Zabójstwo Kim Wall… Noc, która miała być jedynie ekscytującą przygodą dziennikarską, przerodziła się w koszmar, którego szczegóły do dziś budzą grozę. 10 sierpnia 2017 roku znana szwedzka reporterka Kim Wall weszła na pokład futurystycznej łodzi podwodnej „UC3 Nautilus”, zbudowanej przez ekscentrycznego duńskiego wynalazcę Petera Madsena. Miała to być zwykła rozmowa – materiał o pasji człowieka, który marzył o podboju kosmosu i oceanu. Ale zamiast kolejnego sukcesu w jej karierze, ta wyprawa stała się początkiem jednej z najbardziej makabrycznych zbrodni w Europie XXI wieku.
Kiedy jednostka nie wróciła do portu, rozpoczęło się dramatyczne śledztwo, które odkryło kulisy chorej fascynacji, przemocy i obsesji. To nie był tylko mord – to było bestialstwo zaplanowane w zimnej krwi, a późniejsze ustalenia śledczych brzmiały jak fragment scenariusza horroru. Sprawa Kim Wall na zawsze zmieniła postrzeganie granicy między geniuszem a szaleństwem.
Zabójstwo Kim Wall. Życiorys
Kim Wall była młodą, ambitną i odważną kobietą. Urodziła się w 1987 roku w Trelleborgu w Szwecji i tam też spędziła dzieciństwo, później jednak wyjechała, by się uczyć. Podobnie jak rodzice, chciała zostać dziennikarką. W Londynie studiowała stosunki międzynarodowe, a w USA dziennikarstwo na Columbia University. Po ukończeniu studiów, jako „wolny strzelec”, pisała artykuły dla takich pism jak „Guardian”, „Time”, „New York Times” i „The Atlantic”.
Pracę traktowała bardzo poważnie. Interesowała ją ekologia, prawa człowieka oraz różne subkultury na świecie. Nigdy nie wahała się przed poruszaniem trudnych tematów. Szukając ich, docierała do tak egzotycznych i niebezpiecznych krajów, jak Syria, Uganda, Korea Północna i Kuba, a mimo to nie bała się. Uważała, że niebezpieczeństwo wpisane jest w zawód niezależnej dziennikarki.
Zabójstwo Kim Wall: wywiad dla „Wired
Jej marzeniem była przeprowadzka do Chin. Fascynowała ją tamtejsza kultura oraz mentalność mieszkańców, dlatego zaczęła się uczyć języka mandaryńskiego, po czym, wraz ze swym chłopakiem, postanowiła wynająć mieszkanie w Pekinie. Pomogli znajomi. W 2017 roku mieszkanie już na nich czekało, oboje zaczęli się szykować do przeprowadzki, ale wcześniej postanowili udać się do Kopenhagi. Chcieli uporządkować tam swoje sprawy osobiste, a przy okazji Kim zamierzała przeprowadzić dla magazynu „Wired” wywiad z człowiekiem, który od dłuższego czasu koncentrował na sobie uwagę europejskich mediów. Ani ona, ani jej chłopak, Ole Stobbe Nielsen, nie spodziewali się kłopotów.
Wynalazca, wizjoner i dziwak
WDanii o Peterze Madsenie ludzie różnie mówili. Dla jednych był geniuszem, dla innych wybuchowym ekscentrykiem. Niektórzy uważali go za wizjonera, ale inni twierdzili, że to dziwak o ego rozdętym do kosmicznych rozmiarów. Ten urodzony w Saeby w styczniu 1971 roku wynalazca szokował swymi przedsięwzięciami wielu ludzi, choć był samoukiem. Madsen nie posiadał żadnego technicznego wykształcenia, a mimo to tworzone przez niego konstrukcje mogły zapierać dech w piersiach. Wszystko co osiągnął zawdzięczał uporowi, entuzjazmowi i ciężkiej pracy.
Zabójstwo Kim Wall. Ale łódź!
W Europie o Madsenie zrobiło się głośno w 2002 roku gdy w swym warsztacie w duńskim Farum zbudował pierwszą prywatną łódź podwodną. UC 1 „Freya” miała 7,5 metrów długości i mieściła wewnątrz dwie osoby, jednak nie była to konstrukcja doskonała. Miała swoje wady. Zejść pod wodę można było nią tylko na krótki czas, a pochodzący z wózka widłowego silnik sprawiał, że jej prędkość była ograniczona. Dlatego, jeszcze przed jej ukończeniem, Madsen myślał już o budowie nowej łodzi.
Stworzył ją w 2005 roku wraz z grupą podobnych sobie zapaleńców. Łódź nosiła nazwę UC 2 „Kraka” i była wyposażona zarówno w napęd elektryczny, jak i w silnik diesla. Długa na 12 metrów mieściła w sobie nawet cztery osoby i miała 130 km zasięgu, choć i ona miała swoje wady. Jedną z nich była prędkość. Płynąc po powierzchni wody „Kraka” osiągała nawet 10 węzłów, już jednak przy pełnym zanurzeniu prędkość spadała do 3. Dlatego Madsen zaczął prace nad kolejną konstrukcją. Miała ona przyćmić wszystkie poprzednie.
