Na terenie jednej z posesji w miejscowości Lutoryż koło Rzeszowa odnaleziono około 30 ludzkich płodów oraz znaczne ilości odpadów medycznych.
Do odkrycia doszło podczas prac ziemnych prowadzonych na posesji. Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, 10 czerwca br. śledczy zostali powiadomieni o ujawnieniu dużej ilości odpadów medycznych, głównie bloczków parafinowych i szkiełek mikroskopowych.
Wśród zabezpieczonych materiałów znajdował się również płód ludzki oraz inne szczątki, które mogły stanowić płody ludzkie we wczesnej fazie rozwoju lub ich fragmenty. Na miejsce skierowano biegłych lekarzy. Potwierdzają oni, że to szczątki płodów ludzkich.
Płody pod Rzeszowem
W toku postępowania ustalono, że obecni właściciele nieruchomości nabyli działkę od kobiety wykonującej zawód lekarza patomorfologa. 11 czerwca prokurator wydał polecenie zatrzymania 57-letniej Magdaleny H. Kobietę zatrzymano rano 12 czerwca na terenie Zamościa. Tego samego dnia sprawę przejęła do dalszego prowadzenia Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie.
Postępowanie prowadzone jest w kierunku przestępstw z art. 262 Kodeksu karnego, dotyczącego zbezczeszczenia zwłok, oraz art. 183 § 5a Kodeksu karnego, odnoszącego się do porzucenia odpadów niebezpiecznych w miejscu nieprzeznaczonym do ich składowania lub magazynowania.
***
W związku z pojawiającymi się pytaniami i spekulacjami do sprawy odniosły się władze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Placówka podkreśla, że nie ma związku z prowadzonym postępowaniem.
„W związku z pytaniami dotyczącymi ujawnienia szczątków ludzkich w Lutoryżu informujemy, że sprawa ta nie dotyczy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie (USK w Rzeszowie). Szpital działa zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz wewnętrznymi procedurami” – przekazała placówka w oficjalnym komunikacie.
Stanowisko szpitala pojawiło się po licznych pytaniach kierowanych do placówki w związku z głośną sprawą z Lutoryża. A także faktem, że zatrzymana 57-letnia mieszkanka Rzeszowa, do której wcześniej należała działka (na której odkryto szczątki) jest patomorfologiem. Władze USK podkreślają, że w Kliniczny Zakład Patomorfologii USK w Rzeszowie nie ma sobie nic do zarzucenia.
„W takich sprawach kluczowa jest dokumentacja. Materiał przekazywany do dalszego postępowania jest rejestrowany, co pozwala odtworzyć jego pochodzenie i sposób postępowania. W odniesieniu do naszego szpitala nie ma podstaw do łączenia tej sprawy z naszą placówką” – podkreśla dr hab. n. med. Ewa Beata Kaznowska, kierownik Kliniki Patomorfologii w USK w Rzeszowie i konsultant wojewódzki w dziedzinie patomorfologii.
W końcowej części komunikatu Uniwersytecki Szpital Kliniczny zadeklarował gotowość do współpracy z właściwymi instytucjami, jeśli zajdzie taka potrzeba. „Jako USK w Rzeszowie pozostajemy do dyspozycji właściwych organów w zakresie udzielenia informacji dotyczących obowiązujących w naszej placówce procedur” – przekazał szpital.
Oświadczenie ma rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące funkcjonowania placówki i podkreślić, że sprawa badana przez śledczych nie dotyczy działalności Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie. Aktualnie na miejscu wciąż trwają działania śledczych, którzy sprawdzają dokładnie każdy fragment ziemi na działce, na której dokonano szokującego znaleziska.
Źródło: portal.abczdrowie. pl, rzeszów-news.pl