Małe dziecko wyszło… i nigdy nie wróciło

Każdego roku w Unii Europejskiej zgłasza się kilkaset tysięcy zaginięć dzieci. Większość z nich znajduje się w ciągu doby od zniknięcia, ale część z nich przepada na lata. Takie historie zdarzają się również w Polsce. To cios dla bliskich, którzy pomimo upływu czasu mają nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczą ukochaną córkę czy syna. Poznaj 9 takich przypadków, kiedy małe dziecko wyszło z domu i nie wróciło.

Mateusz Żukowski

To jedno z najbardziej tajemniczych zaginięć w Polsce. Mateusz Żukowski z Ujazdowa pod Zamościem zniknął w maju 2007 roku. Szukali go policjanci, nurkowie, detektywi, wróżki i jasnowidze. Na razie bez efektu. O jego losie nie ma do dziś żadnej informacji.

26 maja 2007 roku, tuż po 14. dziesięcioletni Mateusz Żukowski bawi się z kolegami – dwoma braćmi w jego wieku mieszkającymi w sąsiedztwie. Kiedy nudzi ich zabawa na podwórku, idą w stronę parku.

Wieczorem w domu Mateusza zaczynają się nerwowe poszukiwania. Ślad urywa się w krzakach obok zalewu. Tuż przed północą, ktoś znajduje jego ubrania – zwinięte i schowane w pokrzywach.

Chłopca nie ma. Do teraz. Co się z nim stało? W rozwiązaniu zagadki pomóc mogłyby zeznania kolegów, z którymi spędzał tamtego popołudnia czas. Ci mówili na początku, że z Mateuszem rozstali się nad wodą i potem poszli w swoją stronę. Kolejne przesłuchanie: do rozdzielenia się doszło w parku. I następna wersja: Mateusz powiedział im, że idzie do kolegi i sobie poszedł. I jeszcze jedna, że bracia odprowadzili go pod jego dom.

Nic. Mateusza nie udało się odnaleźć, chociaż na nogi postawiono wszystkie możliwe służby.

Za prawdopodobną wersję uznano utonięcie, ale rzekę przeczesano kilkanaście razy i Mateusza nie znaleziono. Chłopca do dzisiaj szuka zrozpaczony ojciec.

Policja zapewnia, że poszukiwania Mateusza wciąż trwają, w 2020 r. opublikowano progresję wiekową chłopca.

Ola Bielawska

Kluczem do rozwiązania innej zagadki sprzed lat – zniknięcia ośmioletniej Oli Bielewskiej spod Wieruszowa – jest najpewniej znajomy rodziny, Robert. Dziewczynka zaginęła tuż przed wakacjami 2002 roku. Nie wróciła ze szkoły.

Już podczas poszukiwań zwrócił na siebie uwagę policji, bo raz mówił, że widział podejrzane auto jadące przez wieś, innym razem, że był świadkiem, jak ktoś małą Olę wciąga do samochodu. Podczas przesłuchania w prokuraturze Robert twierdził, że wie, co stało się z zaginioną, że doszło do wypadku, kiedy przerzucał worki z paszą i jeden z nich miał przygnieść ośmiolatkę. Miała tego nie przeżyć. On miał ciało ukryć. Rozwiązanie zagadki?

Nie. Potem mężczyzna wielokrotnie zmieniał swoje zeznania. Pod koniec procesu przekonywał, że policja przemocą wymusiła na nim zeznania i nie ma nic wspólnego z zaginięciem Oli. Ostatecznie został skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci dziewczynki i zbezczeszczenie jej zwłok. Odsiedział wyrok.

Ciała dziewczynki nigdy nie odnaleziono, więc rodzina wierzy, że dziecko jednak żyje. A policja twierdzi, że ciągle jej poszukuje.

Ewa Wołyńska

5 lutego 2002 roku bawiła się w okolicy swojego domu w Karlinie (woj. zachodniopomorskie). W dniu zniknięcia matka dziewczynki zauważyła, że córka bawi się z dziewczynką, której dotąd nigdy nie widziała:

„Były dziwnie podobne – była tylko trochę niższa. Miała też jasne włosy spięte w kitki” – zeznawała kobieta. Utkwił jej w głowie ciemny strój nieznajomej.

Do teraz nie wiadomo, kim było tajemnicze dziecko.

Ewa wciąż widnieje na liście poszukiwanych dzieci, dziś już dorosłych.

Śledczy biorą pod uwagę dwie podstawowe hipotezy:

– Rodzice zwrócili się o pomoc do jasnowidzów. Według niektórych ślady wiodły do Niemiec; dziewczynka miała być bowiem według nich porwana przez międzynarodowy gang pedofilów i wywieziona.

– Rodzice zwrócili się również do kobiety z Ukrainy, która specjalizuje się w poszukiwaniach zaginionych. Ta powiedziała, że dziewczynka żyje, że wróci do domu, ale rodzice muszą być cierpliwi.

Ania Jałowiczor

4 stycznia 1995 roku poszła na szkolną zabawę karnawałową w szkole w Simoradzu (woj. śląskie). O 20. po dzieci przyjechali rodzice. Po Anię nie mogli, bo oboje pracowali we Francji – córka była pod opieką dziadków.

Dziewczynka uparła się, że będzie wracać sama i zabroniła babci wyjść sobie naprzeciw. Wybrała – ku zdumieniu koleżanek – drogę do domu, którą dzieci po zmroku bały się chodzić – polną, pomiędzy stawami.Ta droga była o kilka minut krótsza, niż ta wiodąca oświetloną szosą. Jakim cudem Ania się nie bała? Do teraz nie wiadomo.

