Wujek Tik-tak. Zagadka śmierci chłopców

Luty 1935 roku. Schwerin, Meklemburgia. W przeciągu tygodnia znikają dwaj młodzi chłopcy. Łączy ich jedno – obaj mają na sobie modne wówczas mundurki marynarskie. Zniknięcie dzieci stawia na nogi policję i prokuraturę. Któryś ze śledczych, dręczony złym przeczuciem, postanawia sprawdzić, czy gdzie indziej nie odnotowano podobnych przypadków.

To, co odkrywa, wywołuje prawdziwy szok. W ciągu ostatnich dwóch lat na terenie północnych Niemiec znaleziono ciała sześciu chłopców – wszystkich ubranych w marynarskie mundurki. Wszystkich znaleziono w lasach, w odludnych miejscach. I wszystkich – jakby po prostu zasnęli .

Śmierć, która nie budziła podejrzeń

Jak to możliwe, że przez tak długi czas nikt nie połączył tych zbrodni? Odpowiedź jest przerażająca w swojej prostocie. Na ciałach dzieci nie było żadnych widocznych śladów przemocy. Lekarze orzekali: „Tod durch Erfrieren” – śmierć z wyziębienia. Chłopcy, jak sądzono, oddalili się od domów, zgubili w lesie i zasnęli, by już się nie obudzić . Dodatkowo zgony zdarzały się w okresie jesienno-zimowym – hipoteza zamarznięcia wydawała się logiczna .

Policja działała lokalnie, nie istniała ogólnokrajowa wymiana informacji. Każdy przypadek traktowano odrębnie. W ten sposób jedno z największych zagrożeń III Rzeszy pozostawało bezkarne .

Onkel Ticktack

Przełom nastąpił 23 marca 1935 roku, gdy w pobliżu Wittenbergi znaleziono ciało kolejnego chłopca. Tym razem świadkowie zapamiętali coś istotnego: w dniu zaginięcia dziecko było widziane w towarzystwie starszego mężczyzny w ekstrawaganckim kapeluszu. Dzieci wołały na niego „wujek Tik-tak” – odgłos tykającego zegara, bo mężczyzna był zegarmistrzem .

Kolejny trop pojawił się w Grabowie. Policjant przypomniał sobie, że dwa lata wcześniej powstrzymał starszego mężczyznę, który próbował zwabić dwóch chłopców do lasu. Spisał wtedy jego dane. To było nazwisko, którego szukali .

3 kwietnia 1935 roku w miejscowości Wutzetz zatrzymano 65-letniego Adolfa Seefelda – wędrownego zegarmistrza bez stałego miejsca zamieszkania, który naprawiał zegary w domach na północy Niemiec .

Człowiek o mrocznej przeszłości

Adolf Seefeld urodził się 6 marca 1870 roku w Poczdamie jako najmłodszy z dziewięciu braci. Jego dzieciństwo było koszmarem – ojciec alkoholik znęcał się nad nim i nad matką, która trudniła się prostytucją. Gdy miał 12 lat, padł ofiarą gwałtu ze strony dwóch mężczyzn – doświadczenie to prawdopodobnie ukształtowało jego późniejszą psychikę .

Jako młody mężczyzna ożenił się, ale małżeństwo rozpadło się po kilkunastu miesiącach. W wieku 25 lat po raz pierwszy trafił do więzienia za „obrazę moralności” – molestowanie seksualne chłopca. To był początek jego długiej „kariery”. Przez następne dziesięciolecia spędził w zakładach karnych i szpitalach psychiatrycznych blisko połowę życia . Psychiatrzy diagnozowali u niego zaburzenia psychiczne i „ograniczenie umysłowe” .

Kiedy wychodził na wolność, wracał do swojego procederu. Jako domokrążny zegarmistrz wzbudzał zaufanie poczciwym wyglądem. Dzieci nazywały go „wujkiem Tik-tak” lub „wujkiem Adim” . Był dla nich miły, dawał cukierki, obiecywał nagrody. Miał też przydomek „Sandmann” – Piaskowy Dziadek .

