Mroczna turystyka – Villa Gianniego Versace

Gianni Versace – włoski projektant mody, który uznawany był za twórcę modowego imperium. Mówiono, że w swoich projektach łączy luksusowy klasycyzm z jawną seksualnością.

Jawna pozostawała także jego seksualność – nigdy nie ukrywał tego, że jest gejem. Jego partnerem był młodszy o 13 lat Antonio D’Amico, z którym po wielu latach życia we Włoszech, przeniósł się na Florydę. W 1992 roku Versace kupił posiadłość Casa Casuarina przy Ocean Drive w Miami. Dokładnie 5 lat później, na schodach tej samej rezydencji, leżało jego ciało. Gianni Versace został dwukrotnie postrzelony w głowę przez seryjnego mordercę Andrew Phillipa Cunanana.

Do dziś nie wiadomo, czy mężczyzna, który uwielbiał luksus, utrzymywał się z prostytucji i gustował w starszych partnerach, zabił projektanta, bo miał na jego punkcie obsesję czy może miał na niego zlecenie. Dziś, legendarny dom Gianniego Versace jest luksusowym hotelem o nazwie The Villa Casa Casuarina, w którym za jedną noc trzeba zapłacić około 5 tys. zł. Za nieco mniejsze pieniądze możemy natomiast zjeść obiad w tamtejszej restauracji. Rezerwację warto jednak zrobić z dużym wyprzedzeniem, bowiem miejsce, w którym zginął znany projektant mody, jest dziś celem wielu turystów.

Nie tylko villa Versace

Turystyka, której celem są miejsca śmierci? Podróże nastawione na podziwianie mrocznego klimatu miejsc związanych ze zbrodniami i masowymi katastrofami? Przestrzenie, w których poczuć można zapach śmierci? Dokładnie tak! To właśnie czarna turystyka, nazywana turystyką śmierci. Jednym pozwala doświadczyć oswojonego strachu, innym zapewnia potężną dawkę adrenaliny. Są i tacy, którzy podczas tej podróży chcą po prostu „dotknąć” śmierci albo oddać hołd zmarłym.

Według wielu za uprawianiem tanatoturystyki stoi jedynie fascynacja okrucieństwem i swego rodzaju kult śmierci. Tropem największych zbrodni ruszają ci, którzy żądni są adrenaliny i mocnych wrażeń. Ci najbardziej nieustraszeni, chcący w ramach rozrywki, po prostu poobcować ze śmiercią, poczuć jej zapach. Niekiedy czarna turystyka ma jednak o wiele głębszy sens. To także droga do kontemplacji i oddanie czci zmarłym. Upamiętnienie tych, którzy odeszli tragicznie. W niektórych przypadkach może pojawić się tylko jedno pytanie – czy żerowanie na tragedii innych i biznes, którego fundamentem jest ludzka śmierć, jest oby na pewno moralny?

Jeśli interesuje Cię podróżowanie śladami śmierci sięgnij po Detektywa 3/2022 (tekst Anny Rychlewicz pt. „Mroczna turystyka: podróżowanie śladami śmierci”). Cały numer do kupienia TUTAJ.