John Dillinger – Wróg publiczny numer 1

John Dillinger słynął z napadów na banki, strzelanin z szeryfami i… ucieczek z więzienia. Kiedy odsiadywał jeden z pierwszych wyroków w stanie Ohio, strażnicy podczas rewizji jego celi, znaleźli dokument przypominający plan ucieczki z więzienia. Wówczas osadzony oświadczył, że nic nie wie na temat znalezionego planu.

Kilka dni później wprowadził go jednak w życie, pomagając uciec z więzienia 8 osadzonym. Ci, po pewnym czasie wrócili do więzienia po swego wybawcę. Ten nie nacieszył się jednak wolnością zbyt długo. W 1934 roku był jednym z najbardziej strzeżonych więźniów Ameryki. Szczególna ochrona widoczna była między innymi podczas eskorty do więzienia Lake County, gdzie lotniska pilnowało 32 uzbrojonych policjantów. Kiedy trafił za tamtejsze kraty, miejscowa pani szeryf zapewniała, że jest to więzienie, z którego nie ma ucieczki. Czyżby? Dokładnie z tego samego więzienia, niedługo potem, uciekł Dillinger. Jak tego dokonał? W banalny sposób. Z drewnianej szafki wystrugał atrapę pistoletu, którą pomalował pastą do butów. Tym samym „pistoletem” sterroryzował strażników i przez nikogo niezatrzymywany opuścił więzienie. Po drodze, sprzed bram zakładu, zgarnął jeszcze samochód pani szeryf. Został namierzony dopiero dwa tygodnie później.

Nie tylko John Dillinger

Uzbrojeni strażnicy, zabezpieczenie terenu i stref wewnątrz zakładu, szereg procedur ochronnych, kraty i grube mury – może się wydawać, że więzienie to twierdza, z której nie ma żadnej drogi ucieczki. Tymczasem okazuje się, że do pokonania wszystkich barier jeden potrzebuje prześcieradła, a drugiemu wystarczy łyżeczka do herbaty. Dobry plan, kompleksowy projekt i kilka sprawnych ruchów – wolność jest jego. Geniusz, szaleniec to czy MacGyver z pudła rodem? Jak nazwać tych, którzy walczą z systemem tak, by wygrać? Choćby na chwilę.

Jedni uciekają i słuch po nich ginie. Ukrywają się w najczarniejszych zakamarkach wszechświata, pławiąc się w wolności, która paradoksalnie jest złotą klatką. Drudzy wybierają nieco bardziej ekstremalną drogę i strażnikom więziennym wysyłają pocztówkę z pozdrowieniami z Tajlandii. Znajdą się i tacy, którzy ponad 50 lat po brawurowej ucieczce chcą zabrać głos w sprawie…

Wymyk z cyrku, dać z glana z chaty albo pójść w cug z gułagu – właśnie tak w więziennej gwarze brzmiałaby ucieczka zza krat. Określenia te budzą raczej nieśmiały uśmiech na twarzy, a nie oddają powagi sytuacji. Powagę ciężko zachować również analizując to, jaką drogę zza krat do wolności wybierają niektórzy skazani. Do śmiechu nie jest jednak wtedy, gdy bliżej przyjrzymy się systemom zabezpieczeń w „najbardziej strzeżonych więzieniach świata”.

Interesują Cię najsłynniejsze ucieczki z więzienia? Sięgnij po Detektywa 11/2021 (tekst Anny Rychlewicz „Wymyk z cyrku,  czyli najsłynniejsze ucieczki z więzienia”). Cały numer do kupienia TUTAJ.