Po zaginięciu mnożyły się historie o tym, co mogło stać się z dziewczynką. Ktoś przypomniał sobie tajemnicze auto, które miało krążyć po okolicy. Uczennice ze szkoły, w której była dyskoteka mówiły o dwóch podejrzanych panach, którzy zaczepiali dziewczynki.

Żaden z tropów nigdy nie doprowadził do Ani.

Bracia Palasikowie

W kwietniu 1979 roku 9-letni Andrzej i 7-letni Mariusz wyszli na podwórko na tzw. Pagiecie, wówczas jednej z najbiedniejszych części Stronia Śląskiego. Bracia mieli pobawić się z kolegami i wrócić do domu na ulubiony western – okazało się jednak, że zniknęli z podwórka. Od tamtej pory nikt nie widział chłopców.

Hipotezy:

1. Jeden ze świadków twierdził, że chłopcy mogli być sprawcami pożaru pobliskiej huty, bo widział ich, jak w tym czasie przeskakują przez ogrodzenie i uciekają w stronę pobliskiego mostu. W tym miejscu jednak ślad się urwał.

2. Jedna z sąsiadek twierdziła, że chłopcy wsiedli do brązowego auta, bo ktoś im pokazał cukierki.

3. Podejrzewa się, że chłopcy mogli zostać uprowadzeni i wywiezieni z kraju.

Los braci jest wciąż nieznany. Ich sprawa jest pierwszą, która trafia do Itaki po 30 latach od zniknięcia poszukiwanych osób.

Tomek Cichowicz

13 marca 1990 roku matka Tomka Cichowicza wychodziła do pracy. Pożegnała się z synkiem. Został pod opieką ojca. Bawił się pod domem.

Kobieta wróciła o godz.17:00. O godz. 20:00 cała miejscowość Dobre Miasto szukała dziecka. Matka chciała popełnić samobójstwo, ale nadzieja, że jej dziecko wróci, uratowała ją. 25 lat później pojawił się trop.

Według anonimowego zgłoszenia chłopak żyje i jest bohaterem narodowym w Stanach Zjednoczonych. Ryan Pitts, bo tak się nazywa, nie odpowiedział jednak na prośby zrobienia badań DNA czy okazanie śladu po wycięciu wyrostka.

Wiadomo jednak, że ma polskie korzenie, a w jego kartotece wojskowej nie widnieje data urodzenia. Matka czuje, że to on.

Karina Surmacz

Karina Surmacz zaginęła w styczniu 2003 roku w Warszawie, w wieku 7 lat. Wtedy miała około 140 cm wzrostu, długie włosy w kolorze ciemnego blondu, bladą cerę i brązowe oczy.

Według ustaleń śledczych dziewczynka mogła być świadkiem zabójstwa własnej matki i jej znajomego, którzy byli powiązani z grupami przestępczymi. Karina zaginęła bowiem tuż po ich śmierci.

Nie zniknęła sama – najprawdopodobniej dziewczynka opuściła dom w towarzystwie 34-letniego wówczas mężczyzny, który od lat ukrywa się przed policją. To Rafał M., pseudonim „Święty”, poszukiwany listem gończym.

Basia Majchrzak

12-letnia Basia Majchrzak zaginęła 22 lutego 2000 roku w drodze do szkoły w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie mieszkała z rodzicami i rodzeństwem w bloku przy ul. Pomorskiej.

Miała do pokonania zaledwie kilkaset metrów, ale na lekcjach się już nie pokazała. Pomimo dużego zaangażowania w poszukiwania, także lokalnej społeczności, dziecka nie udało się znaleźć. Trzy tygodnie po zaginięciu do policjantów zgłosił się kierowca autobusu, który widział dziewczynkę w towarzystwie starszego mężczyzny. J

ego zeznania uznano za wiarygodne, ponieważ wspomniał on o wadzie wymowy Basi – ta informacja nie była wówczas rozpowszechniona.

Pomimo sporządzenia portretu pamięciowego, ani mężczyzny, ani Basi nie odnaleziono do dzisiaj.

Seweryn Adamczyk

Seweryn zaginął 17 marca 2013 roku w wieku 16 lat. Wyszedł ze swojego domu w Tylmanowej, nie mówiąc, dokąd idzie. Ale wiadomo na pewno, że nastolatek udał się autobusem do Krakowa.

Stamtąd wysłał niepokojącego SMS-a do swoich koleżanek, w którym przyznał, że życie zaczyna go przerastać. Napisał również, że uciekł z domu.

Nie wiadomo, co później działo się z chłopakiem, bo właśnie w Krakowie ślad urwał się na długie lata.

Bliscy Seweryna wciąż czekają na jakąkolwiek informację o nim. Bliscy poprzez media proszą Seweryna, aby ten się do nich odezwał. Progresja wiekowa pochodzi z 2015 roku.

Ewa Wołyńska

Ewa Wołyńska zaginęła 5 kwietnia 2002 roku w wieku 10 lat. Tego dnia bawiła się w okolicy swojego domu w Karlinie, pod czujnym okiem mamy.

Przed godziną 18 dziewczynka przyszła do niej i spytała, czy może się pobawić trochę dłużej, na co jej mama niechętnie się zgodziła. Później zauważyła, że jej córka przebywa z nieznaną jej dziewczynką.

To właśnie z nową koleżanką Ewa miała udać się w stronę pobliskiego lasu. Kiedy do 20 nie wróciła do domu, rozpoczęły się poszukiwania.

Niestety nie przyniosły żadnych rezultatów. Rodzice robią, co mogą, żeby odnaleźć córkę, kontaktują się także z jasnowidzami. Ale do dzisiaj nie otrzymali odpowiedzi na pytanie, co stało się z Ewą. Progresja została opublikowana przez policjantów w 2016 roku, tak dziewczynka może wyglądać w wieku ok. 19 lat.

Fot. pixabay.com