Tadeusz Grzesik uznawany jest za jednego najgroźniejszych przestępców w Polsce. Plantator truskawek, znany dziś bliżej jako „Truskawka”, stał na czele zorganizowanej grupy przestępczej zwanej „gangiem kantorowców”. Jego ludzie strzelali prosto w głowę lub w klatkę piersiową – tak, aby ofiara nie miała szans na przeżycie. Jakie zasady obowiązywały w grupie Grzesika? Kto do niej trafiał? Co sprawiło, że tak długo pozostawali nieuchwytni?
W podkrakowskich Myślenicach pada ulewny deszcz. 22 lutego 2007 roku na opustoszałej ulicy rozlega się osiem wystrzałów. Stanisław, 62-letni właściciel kantoru, i jego 30-letni syn Łukasz wracają do domu. Łukasz wysiada z samochodu z torbą, w której jest około 160 tysięcy złotych w różnych walutach. Pada trafiony. Jego ojciec, który nie zdążył nawet wysiąść z auta, zostaje trafiony pięciokrotnie z ośmiu oddanych strzałów.
Strzały oddawane były w trudnych warunkach – podczas ulewy i przy ograniczonej widoczności. Trafienie pięcioma z ośmiu pocisków w takich okolicznościach świadczyło o dużym doświadczeniu strzeleckim sprawcy. To nie był przypadek ani dzieło przypadku – ktoś, kto oddał te strzały, doskonale wiedział, co robi.
Mieszkańców spokojnych dotąd Myślenic ogarnęła psychoza strachu. Burmistrz miasta natychmiast wyznaczył nagrodę w wysokości 100 tysięcy złotych za pomoc w schwytaniu sprawców, a właściciele kantorów dokładali kolejne 50 tysięcy. Pojawiały się nawet plotki, że za napadami stoją wyszkoleni wojskowi, może nawet ze Specnazu, ze względu na precyzję i zawodowe wykonanie.
Tadeusz Grzesik: krwawy szlak przez Polskę
Śledczy zaczęli łączyć napady, które wstrząsnęły krajem. 7 grudnia 2005 roku w Kraśniku na Lubelszczyźnie zastrzelono właściciela kantoru, Jerzego, który wracał do domu – napastnicy zabrali mu 70 tysięcy złotych. Miesiąc później, w Sosnowcu, doszło do niemal identycznego ataku – właściciel kantoru cudem przeżył, relacjonując, że napastnicy działali błyskawicznie, bez zbędnych pytań .
W listopadzie 2006 roku bandyci wpadli do kantoru w Ostrowie koło Przemyśla. Rozpoczęła się strzelanina. Jeden z pracowników zginął na miejscu, drugi został ranny, a właściciel zmarł w szpitalu. Kilka tygodni później w Przeworsku 58-letni właściciel kantoru został napadnięty we własnym domu i zginął na miejscu . W styczniu 2007 roku w Dębicy doszło do nieudanego napadu na kantor – właściciel zdołał wywalczyć sobie życie, a napastnik uciekł, zostawiając torbę z kajdankami, taśmą klejącą i pistoletem. Jak się później okazało, broń zacięła się w decydującym momencie, co ocaliło życie handlarzowi walutami .
Jak opisywali śledczy, każdy kolejny napad powtarzał ten sam schemat: deszcz, ciemność, szybkie uderzenie. Bandyci działali według jednego scenariusza, jakby grali w dobrze wyreżyserowanym spektaklu. Obserwowali potencjalne ofiary przez wiele dni lub tygodni, poznawali ich zwyczaje i dopiero wtedy uderzali. Najczęściej korzystali z broni automatycznej oraz pistoletów wyposażonych w tłumik. Większość ofiar została postrzelona w klatkę piersiową i w głowę. Zabójcy zawsze planowali dwie drogi ucieczki z miejsca zbrodni .
Tadeusz Grzesik: dwie twarze mordercy
Trop prowadził do skromnego gospodarstwa w Górnie pod Kielcami . Tam mieszkał Tadeusz Grzesik, urodzony 24 marca 1960 roku w Woli Jachowej . Na pierwszy rzut oka był to zwykły plantator truskawek, ojciec rodziny, który żył skromnie, nie wyróżniał się i nie jeździł drogimi samochodami. Miał pseudonim „Truskawka” . Jak się później okazało, to on był jednym z najokrutniejszych bandytów w kraju – największym seryjnym mordercą w powojennej historii Polski pod względem liczby ofiar .
