Zabójstwo w Chodzieży: coraz więcej szczegółów

Zabójstwo w Chodzieży wstrząsnęło całą Polską. Z dnia na dzień znamy coraz więcej szczegółów i okoliczności dramatu. Największą niewiadomą jest motyw działania sprawcy, który zabił 4 członków najbliższej rodziny. Policja i prokuratura nie ukrywają, że będzie bardzo trudno to ustalić.

Dramat rozegrał się na początku tego tygodnia, choć szczegóły kiedy kto zginął nie są jeszcze znane. Wszystko zaczęło się  poniedziałek wieczorem w Chodzieży. To wtedy w domu przy ul. Podgórnej odkryto zwłoki pięcioosobowej rodziny.

Oficer prasowa chodzieskiej policji st. asp. Karolina Smardz-Dymek podała, że zwłoki dwóch osób odnalazł krewny, który nie mógł się skontaktować z bliskimi i przyjechał do miejsca ich zamieszkania. Gdy wszedł do domu, na parterze zauważył ciała Krzysztofa A. i jego żony. Wezwał policję, a ta odkryła zwłoki kolejnych trzech osób.

Dom, w którym doszło do tragedii, znajduje się w bardzo spokojnej okolicy, w pobliżu jeziora Karczewnik. Sąsiedzi rodziny są w szoku i nie mogą uwierzyć w to, co się stało. W rozmowie z Onetem przyznali, że wcześniej widzieli uchylone drzwi do ogrodu, ale nie zwrócili na to szczególnej uwagi. Najbliższa sąsiadka rodziny mówiła, że właścicielka domu miała koty. Kobieta sądziła więc, że sąsiadka po prostu zostawiła im możliwość wychodzenia na zewnątrz.

Cztery zabójstwa, jedno samobójstwo

Już we wtorek rano, kilkanaście godzin po znalezieniu ciał, śledczy stwierdzili, że znają rozwiązanie.

Ze wstępnych ustaleń wynikam że 41-letni Krzysztof A. najpierw zabił rodziców: 73-letniego Bogdana i rok młodszą Krystynę.Następnie zabił 38-letnią żonę Martę, którą wcześniej skrępował. Śledczy podkreślają, że zabił również swojego kilkumiesięcznego syna Stasia. Potem popełnił samobójstwo. Najpierw próbował podciąć sobie żyły, potem zadał sobie cios nożem w szyję.

W piątek w budynku poznańskiej Prokuratury Okręgowej śledczy przekazali najnowsze informacje będące wynikiem sekcji zwłok.

— Wczoraj wieczorem zakończyła się sekcja zwłok. Według wstępnej opinii biegłych przyczyną zgonu wszystkich osób były rany cięte szyi — przekazał prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Oznacza to, że potwierdziły się dotychczasowe ustalenia śledczych.

 Zabójstwo w Chodzieży: kiedy kto zginął?

Rzecznik prokuratury wskazał również, że biegli wskazali na prawdopodobny czas popełnienia zbrodni.

Z oględzin ciał znalezionych w poniedziałek w domu w Chodzieży, z plam opadowych oraz stężenia pośmiertnego na wszystkich ciałach, wynika, że najpierw zginęli rodzice 41-latka. Biegły wskazał, że zginęli 3-5 dni przed poniedziałkowymi odnalezieniem ich ciał. To oznacza, że syn mógł ich zabić na przykład w czwartek 20 kwietnia. Wtedy też Krzysztof A., jego żona oraz kilkumiesięczny syn byli widziani po raz ostatni przez sąsiadów. Wyszli na krótki spacer, na dworze padało. Małżonkowie do domu wrócili osobno, a Krzysztof A. pierwszy pojawił się na posesji.

Żona i syn Krzysztofa A. zginęli 2-3 dni przed rozpoczęciem poniedziałkowych oględzin. Być może więc zginęli tuż po rodzicach sprawcy, być może jednak nawet kilkadziesiąt godzin później. Co działo się w tym czasie? Tego nie wiadomo.

Pewnie jest to, że żona Krzysztofa A. miała skrępowane ręce i nogi oraz zaklejone usta. Ponadto na ciałach wszystkich dorosłych ofiar — na rękach rodziców 41-latka oraz na rękach jego żony — znaleziono obrażenia charakterystyczne dla reakcji obronnych. To oznacza, że jego ofiary się broniły. Wszystkie rany powstały za ich życia.

Reakcji obronnych nie stwierdzono jedynie na ciele kilkumiesięcznego syna sprawcy — w tym przypadku mowa jednak o bezbronnym dziecku.

