Konstancin-Jeziorna: młodzi ludzie oskarżeni o zbrodnię

Konstancin-Jeziorna. Ta historia jest jak z filmu. Niestety zdarzyła się naprawdę, kilkanaście miesięcy temu w podwarszawskim Konstancinie-Jeziorna.  Jest w niej bezsensowna śmierć dziewczyny u progu dorosłości. Dwójka młodych ludzi została właśnie oskarżona i odpowie za swoje czyny przed Temidą.

Niedzielne popołudnie 26 kwietnia 2020 roku. Mężczyzna spacerujący z psem w Rezerwacie Łęgi Oborskie (to prawie Konstancin-Jeziorna) trafia na ciało przysypane ziemią i liśćmi. Wtedy nikt jeszcze nie wie, że ma to związek z innym zdarzeniem…

Konstancin-Jeziorna: wtorkowy wieczór 11 lutego 2020 roku. Nastolatka wychodzi z domu spotkać się nieopodal kościoła przy ul. Jarząbka w Piasecznie z przyjaciółką, która następnego dnia ma urodziny.

Zanim oficjalnie te dwa zdarzenia połączy śledczy, myśl taka narodzi się w głowach wielu osób.

Konstancin-Jeziorna: kilka faktów

13 lutego 2020 roku na stronie piaseczyńskiej policji pojawia się komunikat o poszukiwaniach niewysokiej, szczupłej blondynki. W ogłoszeniu publikowanym przez bliskich zaginionej pojawia się informacja, że ostatnie potwierdzone miejsce, w którym przebywała w dniu zaginięcia Kornelia, to konstancińskie osiedle Grapa. Tuż obok miejsca, w którym znaleziono ciało. Dopasowanie tych dwóch puzzli nasuwa się samo.

28 kwietnia wieczorem policja informuje o zatrzymaniu w tej sprawie 7 młodych osób. W tym gronie, jak się okaże następnego dnia, jest dwójka zabójców – 25-letni Patryk B. oraz jego dziewczyna – 17-letnia Martyna S.

Czy tak szybkie i skuteczne wytypowanie osób odpowiedzialnych za tę zbrodnię ma związek z prowadzonym wcześniej śledztwem w sprawie zaginionej nastolatki? Na to pytanie policja nam nie odpowiada. Piaseczyńska komenda w ogóle z mediami o tej sprawie nie rozmawia, dziennikarzy odsyła się do Komendy Stołecznej. Powód? Krążące w sieci oskarżenia pod adresem piaseczyńskich policjantów o nieskuteczność w sprawie poszukiwania Kornelii.

Policja znaleźć już mogła tylko ciało

12 lutego matka informuje policję o tym, że 16-latka nie wróciła na noc do domu. Policja decyduje, że będzie prowadzone tzw. poszukiwanie opiekuńcze. Dlaczego przyjęto taki tryb w tym przypadku? Na to pytanie również policja nam nie odpowiada. Kwestię przypisania danego przypadku do stopnia poszukiwań regulują przepisy. Decyzję podejmuje osoba przyjmująca zgłoszenie w oparciu o zebrane od zgłaszającego informacje. Poszukiwanie opiekuńcze dotyczy osób małoletnich powyżej 14 r.ż., które samowolnie oddaliły się z miejsca zamieszkania lub ośrodka o charakterze opiekuńczo-wychowawczym. Zdaniem bliskich ofiary, policja zaniedbała poszukiwania nastolatki.

– Stereotypy i rutyna sprawiły, że potraktowano to zaginięcie jako ucieczkę z domu (…) Nie ma bardziej dobitnego dowodu zaniedbań w tym śledztwie niż fakt, że w miejscu, które w pierwszej kolejności powinno być starannie sprawdzone, po 75 dniach przechodzień wyręczył policję w odnalezieniu ciała – napisała jedna z komentujących. – Pewnie szybkie działanie nie uratowałoby dziewczynce życia, ale oszczędziłoby 75 dni niepewności rodzinie.

– Zapewniam, że policjanci z Piaseczna wykonali wszystkie możliwe czynności. Dotarli do wielu osób. Sprawdzili każdy sygnał, m.in. nawiązano współpracę z holenderską policją. Do sprawy zaangażowano policjantów z Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw, gdy było jasne, że mamy do czynienia ze zbrodnią – poinformował nas rzecznik Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak. – Dzisiaj już wiemy, że gdy otrzymaliśmy zawiadomienie o zaginięciu, Kornelia już nie żyła. Zapewniam jednak, że przez cały ten czas policjanci z Piaseczna szukali żywej Kornelii.

Konstancin-Jeziorna: sprawę prowadzi prokuratura

Sprawę zabójstwa 16-latki z Piaseczna prowadzi Prokuratura Rejonowa w Piasecznie. Zarzuty usłyszał 25-latek z kryminalną przeszłością Patryk B. oraz jego dziewczyna Martyna S., która w dniu zabójstwa miała jeszcze 16 lat. Oboje przyznali się do winy. On trafił na 3 miesiące do aresztu, ona do ośrodka wychowawczego. W przypadku Martyny S. sąd zdecyduje, czy powinna odpowiadać jak osoba dorosła, co ma miejsce w przypadku przestępstwa popełnionego po ukończeniu 17 roku życia.

Po zabójstwie 16-letniej Kornelii z Piaseczna i ustaleniu prawdopodobnych sprawców zbrodni na nastolatce, Prokuratura Okręgowa w Warszawie szczegółowo odtworzyła nie tylko ostatnie chwile jej życia, ale też kulisy relacji pomiędzy oprawcami i zamordowaną dziewczyną. Konstancin-Jeziorna jest w szoku!

