Zemsta za krzywdy narzeczonej. Skrzywdzony, przed laty, przez narzeczoną – Marek B. od 20 lat mści się na kobietach w Nowej Hucie. Kolejną odsiadkę kończy w 2025 roku i jest poważne ryzyko, że może wtedy, po raz kolejny, wrócić do swoich przestępczych praktyk.
Marek czasami czuł, że ma w sobie jakąś nieuchwytną siłę, która niczym olbrzymie tsunami wzbiera, nabiera mocy i gwałtownie szuka ujścia. Wtedy brał do ręki nóż i w środku nocy wychodził na miasto, by olbrzymia fala, którą nosił w sobie, uderzyła z całą mocą. Najlepiej, by trafiła w bezbronną kobietę, bo tylko wtedy przychodziło wyładowanie i przyjemna dla duszy ulga.
Pierwsza fala. Rok 1996
Po raz pierwszy tę falę Marek poczuł, gdy miał 25 lat. Wcześniej żył normalnie w pełnej rodzinie. Nim i młodszą siostrą troskliwie zajmowali się ojciec taksówkarz i matka, referentka w biurze projektów. Dorastał na niedużym osiedlu w centrum Nowej Huty w Krakowie. Tutaj, jako niespełna 15-latek, przeżył swój pierwszy seks z Ulą. Coś jednak poszło nie tak i szybko rozstali się, ale dekadę później doszło do ponownego spotkania pary i wrócili do siebie. Wtedy było między nimi tak sobie. Wcześniejszy żar młodzieńczej fascynacji gdzieś przepadł, ale przez pewien czas tworzyli związek. W przypływie szczerości Marek zwierzył się Uli, że podnieca go coś innego niż zwykłe zbliżenie: uwielbiał podpatrywać pary uprawiające seks. Chodził wówczas wieczorową porą po osiedlu z lornetką i patrzył. Nie krył, że czuł się pobudzony, gdy widział „kochających się ludzi”. Po latach biegli określili tę jego nieszkodliwą dewiacje jako skoptofilię, czyli podglądactwo.
Zemsta za krzywdy narzeczonej
Marek nie raz prosił Ulę, by także i ona wzięła do ręki lornetkę i spojrzała w jedno czy drugie okno. O
To dojmujące poczucie krzywdy zaważyło na całym życiu Marka. Po rozstaniu z Ulą szukał pocieszenia w innym związku, ale to się nie powiodło. Nie dały ulgi wizyty u psychologa, czy spowiedź u znajomego księdza. Także pity w tym czasie w nadmiarze alkohol nie sprawił, by Marek poczuł się lepiej. Był rozbity i wiecznie podenerwowany. W takim stanie z jeszcze większą intensywnością zaczął podglądać kobiety na osiedlu i zaczął tropić ich ewentualne zdrady.
***
Czuł, że po raz pierwszy wzbiera w nim potężna fala gniewu. Musiał coś z tym zrobić, znaleźć ujście i ukarać kobiety za ich złe postępowanie. Te rzekome zdrady cały czas zaprzątały jego umysł. Nie potrafił spojrzeć na spacerujące po osiedlu panie, by nie wyobrazić sobie, że właśnie dopuściły się niegodnych czynów natury seksualnej. I teraz wracają do swoich partnerów, mężów lub narzeczonych, a oni nie mają pojęcia o występnej naturze płci przeciwnej. Tylko on, Marek, doskonale wiedział do czego, te złe z natury kobiety, są zdolne. I on je za to surowo ukaże. Wyręczy w ten sposób innych zdradzonych mężczyzn, będzie w ich imieniu karzącą ręką sprawiedliwości.
Zemsta. Atakował pod osłoną nocy
Nocne życie stało się jego domeną. Cisza i spokój. Z daleka, w bladym świetle lamp ulicznych widział wyraźnie potencjalną ofiarę. Mógł ją dokładnie obejrzeć i szybko przeanalizować, czy spełnia kryteria zdziry, puszczalskiej, szmaty, kur… Czyli tego najgorszego sortu płci pięknej, który na pewno jest gotowy do skrzywdzenia niewinnego, dobrego mężczyzny, a za taką postać uważał się Marek.
Pierwszą ofiarę wypatrzył ukryty za drzewem. Wyskoczył z ciemności i wyjął nóż sprężynowy. Padło na 31-letnią Anetę C., nauczycielkę języka angielskiego. Szczupła, niska, z kręconymi włosami, mężatka.
– Jak nie oddasz torebki to w jednej chwili rozwalę ci gardło – rzucił jedno zdanie.
Wystraszona ofiara spełniła jego żądanie, wtedy pędem uciekł z łupem. Był koniec września 1996 roku. Miesiąc później był już bardziej śmiały i brutalnie zaatakował dwie siostry w średnim wieku, spacerujące po północy środkiem osiedla w Nowej Hucie. Błyskawicznie dobiegł do nich z nożem.
– Boicie się dziewczynki? Tak? To dawajcie swoje torebeczki – powiedział zdrobniale i palcem wskazał o co mu chodzi.
Dodał groźbę o zarżnięciu w razie oporu. Wystraszone kobiety były posłuszne i spełniły żądanie bandyty.
Chcesz poznać kulisy tej sprawy? Sięgnij po Detektywa 8/2023 (tekst Marcina Grzybczaka pt. Zemsta za krzywdy narzeczonej). Cały numer do kupienia TUTAJ.