Wielu z nas na co dzień nosi maski. Jednak nie każdy za obliczem oddanego męża i ojca, rolnika i plantatora truskawek skrywa twarz seryjnego mordercy oraz szefa niebezpiecznego gangu . Tadeusz Grzesik skupiał się głównie na logistyce przedsięwzięć, planował i rozkazywał, a dopiero gdy zaszła taka konieczność, zamykał niedokończone sprawy. I mimo że zazwyczaj to nie on pociągał za spust, policji udało się udowodnić mu aż 17 morderstw, za które został skazany.
Tadeusz Grzesik: pierwsze zbrodnie i porażka systemu
Najwcześniejsze potwierdzone morderstwa, w których uczestniczył Grzesik, miały miejsce 19 września 1991 roku w Cedzynie . W lesie zastrzelono wówczas trójkę obywateli Ukrainy – dwóch mężczyzn i kobietę. Kobieta została przed śmiercią zgwałcona. Z jej ciała zabezpieczono ślady biologiczne należące do dwóch mężczyzn . Sprawę umorzono w 1993 roku. Jak później ujawniono, koszt analizy DNA w tamtym czasie wynosił około 6 tysięcy złotych, co uznano za zbyt drogie. Gdyby wtedy przeprowadzono badania, Grzesik trafiłby za kraty i być może nie doszłoby do kolejnych zbrodni . W 2001 roku śledztwo wznowiono, a podejrzenia padły na gang Janusza Treli, jednak trop okazał się błędny . Przełom nastąpił dopiero po zatrzymaniu Grzesika w 2007 roku – badanie DNA pozwoliło powiązać go ze sprawą morderstw w Cedzynie .
W tym samym roku, 16 października 1991, w Stalowej Woli przed swoim blokiem zamordowano właściciela kantoru, Zenona P. Badania wykazały, że sprawca użył takiej samej amunicji, co w przypadku zabójstwa w Cedzynie, a sposób działania broni wskazywał, że to ten sam pistolet maszynowy . Rok później Grzesik prawdopodobnie zamordował handlarza walutami w Machowej – choć sprawa ta nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona przez prokuraturę .
Zabójstwa w latach 1997–1999
Jak wynika z akt sprawy, do której w 2024 roku odnosił się Sąd Najwyższy, Grzesik dopuścił się kolejnych zbrodni w drugiej połowie lat 90. :
W nocy z 2 na 3 lipca 1998 roku w Cedzynie zginął Mariusz J., uwikłany w przestępcze interesy, oraz Łukasz S., który był świadkiem zdarzenia .
Miesiąc później, w nocy z 18 na 19 lipca 1998 roku, w Woli Jachowej Grzesik wraz z Adamem K. wielokrotnie uderzali 17-letniego Romana K. drewnianym narzędziem po głowie i tułowiu. Motywem tej zbrodni były pretensje Adama K. o to, że oferta wcześniej zaczepiała jego partnerkę pod sklepem .
Kolejne dwie zamordowane osoby – Andrzej K. i Krystyna M. – były pracownikami przedsiębiorstwa zajmującego się handlem materiałami budowlanymi. Taką samą działalność prowadził mężczyzna, który wspólnie z Grzesikiem dopuścił się zbrodni. Obaj sprawcy ustalili, że jeśli zabiją pracowników konkurencyjnej firmy, zmuszą jej właściciela do zamknięcia interesu, co przyniesie im większe dochody .
Grzesik odpowiadał również za zabójstwo kierowcy w Niestachowie w 1999 roku oraz za zlecenie porwania w Woli Jachowej w 1997 roku .
Tadeusz Grzesik: „Lata świetności” gangu
Po tych wydarzeniach Grzesik stworzył gang, do którego należeli Wojciech W. (pseudonim „Młody”) i Jacek P., a później także Adam M. . W latach 2005-2007 grupa dokonywała regularnych napadów na właścicieli kantorów . Co ciekawe, wszyscy członkowie gangu byli rolnikami uznawanymi za spokojnych i oddanych swojej pracy. Ludzie, którzy spotykali się z nimi na co dzień, nie mieli pojęcia, że przez wiele lat żyli obok okrutnych morderców .
