Łódź: zabójstwa kobiet z firmy kredytowej

Czarna kartka z kalendarza: 15 września. 15 września 2006 roku Sąd Okręgowy w Łodzi skazał na karę dożywotniego pozbawienia wolności 26-letniego Piotra P.  Mężczyznę oskarżonego o zabójstwo przedstawicielki firmy kredytowej. Oskarżony  udusił kobietę, jej zwłoki ukrył w wersalce, a po kilku dniach porzucił ciało przed blokiem.

Do zbrodni doszło w sierpniu 2005 roku. 49-letnia kobieta z firmy kredytowej przyszła do Piotra P., aby odebrać od niego 22 zł raty kredytu. Mężczyzna, sądząc, że kobieta może mieć przy sobie dużą sumę pieniędzy, udusił ją. Jej zwłoki ukrył w wersalce. Ciało leżało tam kilka dni. Kiedy zaczęło się rozkładać, postanowił je usunąć z mieszkania.

Kiedy wynosił je do samochodu, ktoś go spłoszył. Porzucił zwłoki przed blokiem i uciekł.

Łódź: zbrodnia recydywisty

Policjanci ustalili, że morderca musiał być związany z miejscem, gdzie znaleziono cało. Namierzyli go po śladach w mieszkaniu, które wynajmowała jego dziewczyna.  Tam właśnie doszło do zbrodni, a ślady policja odnalazła na podłodze i domowych sprzętach. Dziewczyna Piotra P. zniknęła, a policja słusznie podejrzewała, że razem z nią ukrywa się jej chłopak, domniemany zabójca przedstawicielki firmy kredytowej.

Zatrzyano go po kilku dniach w małej miejscowości koło Szydłowca (Mazowieckie), gdzie wraz z przyjaciółką wynajął mieszkanie. Okazało się, że Piotr P., mieszkańca Żyrardowa, poszukiwano listem gończym za różne przestępstwa. Ponadto kilka lat przebywał w więzieniu.

15 września 2006 roku Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Piotra P. na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu 40 lat kary – zdecydował sąd. – Piotr P. powinien jak najdłużej być odizolowany od społeczeństwa – stwierdził sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku.

Czarna seria

To było drugie  w ostatnich latach zabójstwo przedstawicielki tej firmy kredytowej w woj. łódzkim. W kwietniu 2004 roku w Łodzi 25-letni wówczas Paweł W. zabił 35-letnią kobietę; poderżnął jej gardło i zmasakrował głowę siekierą; ciało ukrył w wersalce w swoim mieszkaniu. Zrabował kobiecie 190 zł i cztery pierścionki. Po kilku dniach, gdy zwłoki zaczęły się rozkładać, opowiedział o wszystkim swojej matce i zgłosił się na policję.

Do kolejnej takiej zbrodni doszło w 2011 roku. 28-letni mężczyzna z okolic Żychlina zamordował przedstawicielkę firmy kredytowej. Dłużnik zadał kobiecie sześć ciosów nożem, zwłoki zakopał w lesie. Według śledczych chciał uniknąć spłacania rat pożyczki.

W tym przypadku o zaginięciu matki mieszkającej w Żychlinie zaalarmowała policję jej córka. Kobieta pracowała dla jednej z firm kredytowych. Wyjechała rano z domu, żeby odebrać od klientów kolejne raty spłat pożyczek. Do godzin popołudniowych jednak nie wróciła.

Policjanci rozpoczęli poszukiwania i szybko ustalili adres w okolicach Żychlina, gdzie kobieta była widziana po raz ostatni. Jej samochód znaleziono porzucony ok. dwóch kilometrów od tej miejscowości. Zwłoki kobiety z ranami od noża znaleziono zakopane i przykryte gałęziami w pobliskim lesie, ok. dwóch kilometrów od miejsca, gdzie zostało porzucone auto.

Ustalono, że mężczyzna do którego przyjechała po odbiór raty spłaty pożyczki, odjechał z nią jej samochodem. Sam wrócił po niespełna dwóch godzinach do domu, a później wyjechał gdzieś z kolegami. W nocy z soboty na niedzielę zatrzymano auto, który jechał podejrzewany 28-latek wraz z dwoma kolegami. Cała trójka była pijana; mężczyźni mieli po 3 promile alkoholu w organizmie.

Sposób na dług

Po wytrzeźwieniu 28-letniego Michała S. przesłuchano. Usłyszał zarzut zabójstwa kobiety. Podczas przesłuchania przyznał się do zarzucanego czynu, a podczas wizji lokalnej wskazał miejsce, gdzie 300 metrów od auta wyrzucił narzędzie zbrodni – nóż. Dzień przed zabójstwem zabrał go z samochodu swojego ojca.

Już wtedy – według prokuratury – zaplanował zbrodnię. „Postanowił, że zabije kobietę i w ten sposób uniknie konieczności spłat kolejnych rat pożyczki” – powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury.

Ustalono, że gdy kobieta przyjechała po pieniądze, 28-latek zaproponował jej, żeby razem pojechali jej samochodem do bankomatu w Żychlinie. Po drodze zaatakował ją nożem, zadając sześć ciosów. Później pojechał do lasu, zakopał zwłoki a samochód porzucił. Według śledczych zrabował ofierze tysiąc złotych. Później spotkał się kolegami i do czasu zatrzymania wydawał te pieniądze – kupił sobie spodnie, buty, fundował kolegom pizze, alkohol i wynajął pokój w hotelu

Oszustwo na niebiańską pożyczkę. Szczegóły: czytaj TUTAJ.

Fot. pixabay.com