To była rzeź. Zadał jej 116 ciosów nożem

Danuta i Witold są małżeństwem, jakich w Polsce wiele. Na co dzień są zgodni, jednak od czasu do czasu dochodzi między nimi do nieporozumień. Obowiązków rodzicielskich w ich domu nie brakuje, bo doczekali się czwórki dzieci. Trzej najstarsi chłopcy to już nastolatkowie, ale najmłodszy ma dopiero 3 lata i jest oczkiem w głowie całej rodziny.

Witold pracował wcześniej w firmie zajmującej się budową dróg, jednak pewnego dnia, w 1990 roku, wydarzył się wypadek. Mężczyzna został przygnieciony przez dźwig. Doznał poważnych obrażeń zagrażających życiu. Na szczęście przeżył, jednak doznane urazy na zawsze wykluczyły go z wykonywania pracy. Sytuacja finansowa rodziny pogorszyła się. Małżeństwo miało już wówczas trzech synów i w domowym budżecie liczyła się każda złotówka. Renta, którą otrzymywał mężczyzna, z całą pewnością była kroplą w morzu potrzeb.

W 1992 roku Danuta Matusik podjęła pracę jako sprzątaczka w jednej ze szkół w dzielnicy Niedobczyce w Rybniku, a jakiś czas później przeniosła się do nieistniejącej już szkoły zawodowej zlokalizowanej przy ulicy świętego Maksymiliana, w północnej części miasta. Do pracy dojeżdża autobusem, ale zdarza się, że zawozi ją mąż. Dom kobiety w dzielnicy Smolna, oddalony jest od jej miejsca pracy w dzielnicy Rybnicka Kuźnia o 5 kilometrów.

W połowie lutego 2000 roku mąż Danuty wybiera się do jednego z lokalnych barów. W trakcie spotkania dochodzi do sprzeczki między mężczyznami. Witold zostaje uderzony kuflem w głowę i trafia do szpitala w Wodzisławiu Śląskim. Spędza tam 2 tygodnie, jednak 2 marca 2000 roku opuszcza placówkę medyczną na własne życzenie, co nie podoba się jego żonie Danucie. Kobieta jest zła na niego po pierwsze za udział w bójce, a po drugie za to, że nie pozostał w szpitalu do pełnej rekonwalescencji.

Tego samego dnia rano trzech najstarszych synów małżeństwa udaje się do szkół. Najmłodszy, zaledwie 3-letni, zostaje odprowadzony do przedszkola. Danuta szykuje się do pracy, którą rozpoczyna codziennie o godzinie 12. Mąż proponuje, że ją podwiezie, jednak kobieta nie jest zainteresowana propozycją. Witold odwozi ją więc tylko na przystanek autobusowy, a następnie mężczyzna ma zamiar załatwić kilka spraw, w tym między innymi opłacenie rachunków czy zrobienie drobnych zakupów.

Pani Danuta wsiada do autobusu, w którym spotyka swoją koleżankę. Kobiety rozmawiają, pani Matusik narzeka nieco na nieodpowiedzialne zachowanie męża, jednak nie jest wylewna i nie wdaje się w szczegóły swojej małżeńskiej relacji.

Pani Danuta i jej dwie koleżanki rozpoczęły pracę od posprzątania sal, w których już zakończyły się lekcje. Na bieżąco zamiatały łatwo dostępne pomieszczenia, podlewały kwiaty, a z każdą godziną w budynku znajdowało się coraz mniej uczniów. Ostatnią klasą, która kończyła lekcje o godzinie 18.45, była III C.

Zaraz po dzwonku, młodzież wybiegła z sal i opuściła placówkę. Na zewnątrz było już ciemno i zimno, dlatego jedna z uczennic, czekająca jeszcze na znajomego, który miał ją odebrać ze szkoły, usiadła na szkolnym korytarzu. Gdy kwadrans później przed szkołą stanął samochód osobowy, nastolatka wyszła z budynku i ruszyła w stronę znajomego. Na krótkim dystansie między szkołą a samochodem, zaczepili ją nieznani nastolatkowie, jednak ona to zignorowała.

W tym czasie Danuta Matusik skończyła sprzątanie sali, w której odbywała się ostatnia lekcja. O godzinie 19.30 kobieta zabrała 2 worki ze śmieciami i wyszła ze szkoły, po czym ruszyła w stronę kontenera na śmieci, zlokalizowanego kilkanaście metrów od głównego wejścia do budynku. Jej dwie koleżanki skończyły wykonywanie swoich obowiązków i powoli szykowały się do zamknięcia szkoły. Z zaniepokojeniem stwierdziły jednak, że Danuta nie wróciła jeszcze po tym, jak wyszła wyrzucić śmieci, a czynność ta nie powinna zająć jej więcej, niż 5 minut.