Gang działał z ogromną precyzją i dokładnością, co utrudniało policji ustalenie sprawców. Trudno było uwierzyć, że zwykli, niewyszkoleni ludzie mają taką zdolność do zacierania śladów . Jacek P., który był rusznikarzem, przyznał, że w 1991 roku przerobił dla Grzesika berettę, z której oddano śmiertelne strzały w Cedzynie . To właśnie dzięki jego późniejszym zeznaniom udało się rozwiązać wiele spraw. Jacek P. zdecydował się na współpracę z prokuraturą, deklarując, że nie jest w stanie dłużej żyć ze świadomością tego, w czym uczestniczył. W zamian za współpracę skazano go na 15 lat więzienia .
Trop prowadzi na plantację truskawek
13 marca 2007 roku kilka grup antyterrorystów weszło na ogrodzoną murem posesję Grzesika. Znaleziono tam wiele dowodów, w tym notes z adresami kantorów w całej Polsce – zarówno tych, gdzie już doszło do napadów, jak i tych, które dopiero planowano . Zatrzymanie Grzesika i jego wspólników otworzyło puszkę Pandory. Poza Radlinem, gdzie mieszkał Grzesik, członkowie grupy przestępczej spotykali się również w Gostkowie i miejscowości Górno (okolice Kielc) .
Jak relacjonowała prokurator Katarzyna Płończyk, zeznania Jacka P. były bardzo emocjonalne – widać było, że wracanie do tych zdarzeń wiąże się z silnym ładunkiem emocjonalnym. Prokurator nie miała wątpliwości co do motywu działania sprawców – chodziło o pieniądze. Środek do tego celu był jednak najdrastyczniejszy z możliwych. Sprawcy nie zakładali, że ktoś może zginąć, ale uznawali, że pozbycie się świadków to najbezpieczniejszy sposób zdobycia pieniędzy. Według prokurator, Tadeusz Grzesik traktował popełnianie przestępstw, w tym zabójstw, jako sposób funkcjonowania, zarabiania pieniędzy, spędzania czasu .
Wyroki i niewyjaśniona przeszłość
W 2013 roku Grzesik został prawomocnie skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo trójki Ukraińców i gwałt w Cedzynie . W 2015 roku zapadły kolejne wyroki za zbrodnie z lat 2005-2007 . W 2021 roku Sąd Okręgowy w Tarnowie skazał Grzesika na dożywocie za podwójne zabójstwo w Ostrowie i w Przeworsku . Tego samego roku Sąd Okręgowy w Kielcach skazał go na kolejne dożywocie za zamordowanie pięciu osób w latach 1997-1999 oraz zlecenie porwania w 1997 roku . W 2024 roku Sąd Najwyższy oddalił kasacje obrońców, podtrzymując wyroki dożywocia .
Według emerytowanego policjanta Zdzisława Szczekoty, który pracował przy sprawie, Grzesik był sprawcą lub współsprawcą kierowniczym około 40 zabójstw, choć skazano go za 17 z nich. Śledczy podkreślali, że Grzesik nie był osobą prostą – cechował go wysoki stopień inteligencji użytkowej, umiejętność dostosowania się do różnych warunków i perfekcyjne wykorzystywanie percepcji wizualnej i myślowej, co pozwalało mu planować tak skomplikowane przedsięwzięcia jak zabójstwa .
Dziś Tadeusz Grzesik ma 66 lat i odsiaduje trzy wyroki dożywotnie. Może ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po 30 latach.
W polskim systemie penitencjarnym dokładne miejsce pobytu (konkretny areszt lub zakład karny) skazanych za najcięższe przestępstwa nie jest publicznie ujawniane ze względów bezpieczeństwa. Ze względu na długość wyroku, Grzesik najprawdopodobniej stale rotuje między różnymi wyspecjalizowanymi jednostkami penitencjarnymi w kraju. Informacje o stanie odbywania kary można uzyskać bezpośrednio w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej.
Fot. wikipedia.org