Jest wieczór 11 lutego. Kornelia w towarzystwie przyjaciółki Martyny S. oraz jej chłopaka Patryka B. udaje się do Konstancina-Jeziorny. Wkrótce potem on strzela dziewczynie kilka razy w głowę z wiatrówki. Dla pewności oboje ją podduszają. Ciało zakopują w płytkim grobie w lesie i przysypują liśćmi.

– To nie była decyzja spontaniczna, lecz przygotowana i zaplanowana zbrodnia. Dokonano jej z błahego powodu – powiedziała “Wyborczej” prokurator Mirosława Chyr, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Po zabójstwie 16-letniej Kornelii z Piaseczna i ustaleniu prawdopodobnych sprawców zbrodni na nastolatce, Prokuratura Okręgowa w Warszawie szczegółowo odtworzyła nie tylko ostatnie chwile jej życia, ale też kulisy relacji pomiędzy oprawcami i zamordowaną dziewczyną.

Zabójstwo 16-letniej Kornelii. Oskarżeni to koleżanka ze szkoły i jej chłopak

18-letnia Martyna S. i Kornelia poznały się jesienią 2019 roku w Zespole Szkół Zawodowych w Górze Kalwarii. Przyszła ofiara miała być – jej zdaniem – popularna, bo „handlowała narkotykami przez Snapchat”. Martyna już wówczas od roku spotykała się ze starszym o 9 lat Patrykiem. Para chciała rozpocząć własny narkotykowy biznes, a w 16-letniej Kornelii upatrywali niewygodną konkurencję. Plan zabójstwa powstał w pierwszych tygodniach 2020 roku.

„Ustalili, iż ściągną Kornelię do Konstancina-Jeziorny, wykopią dół, zastrzelą ją i zakopią” – napisał prokurator w skierowanym w sierpniu do Sądu Okręgowego w Warszawie akcie oskarżenia.

Patryk B. wykopał grób w lesie przy rezerwacie Łęgi Oborskie. Łopatę przyniósł z domu. O przywiezienie ofiary i swojej partnerki do lasu poprosił znajomego, zaoferował mu 50 złotych. 16-letnia Kornelia z Piaseczna myślała, że jedzie świętować 17. urodziny koleżanki ze szkoły, które wypadały 12 lutego. Dziewczyny spotkały się pod kościołem w Piasecznie.

Dół wykopał dzień wcześniej

11 lutego około godz. 18.30 znajomy Patryka B. osobową hondą accord zabrał najpierw swoją dziewczynę, później Martynę S., a następnie udali się po Kornelię do Piaseczna. Następnie pojechali do lasu, gdzie ofiara i dwoje oprawców zamierzali pić alkohol i strzelać z wiatrówki zakupionej przez Patryka B. Mężczyzna czekał w pobliżu. Prokuratura potwierdziła, że troje znajomych dotarło w okolice dołu, który oskarżony dzień wcześniej wykopał. 

Oskarżony wymierzył do Kornelii z wiatrówki i oddał strzał, ale broń nie wypaliła. Dziewczyna myślała, że to żart. Oskarżony pytał ofiarę, czy potrafi się bronić, gdy ktoś atakuje od tyłu. 16-latka miała rzekomo sama zaproponować, żeby B. sprawdził, jak zareaguje. Mężczyzna zaczął dusić Kornelię zgiętym łokciem. Ofiara próbowała wyswobodzić się z uścisku. Upadła na ziemię, a B. dalej ją przyduszał. Kornelia broniła się.

Wtedy do szamotaniny miała włączyć się Martyna S., która naładowała wiatrówkę śrutem i trzykrotnie strzeliła do pokrzywdzonej, powodując obrażenia głowy. Ciało nastolatki zostało wrzucone do dołu, a następnie zakopane. Rzeczy pokrzywdzonej zostały rozrzucone, część znalazła się na śmietniku.

16-letnia Kornelia przez dwa miesiące była uważana za zaginioną

Zwłoki Kornelii odnaleziono 26 kwietnia 2020 r., ponad dwa miesiące po jej zaginięciu. – Oględziny i sekcja zwłok wykazały, że przyczyną zgonu było uduszenie gwałtowne – stwierdził biegły. Logowania telefonów ofiary i oskarżonych jednoznacznie wskazywały gdzie, i o której godzinie przebywali razem w dniu śmierci Kornelii.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie przekazała, że 27-letni Patryk B. i 18-letnia Martyna S. są oskarżeni o ”dokonanie wspólnie i w porozumieniu” zabójstwa Kornelii. W momencie skierowania aktu oskarżenia do sądu oboje byli tymczasowo aresztowani.

Patryk B. zarzut zabójstwa usłyszał już w kwietniu ub.r. i od tamtej pory przebywa w izolacji. Martyna S., która zarzucanego jej czynu dokonała na trzy godziny przed ukończeniem 17 lat, przez kilka miesięcy przebywała w schronisku dla nieletnich. O możliwości pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej musiał zadecydować sąd rodzinny. Czynności z podejrzaną przeprowadzono dopiero 27 sierpnia 2020 r.

Patrykowi B. grozi dożywotnie pozbawienie wolności. Wobec Martyny S., z uwagi na fakt, że w czasie popełnienia zbrodni nie ukończyła 18 lat, sąd może orzec karę do 25 lat pozbawienia wolności. 

RadioZET.pl/PAP, www.przegladpiaseczynski.pl