Jedna z kobiet wyszła na zewnątrz i spojrzała w kierunku kontenera na śmieci. Nie zauważyła nikogo w jego pobliżu, wróciła więc do środka. Sprzątaczki zajrzały do każdej ze szkolnych sal, sprawdziły piwnicę, jednak nigdzie nie było ich koleżanki, choć jej kurtka i torebka nadal znajdowały się w szkole.

W obawie, że mógł się wydarzyć jakiś wypadek, wezwały telefonicznie woźną, która przybyła do szkoły z mężem. Wkrótce mężczyzna znalazł ciało Danuty Matusik. Twarz kobiety była całkowicie pokryta krwią. Pani Danusia leżała na plecach, miała otwarte oczy, jej ręce były rozłożone, a pozycja, w jakiej się znajdowała, przypominała ukrzyżowanie.

Wkrótce na miejscu pojawili się rybniccy policjanci, którzy rozpoczęli pierwsze czynności. Nie było żadnych wątpliwości, że 39-letnia Danuta Matusik nie żyje i została zamordowana w bardzo brutalny sposób. Na ziemi obok ciała kobiety leżały dwa worki ze śmieciami, natomiast podłoże obok denatki nosiło ślady naruszeń, co mogło wskazywać na walkę stoczoną z napastnikiem. Świadczy o tym również rozkład ran na ciele ofiary. W toku czynności wykluczono działanie sprawcy motywowane seksualnie, aczkolwiek bywają zdarzenia, w których odrzucenie tej motywacji jest dyskusyjne. A może coś go spłoszyło? Mało prawdopodobne jest również działanie motywowane rabunkowo: sprawca nie tylko nie zabrał ofierze posiadanego i widocznego łańcuszka koloru żółtego, o którym mógł domniemywać, że jest ze złota, ale przede wszystkim, z okoliczności towarzyszących mógł, a przynajmniej powinien wnioskować, z kim ma do czynienia.

Na miejscu pojawia się prokurator i lekarz – biegły sądowy, zdarzenia o takim charakterze wymagają ich obecności. Ruszają czynności procesowe.

– Oględziny miejsca ujawnienia zwłok, same w sobie wymagają skrupulatności, dokładności i systematycznego, metodycznego działania – tłumaczy doświadczony policjant wydziału kryminalnego z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. – Mamy początek marca. Oględziny rozpoczynają się o godzinie 20.43, jest ciemno, oświetlenie sztuczne, wynikające z zastosowania lamp halogenowych i przy temperaturze otoczenia +2 stopnie Celsjusza. To nie są komfortowe warunki pracy. Przy tej kategorii zdarzenia, zwłaszcza w kontekście ujawnienia i zabezpieczenia śladów, warunki należą do trudnych.

Zasady prowadzenia oględzin wymagają, aby wszelkie ustalenia zostały bardzo drobiazgowo i dokładnie opisane i rozrysowane. Określa się punkty odniesienia i mierzy odległości między wskazanym punktem, a położeniem ciała oraz wszelkich śladów czy przedmiotów ujawnionych na miejscu zdarzenia. Wszelkie wymiary należy zapisać w sposób precyzyjny, podając kierunki i odległości. W ciemności jest to szczególnie trudne.

Obecny na miejscu lekarz stwierdza obrażenia głowy w postaci m.in. złamania nosa. Na głowie, twarzy, szyi, klatce piersiowej i plecach ujawniono wiele ran kłutych, naliczono ich co najmniej 28, co na miejscu zdarzenia i w zastanych warunkach nie stanowi liczby ostatecznej. Tę wskaże przeprowadzona nieco później sekcja zwłok. Duże skupisko ran znajduje się z lewej strony szyi, w okolicy lewej piersi i na plecach.Niemal ćwierć wieku temu w Rybniku w województwie śląskim doszło do przerażającej zbrodni. 39-letnia Danuta Matusik, pracująca w Zespole Szkół Zawodowych jako sprzątaczka, została raniona ostrym narzędziem ponad 100 razy. Nie miała najmniejszych szans na przeżycie. Ta szokująca sprawa wciąż spędza katowickim policjantom sen z powiek, bo choć dysponują pewnym materiałem dowodowym, wciąż nie udało im się ustalić nazwiska sprawcy zabójstwa.

Danuta i Witold są małżeństwem, jakich w Polsce wiele. Na co dzień są zgodni, jednak od czasu do czasu dochodzi między nimi do nieporozumień. Obowiązków rodzicielskich w ich domu nie brakuje, bo doczekali się czwórki dzieci. Trzej najstarsi chłopcy to już nastolatkowie, ale najmłodszy ma dopiero 3 lata i jest oczkiem w głowie całej rodziny.

To była rzeź. Zadał jej 116 ciosów nożem. Chcesz poznać kulisy tej zbrodni? Sięgnij po Detektywa Wydanie Specjalne 4/2024 (tekst Anny Strzelczyk pt. 116 ciosów nożem). Cały numer do kupienia TUTAJ.