prokuratura, pomimo tak dużych sił i środków zaangażowanych w śledztwo, zebrała wiele dowodów, ale zabrakło sprawy lub sprawców, którym można by postawić zarzuty. Wobec tego, niemal rok po morderstwie, sprawa została umorzona. Śledczy zaznaczają jednak, że do sprawy powrócą, jeśli uda się natrafić na nowy trop.

Fot. pixabay.com

Archiwum X: odpowie za zbrodnię sprzed 17 lat. Czytaj TUTAJ.