Zdzisław Najmrodzki i jego brawurowe ucieczki

Z zawodu był mechanikiem samochodowym, a z zamiłowania przestępcą. Specjalizował się w okradaniu sklepów i kradzieży samochodów. Nie interesowało go byle co – gustował jedynie w autach marki Polonez. Zdzisław Najmrodzki sławę zdobył jednak dzięki swoim brawurowym ucieczkom z więzienia. Wolność na własną rękę próbował odzyskać 29 razy.

Uciekał z zakładów karnych, aresztów, sądu, ulatniał się podczas konwojów. Mimo wszystko dał się lubić, czego dowodem może być ucieczka z pociągu, którym eskortowało go do więzienia dwóch pracowników służby więziennej. Podczas podróży panowie zaprzyjaźnili się na tyle, że po kilku wspólnych toastach zgodzili się zdjąć Najmrodzkiemu kajdanki. Po paru chwilach i uśpieniu czujności konwojentów, mistrz ucieczek po prostu wyskoczył z pociągu. Złodziejska natura wzięła jednak górę i niedługo potem znów trafił za kraty. Nie na długo… Jedna z jego najsłynniejszych ucieczek miała miejsce 3 września 1989 roku, kiedy przechadzający się po więziennym spacerniaku Najmrodzki dosłownie zapadł się pod ziemię. Z zakładu uciekł tunelem, który wykopali jego koledzy. Pomysłodawczynią tej operacji była jego matka. Więcej o wyczynach Zdzisława Najmrodzkiego przeczytasz w Detektywie nr 11/2021 – tekst pt. „Najsłynniejszy złodziej PRL-u”.

Nie tylko Zdzisław Najmrodzki

Uzbrojeni strażnicy, zabezpieczenie terenu i stref wewnątrz zakładu, szereg procedur ochronnych, kraty i grube mury – może się wydawać, że więzienie to twierdza, z której nie ma żadnej drogi ucieczki. Tymczasem okazuje się, że do pokonania wszystkich barier jeden potrzebuje prześcieradła, a drugiemu wystarczy łyżeczka do herbaty. Dobry plan, kompleksowy projekt i kilka sprawnych ruchów – wolność jest jego. Geniusz, szaleniec to czy MacGyver z pudła rodem? Jak nazwać tych, którzy walczą z systemem tak, by wygrać? Choćby na chwilę.

Jedni uciekają i słuch po nich ginie. Ukrywają się w najczarniejszych zakamarkach wszechświata, pławiąc się w wolności, która paradoksalnie jest złotą klatką. Drudzy wybierają nieco bardziej ekstremalną drogę i strażnikom więziennym wysyłają pocztówkę z pozdrowieniami z Tajlandii. Znajdą się i tacy, którzy ponad 50 lat po brawurowej ucieczce chcą zabrać głos w sprawie…

Wymyk z cyrku, dać z glana z chaty albo pójść w cug z gułagu – właśnie tak w więziennej gwarze brzmiałaby ucieczka zza krat. Określenia te budzą raczej nieśmiały uśmiech na twarzy, a nie oddają powagi sytuacji. Powagę ciężko zachować również analizując to, jaką drogę zza krat do wolności wybierają niektórzy skazani. Do śmiechu nie jest jednak wtedy, gdy bliżej przyjrzymy się systemom zabezpieczeń w „najbardziej strzeżonych więzieniach świata”.

Interesują Cię najsłynniejsze ucieczki z więzienia? Sięgnij po Detektywa 11/2021 (tekst Anny Rychlewicz „Wymyk z cyrku,  czyli najsłynniejsze ucieczki z więzienia”). Cały numer do kupienia TUTAJ.