Zabójstwo matki kosztowało dwa tysiące

Katarzyna K. mieszkała ze swoimi dwoma dorosłymi synami w miejscowości Ż. przez całe życie. Miała gospodarstwo rolne, była wdową. Synowie, jak to często bywa, byli zupełnie od siebie różni, nie tylko w dzieciństwie, ale też i w późniejszych, dorosłych latach. Mieli jednak jedną wspólną, niezbyt pożądaną cechę – lubili zajrzeć do kieliszka. Zarówno Adamowi, jak i Krzysztofowi zdarzało się często być pod wpływem alkoholu, natomiast o ile pierwszy z nich zachowywał się wtedy spokojnie i nie wszczynał awantur, w przypadku drugiego należało się spodziewać jak najgorszych reakcji. Był agresywny, kłótliwy i skłonny do bitki.

Katarzyna i Adam zaznali trochę spokoju, gdy Krzysztof trafił za kratki. Stało się to niestety kosztem traumy kogoś innego – mężczyzna usiłował zgwałcić kobietę. W rodzinnej miejscowości nie było go przez kilkanaście miesięcy, ale na nieszczęście jego krewnych w końcu wrócił i ponownie zamieszkał razem z nimi. Nie byli z tego powodu szczęśliwi, ale Katarzyna uważała, że matce nie wypada wyganiać syna z domu, nawet takiego kłopotliwego.

Wraz z jego pojawieniem się powróciły dawne niepokoje – obaj synowie znowu nie wylewali za kołnierz i ponownie tym spokojnym był Adam, tym zachowującym się po alkoholu gorzej, Krzysztof. W swoich pijackich działaniach posunął się nawet dalej – zaczął wyrażać w stosunku do matki groźby pozbawienia jej życia.

Kobieta była coraz bardziej przerażona. Z jednej strony było to jej dziecko, ale z drugiej – przeżyła już tyle lat i nie chciała zginąć z ręki syna. Długo się nad tym zastanawiała, skonsultowała sprawę z Adamem i w końcu postanowiła zgłosić groźby policji.

Krzysztof był znany tamtejszym funkcjonariuszom. Wiedzieli, że jest agresywny, więc zgłoszone przez 81-latkę problemy potraktowali bardzo poważnie. Na tyle poważnie, że dzięki ich działaniom Krzysztof trafił do aresztu. Był w końcu recydywistą, a takich ludzi zawsze traktuje się ze stosowną uwagą.

Rodzina K. znowu odetchnęła, a życie powróciło do normalności. Rzeczony stan nie trwał jednak długo. Adam nagle zmarł. Dostał zawału serca, który był na tyle poważny, że mężczyzna pożegnał się z życiem. Dla Katarzyny był to ogromny szok, z dnia na dzień została praktycznie sama. Miała już swoje lata i wiedziała, że będzie jej ciężko poradzić sobie ze wszystkim, zwłaszcza że mieszkała w gospodarstwie rolnym. Początkowo próbowała jeszcze samodzielnie wykonywać obowiązki domowe i w obejściu, ale wiedziała, że nie na długo starczy jej sił. Biła się z myślami co robić. W końcu podjęła dwie kluczowe decyzje – o sprzedaży ziemi i wycofaniu zeznań obciążających drugiego z synów. Seniorka, trochę naiwnie, liczyła na to, że śmierć brata i kolejny pobyt w więzieniu, zmienił Krzysztofa choć trochę i będzie im się lepiej żyło. W końcu udała się do komisariatu, by poinformować o swojej decyzji:

– Dzień dobry, chciałabym wycofać zeznania obciążające mojego syna, Krzysztofa K. – powiedziała Katarzyna zdumionemu policjantowi, który dobrze znał naturę jej syna.

– Pani Katarzyno, jest pani pewna?

– Tak, jestem pewna. Chcę, żeby wyszedł na wolność.

– Ma pani świadomość, że on groził pani pozbawieniem życia…

– Mam, mam… ale teraz, kiedy umarł Adam, zostałam zupełnie sama. Mam już swoje lata, nie poradzę sobie.

– Nie sądzę, by akurat pani syn był jakąś wymierną pomocą.

– Nie mam innego. Chcę żeby wyszedł na wolność. Może pobyt za kratkami trochę go zmienił.

– Nie sądzę, ale jeśli naprawdę chce pani wycofać zeznania, to tak zrobimy.

Wkrótce działania podjęte przez Katarzynę mające na celu uwolnienie Krzysztofa przyniosły efekty i mężczyzna po czteromiesięcznym areszcie wrócił do domu. Przez moment było spokojnie, ale sielanka trwała niezwykle krótko. Mężczyzna ponownie regularnie sięgał po alkohol i wszczynał awantury. Znowu pojawiły się groźby wobec matki. Do nich wkrótce dołączyły żądania dotyczące pieniędzy. Stało się to po tym, jak kobieta sprzedała należącą do niej ziemię. Nie była osobą, która trzymałaby pieniądze w banku, nie ufała im. Całą gotówkę ukryła więc w domu, ale nie zdradziła synowi gdzie dokładnie. Może gdyby to zrobiła i Krzysztof miałby swobodny dostęp do pieniędzy, Katarzyna nie umarłaby w tak strasznych okolicznościach.

Chcesz poznać kulisy tej sprawy? Sięgnij po Detektywa Wydanie Specjalne 4/2025 (tekst Leny Figurskiej pt. Dwa tysiące za życie matki). Cały numer do kupienia TUTAJ.