Największa zagadka

Gdy Seefeld został aresztowany, szybko przyznał się do molestowania chłopców. Kategorycznie zaprzeczał jednak, by miał cokolwiek wspólnego ze śmiercią dzieci. Twierdził, że „tylko” ich wykorzystywał seksualnie, a potem zostawiał w lesie żywych. Prokuratura oskarżyła go o zgwałcenie i zamordowanie dwunastu chłopców. W rzeczywistości ofiar mogło być znacznie więcej – szacuje się, że nawet do stu, a śmiertelnych ofiar nawet trzydzieści .

Problem śledczych był jednak zasadniczy: jak Seefeld zabijał? Sekcje zwłok nie wykazywały śladów uduszenia, otrucia ani innych obrażeń. Biegli stali przed zagadką .

Pojawiły się teorie:

Uduszenie – niektórzy biegli medycyni, jak Victor Müller-Heß, byli przekonani, że chłopcy zostali uduszeni

Trucizna – na ciałach dwóch ofiar znaleziono śladowe ilości trującego grzyba

Hipnoza – najbardziej fantastyczna, ale też najbardziej intrygująca hipoteza

Seefeld chwalił się, że posiada umiejętności hipnotyczne. Według relacji, gdy policja kazała mu to udowodnić, rzekomo uśpił mysz . Zwolennicy tej teorii uważają, że Seefeld wprowadzał chłopców w stan hipnozy, a następnie pozostawiał ich w lesie, nie wybudzając ze snu. Ofiary umierały z wyziębienia, leżąc w bezruchu, jakby po prostu spały .

Wymuszona prawda

Proces przed sądem w Schwerinie rozpoczął się 21 stycznia 1936 roku. Seefeld nie przyznawał się do winy. Opinia publiczna była wstrząśnięta – zbrodnie pedofila zszokowały nawet władze III Rzeszy. Dla nazistów szczególnie kłopotliwy był fakt, że Seefeld był w pełni Aryjczykiem .

22 lutego 1936 roku sąd skazał Adolfa Seefelda na dwanaście kar śmierci przez zgilotynowanie. Dodatkowo przed egzekucją miał zostać poddany kastracji .

Tuż po procesie, już w celi śmierci, Seefeldem zajęło się Gestapo. Podobno chcieli sprawdzić, czy nie jest komunistycznym agentem. W rzeczywistości – poddali go torturom. Pod ich wpływem Seefeld wyznał, że zabijał chłopców za pomocą własnoręcznie przygotowanej trucizny, której żaden biegły nie był w stanie wykryć . Prawdziwość tych zeznań jest jednak wątpliwa – ofiary nie wykazywały objawów zatrucia, a Seefeld pod presją mówił wszystko, czego od niego oczekiwano .

Śmierć i tajemnica

23 maja 1936 roku Adolf Seefeld został ścięty gilotyną w więzieniu w Schwerinie. Przed śmiercią zamówił na ostatni posiłek pieczonego kurczaka .

Zabrał do grobu swoją największą tajemnicę. Do dziś nie wiadomo, jak zabijał swoje ofiary. Czy to była trucizna, której składu nigdy nie odkryto? Czy jednak – jak sugerują niektórzy badacze – używał hipnozy? W 1937 roku w „Monatsschrift für Kriminalbiologie” ukazało się opracowanie jego przypadku, ale i ono nie przyniosło ostatecznej odpowiedzi .

Jedno pozostaje pewne: przez lata, w samym sercu Niemiec, działał morderca, który wykorzystywał bezradność systemu i ślepotę lokalnych władz. Jego ofiary – chłopcy w marynarskich mundurkach – spoczywają w lasach północnych Niemiec, a sprawca ich śmierci do dziś pozostaje zagadką.