Nieznany motyw zbrodni

— Trudno wyjaśnić coś, co jest dla nas niezrozumiałe, jeśli chodzi o motywacje sprawcy. Sprawa jest wyjątkowa, ma wielki ładunek emocjonalny — stwierdził prokurator Łukasz Wawrzyniak.

Śledczy wciąż ustalają, co było przyczyną tragedii. Zamierzają sprawdzić pojawiające się pogłoski, że Krzysztof A. w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Przesłuchują także świadków z Chodzieży i okolic oraz z Sochaczewa, z którego pochodziła żona domniemanego sprawcy. Do niedawna małżonkowie mieszkali w tym mieście. Do Chodzieży, do rodzinnego miasta Krzysztofa A., przyjechali razem z synem dwa miesiące temu. Powodem był zły stan zdrowia jego ojca. Mieli się nim zaopiekować.

Przerażająca zabójstwo w Chodzieży

Zwłoki czterech osób dorosłych i kilkumiesięcznego dziecka znaleziono w poniedziałek wieczorem w domu jednorodzinnym przy ul. Podgórnej. Początkowo brano pod uwagę scenariusz, że sprawcą była osoba z zewnątrz. Śledczy, na podstawie zabezpieczonych śladów, szybko jednak wykluczyli taką możliwość. Uznali, że sprawcą był jeden z domowników, 41-letni Krzysztof A.

Śledztwo trwa. Być może za ok. miesiąc będą znane wyniki badań histopatologicznych wszystkich zwłok. Mają one wyjaśnić, czy sprawca był pod wpływem jakichś substancji odurzających oraz, czy takie substancje podał swoim ofiarom.

Szczegóły pogrzebu

Jeszcze w nocy, z 24 na 25 kwietnia, o dramacie zostali powiadomieni najbliżsi rodziny: jedyny brat pana Bogdana i jego żona oraz rodzice pani Marty — małżonki Krzysztofa A. Czekają teraz na ustalenia sekcji zwłok, które przeprowadzono, 27 kwietnia. Jak na razie nie ma jeszcze informacji o jej wynikach.

Jak dowiedział się Fakt, zaplanowano początkowo, że Krystyna A. i jej mąż Bogdan spoczną razem w jednym grobie w Chodzieży, a Marta A., jej mąż i maleńki Staś będą mieli zorganizowany drugi pogrzeb w Sochaczewie, gdzie mieszkają rodzice kobiety. Nie wiadomo jednak, czy po tym, jak okazało się, że za potworną zbrodnią stoi Krzysztof A., rodzice Marty nadal będą chcieli pochować zięcia w jednym grobie z zamordowaną córką i wnuczkiem.

Rodzinie nie wydano ciał. Nie ma jeszcze ustalonej daty pogrzebu. Wiadomo natomiast, że burmistrz Chodzieży postanowił w jego dniu ogłosić w mieście żałobę.

Zabójstwo w Chodzieży: co wiadomo o zmarłych?

Co wiadomo o zmarłych? Sąsiedzi rodziny wyjawili, że 41-latek poznał Martę w Anglii. Przed śmiercią mężczyzna zajmował się robieniem łapaczy snów. Z kolei 38-latka prowadziła własną działalność – malowała torebki i sprzedawała je w internecie.

Para wraz z dzieckiem sprowadziła się do rodziców Krzysztofa A. w Chodzieży, ponieważ starsze małżeństwo nie dawało sobie samo rady. Szwagierka zmarłego 73-letniego Bogdana przekazała, że to mężczyzna był ciężko chory. Jego stan był na tyle poważny, że rodzina spodziewała się jego śmierci.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, bliski, który mieszka poza Chodzieżą, od kilku dni nie mógł skontaktować się z rodziną. To go zaniepokoiło. Poprosił więc znajomego z Chodzieży, by podjechał do domu i sprawdził, czy wszystko jest w porządku. Na miejscu okazało się, że drzwi do domu są otwarte, a w środku znajdują się dwa ciała – 41-latka i jego żony. Mężczyzna natychmiast wyszedł z domu i powiadomił policjantów, którzy w budynku znaleźli trzy kolejne ciała – rodziców 41-latka oraz jego dziecka.

Śledczy znaleźli w domu narzędzie zbrodni. To nóż. Prokuratura w rozmowie z GW przyznała, że śledztwo ma przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie jaki był motyw zbrodni. Może się jednak okazać, że odpowiedzi nie uda się uzyskać.

Wcześniej rodzina nie była notowana przez policję.

Źródło: onet.pl, rmf24.pl, fakt.pl, gazeta.pl

Fot. pixabay.com