Świat z matni – Grzegorz W. Kołodko

Grzegorz W. Kołodko mówi: Świat trzeba ratować, odchodząc od antagonizmu w stronę współpracy dwóch współczesnych globalnych potęg – Chin i USA. Znajdą się i staną na ich czele przywódcy, którzy będą chcieli i potrafili tego dokonać. To oni zapiszą się po dobrej stronie historii. Tak jak po 1945 r. uczynili to przywódcy zwaśnionych przez pokolenia regionalnych potęg – Niemiec i Francji, stawiając na polityczną i ekonomiczną kooperację. Uchroniła ona Europę od zgubnych zbrojnych konfliktów, które toczyły się przez cały XIX i początek XX wieku. Na czym ucierpiały wszystkie państwa i co pochłonęło miliony ofiar ludzkich.

Nasz świat znalazł się w matni. Możni tego świata muszą pojąć, że nie da się nieustannie wzbogacać się – jakże często wyzyskując innych – bez oglądania się na towarzyszące temu koszty społeczne i środowiskowe. Natomiast społeczeństwa krajów na dorobku, funkcjonujące w gospodarkach emancypujących się, muszą znaleźć własny, oparty na merytokracji sposób wykorzystania nieodwracalnej globalizacji na rzecz zrównoważonego rozwoju. Nie uda im się to bez zapanowania nad procesami demograficznymi i bez uporania się z korupcją dewastującą gospodarkę.

Jak ją autor przewrotnie określa, czwarta część trylogii – poprzednie trzy zapoczątkowane bestsellerem pt. „Wędrujący świat” ukazały się w kilkunastu językach – została napisana z potrzeby ciągłego przypominania o największych problemach i poszukiwania odpowiedzi na pytania nurtujące dziś ludzkość: Jaka jest sytuacja? Co mamy robić? Co będzie dalej? To, co się wydarzy w przyszłości, zależy od nas. Od nas jako ludzkości, współczesnej cywilizacji, i od nas, jako uczestników toczących się procesów społecznych.

Spostrzeżenia profesora Kołodko

Profesor Kołodko dzieli się z Czytelnikami spostrzeżeniami i przemyśleniami odnośnie do stanu zglobalizowanej gospodarki, jej politycznego i kulturowego otoczenia. Czyni to bez emocji, korzystając z ogromu wiedzy. Opierając się na własnych badaniach, doświadczeniach z podróży (odwiedził 168 krajów) i osobistych kontaktach z przywódcami i uczonymi tego wędrującego świata.

Autor stara się kierować racjonalnością, a nie emocjami – zarówno w przypadku stawiania diagnoz, jak i formułowania recept. Gdy bowiem poddajemy się emocjom, to trudno o optymizm wobec wyjątkowego spiętrzenia negatywnych aspektów Wielkich Spraw Przyszłości. Nierówności społeczno-ekonomicznych, zmian środowiskowych, nierównowagi demograficznej, na które nakłada się „czarna trójca” – populizm, nacjonalizm i autorytaryzm – a także szwankująca demokracja.

Zdecydowana większość zagrożeń, przed którymi stoimy, może być pokonana. I to jest powód do optymizmu. Może, ale nie musi. I to skłania do pesymizmu niejednego uważnego obserwatora otaczającej nas rzeczywistości. Przeformułowanie celów rozwoju gospodarczego to imperatyw naszych czasów. Upieranie się przy starych, moralnie zużytych strategiach tworzy więcej problemów niż rozwiązań. Kreślenie celów rozwoju na nowe czasy to nie tylko zadanie elit, które te cele formułują i egzemplifikują, lecz całych społeczeństw. Społeczeństw, które muszą głęboko przeorać swoje systemy wartości. Do epoki wspólnoty pierwotnej, z typowym dla niej zbieractwem i myślistwem, nie da się wrócić, ale dalej trwać w oparach niepohamowanego konsumpcjonizmu zrodzonego przez XX-wieczny kapitalizm, też już się nie da. Ludzkości nie jest potrzebna obfitość, a umiar. I nie pogoń za produkowaniem i spożywaniem coraz większej ilości towarów, a zdolność do utrzymywania bezpiecznej równowagi ekonomicznej i społecznej.