Bardzo bezpieczna łódź
UC 3 „Nautilus” powstał w 2008 roku dzięki funduszom, które zebrano za pośrednictwem portali crowdfundingowych. Budowa łodzi pochłonęła ok. 200 tys. dolarów, jednak efekt zdecydowanie przewyższał wszystkie poprzednie konstrukcje. „Nautilus” liczył 18 metrów długości, ważył 40 ton, mógł zejść na głębokość ponad 100 m i mieścił w swym wnętrzu ośmioosobową załogę. Konstruktorzy i darczyńcy nie wykorzystywali jej do celów komercyjnych. Służyła im ona wyłącznie do rekreacyjnych rejsów po wodach okolic Kopenhagi i Madsen chwalił się, że wykonał na „Nautilusie” ponad 1000 zanurzeń. Twierdził, że na jego pokładzie nigdy nie zdarzyło się nic złego i że łódź była całkowicie bezpieczna.
„Nautilusa” podziwiali ludzie na całym świecie, nic więc dziwnego, że Madsena zaczęto nazywać duńskim Elonem Maskiem lub Richardem Bransonem, zwłaszcza że wynalazca myślał już o podboju kosmosu. W 2010 roku wszedł w spółkę z byłym pracownikiem NASA Kristianem von Begstonem i wspólnie postanowili niewielkim kosztem zbudować rakietę, która mogłaby wynosić ludzi na odległość 100 kilometrów od ziemi. Wprawdzie spółka ta szybko się rozpadła, jednak Madsen nie porzucił marzeń o podboju kosmosu. Postanowił zbudować własną rakietę, a to jeszcze bardziej podsyciło uwagę mediów. Dziennikarze z całego świata zabiegali, by nagrać o nim film lub by zrobić z nim wywiad, a Kim Wall była jednym z nich. Już w marcu 2017 roku napisała w tej sprawie do Madsena, ale nie obiecywała sobie zbyt wiele. Wiedziała, że nie jest jedyną osobą, która ubiega się o wywiad.
Na pokładzie „Nautilusa”
Zgodnie z oczekiwaniami dziennikarki Madsen długo nie odpowiadał. Najwyraźniej nie był zainteresowany wywiadem, a gdy ona kilkakrotnie ponowiła propozycję, odmówił. Tymczasem zbliżał się termin wyjazdu do Chin, więc Kim Wall i jej chłopak, postanowili zorganizować dla znajomych małe przyjęcie pożegnalne. Odbyć się ono miało w czwartkowy wieczór 10 sierpnia 2017 roku, w wynajmowanym przez nich domu. Tamtego dnia, nagle, odezwał się należący do Kim telefon. To Madsen przysłał SMS. Pisał, że zgadza się na wywiad i że zaprasza na pokład swej łodzi w czwartek 10 sierpnia o godzinie 19.
Teraz Kim miała dylemat. Ustalony przez Madsena termin spotkania kolidował przecież z planowanym przez nią przyjęciem pożegnalnym dla znajomych. Mimo to dziennikarka przystała na jego propozycję. Zgodziła się na ustalony termin, a jej chłopak i znajomi przyjęli to ze zrozumieniem. Przecież dom, w którym odbyć się miało przyjęcie, znajdował się blisko portu w Kopenhadze. Nic nie stało na przeszkodzie, by Kim zrobiła wywiad z Madsenem i po jego zakończeniu dołączyła do rozpoczętego bez jej udziału przyjęcia.
Zabójstwo Kim Wall. Kocham cię
Na spotkanie z Madsenem Kim udała się w towarzystwie chłopaka i kilku znajomych. Gdy była już na pokładzie „Nautilusa”, Ole zrobił jej zdjęcie. Kobieta stała na mostku kapitańskim i uśmiechała się beztrosko. Wiedziała, że w tej chwili wielu dziennikarzy jej zazdrości. Madsen stał obok, z głową zwróconą w przeciwną stronę. Spoglądał gdzieś w niebo z obojętnym wyrazem twarzy. Niedługo po tym łódź odbiła od nabrzeża i po zrobieniu kilku kółek po wodach Zatoki Kopenhaskiej, zeszła pod wodę.
Nikomu ze stojących na nabrzeżu osób nawet przez myśl nie przeszło, że na „Nautilusie” stać się może coś złego, zwłaszcza że Kim też była spokojna. Niedługo po wyjściu z portu wysłała do swego chłopaka SMS-a o lekko żartobliwej treści: „Nadal żyję” – pisała, a niedługo po tym przyszedł kolejny: „Zanurzamy się. Kocham cię. O! [Madsen] przyniósł nawet kawę i ciasteczka” – napisała Kim.
Dziennikarka była w pogodnym nastroju, więc Ole wraz ze znajomymi spokojnie wrócili do domu. Gdy zasiadali do stołu żartowali, lecz kiedy wybiła godzina 22, wszyscy zaczęli się niepokoić. Zakładali przecież, że o tej porze Kim zdąży już do nich dołączyć.
Chcesz poznać szczegóły i kulisy tej sprawy? Sięgnij po tekst Pawła Pizuńskiego „Zabójstwo na łodzi podwodnej” opublikowany w miesięczniku „Detektyw” 12/2024. Cały numer kupisz TUTAJ.